Wyznaczenie ram działania Henryk Markowski - Solaris - rozwój osobisty

Wyznaczenie ram działania Henryk Markowski

Badanie świata ducha przez medium nie miało jednorodnego celu. Tutaj zdobywałem doświadczenie i wiedzę, do czego właśnie narzędzie hipnozy może jeszcze służyć. Pragnieniem moim było dokonanie różnorodnych prób z przemierzaniem różnych rzeczywistości, gdzie normalnie nikt nie odważyłby się zapuszczać.

W początkowej fazie przenosiłem medium poza czas i przestrzeń, by ze stanu nadświadomości – nazywanym również Stanem Bardo – penetrować inne rzeczywistości. Stan Bardo, to termin zapożyczony z Tybetańskiej Księgi Umarłych opisujący egzystencję świadomości poza ciałem i światem materii. Na pierwszy tego rodzaju trop trafiłem nakierowując medium w regresji na okres prehistoryczny, do czasu istnienia Atlantydy. Spotkało nas tutaj ogromne przerażenie, kiedy medium wcieliło się w istotę inną niż ludzka. Istotę podobną do „szaraka” z opisów obserwacji UFO, pochodzących z innych wyżej rozwiniętych cywilizacji. Doświadczenie tego typu oprócz lęków przed nieznanym przyniosło nam ekscytację i ciekawość. Każda następna sesja przynosiła nowe intrygujące i ciekawe doznania. Za każdym razem będąc w stanach Bardo medium wyczuwało obecność istot opiekuńczych, a kiedy zadawałem pytania – uzyskiwałem wyczerpujące i ważkie odpowiedzi z poziomu nadświadomości.

Dopiero od czternastej sesji nasze, spontaniczne wcześniej, badania, zaczynały przybierać harmonijne kształty. Wyczuwane wcześniej byty zaczęły ujawniać formy ludzkie różnych postaci – Mistrzów i Nauczycieli. Choć może trudno jest sobie wyobrazić, by duchowe byty przyjmowały ludzkie formy cielesne różnych znanych z historii nauczycieli i naukowców żeby zadowolić medium. To jednak zdarzały się też postacie w ogóle nieznane albo niechcący się ujawnić. Zadziwiającym jest fakt, że temat i pytania do sesji przygotowywałem sam w tajemnicy przed medium. Natomiast pojawiający się Nauczyciele i Mistrzowie przybywający na spotkanie dobrani byli do tematyki sesji i jakby znali z góry pytania. Również i pojawiająca się sceneria była niejako wkomponowana w główny temat sesji.

Kiedy wypracowaliśmy sobie pewne reguły, okazało się, że „sekretarz” doskonale organizował całość spotkania z Mistrzami, którzy przybywali, by z nami porozmawiać. Tutaj najczęściej było tak, że któryś z Mistrzów udzielał wykładu lub pouczeń, zanim dochodziło do punktu drugiego spotkania. W tym właśnie punkcie prezentowałem swoje pytania wcześniej przygotowane w tajemnicy przed medium. Gdy na przykład medium miało jakieś swoje osobiste pytania, wówczas włączałem je jako pierwsze do sesji.

Później nauczyłem się też, że przed trudniejszym zadaniem należy medium przenieść do miejsca mocy, żeby pozyskać dla niego energię świata ducha, która jest tam potrzebna.

Pytania moje były najprzeróżniejsze, na które uzyskałem w przeważającej większości zadawalające odpowiedzi. Były również tematy zakazane lub zakazane okresy penetracji. W takich przypadkach szanowałem decyzje naszych Mistrzów.

Niektórymi naukami oraz wyjaśnieniami na moje pytania zamierzam się z wami podzielić. Przytoczę więc pewne wycinki sesji w mniejszych lub większych fragmentach. Do najbardziej wzruszających i podniosłych należą te, gdy pojawia się Jezus – mający w świecie duchowym imię Aberamentho.

Rafaello jako nasz opiekun – „sekretarz”, pierwszy raz pojawił się na sesji 14, by na sesji następnej poprosić nas o nakreślenie ram swojej działalności.

/ – /

-…Rafaello coś mówi, że on może czuwać… Mamy być otwarci, bardziej plastyczni. Tak on ma też, jak gdyby piastować patronat, czy być patronem nad tą stroną, nad zagadnieniem strony opisowej, plastycznej. On jest w tym najlepszy. Bardziej mamy być otwarci, bardziej plastyczni w wyobraźni i w wypowiedzi. Mamy zrzucić z siebie wszelkie ograniczenia.
– W tym co robimy teraz, tak?
– Dokładnie tak. Jesteśmy za sztywni, jak on to mówi. Mało plastyczni, a więc przez to możemy być odbierani, jako mało wiarygodni. Nie wiem, jak to powiedzieć, jak to przełożyć to… Więcej czadu? Nie… no chyba, i luzu. Więcej luzu.
– Śmiałości, odwagi?
– No chyba o to chodzi. Trudno mi to teraz wypowiedzieć.
– Może więcej emocji w naszym zaangażowaniu?
– Z emocjami ostrożniej. Ostrożnie z emocjami.
– Dobrze.
– A pójdzie coraz lepiej. Coraz swobodniejszy język wypowiedzi. Byle się nie ograniczać, nie pilnować. A i nie możemy na niego liczyć w każdym zakresie, ma swój wycinek możliwości. I tylko w tym wycinku może, i w tych ramach może być pomocny. Ale jego pomoc będzie ważna. Już był przyczynkiem do natchnienia niejednego rzeźbiarza, niejednego malarza też prowadził. Niejednego muzyka, pisarza, poetę. Jest w tym bardzo dobry. I tutaj też może nam pomóc.
– Spytaj Rafaello, czy może nam pomóc również przy przetwarzaniu naszych informacji, tych które zdobyliśmy, na jakąś literacką wersję. Czy jest On w stanie pomóc nam w tym, co chcemy zrobić ?
– Co już się stało, to już się stało.
– Mam na myśli przełożenie tego, co my mamy, na coś, co może być udostępnione szerszej publiczności?
– To samo zacznie wychodzić. Musimy być bardziej plastyczni, bardziej otwarci, a wtedy bardziej wiarygodni. Bo też nie można poprawiać za dużo. To ma sens.
– Rozumiem, wszystko już? Czy jeszcze coś ci mówi?
– Właśnie, że to już, co do tej pory jest zrobione, to już jest część pracy, część dzieła. Można delikatnie to wygładzić, wymuskać. Nic ponad to. Bo się zatraci sens. Ale tam, gdzie on ma możliwości, zawsze można na niego liczyć. Zawsze.
– Jasne. Będziemy kończyć?
– Oj, zaraz, no właśnie mam takie pytanie. Zaraz, zaraz.
– Spokojnie, bez pośpiechu.
– Właśnie, czy w tym, co robimy, mamy założony jakiś plan? Czy chcemy nadal to robić spontanicznie? Bo od tego dużo zależy, bo można tak i można tak. Ale wyjdą dwa różne wyniki o dwóch różnych wartościach.
– Spytaj się zatem: czy kiedy założymy sobie plan, czy są skłonni nam pomóc w zredagowaniu tego planu i potem w jego urzeczywistnianiu?
– Jest bardzo rozsądne, bo od razu będzie wiadomo, gdzie będziemy mogli się poruszać, a na jakich obszarach w ogóle. Bo nam już mówiono, że do niektórych informacji nie będziemy mieli dostępu. Że ta wiedza jest ukryta, bo musi tak być dla dobra innych. I nie będziemy wtedy niepotrzebnie tracili czasu. Bo może nas denerwować, stresować, może nawet zniechęcić. Może nas nie zadowalać.
– Spytaj się zatem, czy na następnym takim spotkaniu jak dzisiaj, możemy poprosić o przedstawienie tego planu z tym, że my wstępnie zredagujemy te pytania, a od naszych Przewodników i Nauczycieli oczekiwać będziemy uściślenia planu. Czy jest to dobra propozycja?
– W szerokim zakresie plan. Mogą to uszczegółowić, ale to będzie zależało od tego, co jest tak naprawdę celem. Końcowym celem. Ale ogólny zarys… a oni mogą to później uszczegółowić.

– Dobrze, kogo jeszcze rozpoznajesz?
– Nie, to niemożliwe. Czyngis-Chan? Przecież to jest… O kurde, tak. Ale dlaczego?!… Wszyscy są równi!
– Wszyscy są równi. W tym miejscu wszyscy są równi.
– Czyngis-Chan? Nie… niesamowite. To jest niesamowite, to jest niesamowite. Właśnie, dlaczego?
– Kto jeszcze? Nie analizujmy tego tym razem. Dobrze?
– Jest też właśnie jeszcze jedna, jak gdyby postać, ale też twarz… ale znacząca też. Oj, znacząca. Oj, to jest osoba, która była związana z życiem tutaj, gdzieś w Persji? Zoroaster? No tak. Jakiś wielki przywódca religijny i duchowy. On żył przed Chrystusem w Persji. I więcej nikogo nie ma. Jest połowa miejsc pustych.
– Dobrze, widocznie tak miało być.
– Ale zawsze ich jest dwunastu. A Rafaello mówi, że to na wzór, że to jest w wielu wymiarach w wielu światach, właśnie zawsze Rada Mistrzów, Rada Królewska, Rada Starszych przeważnie się spotyka w grupie dziewięciu, dwunastu. Jakiś to ma symbol. Jest to bardzo ważne. Rafaello mówi?… Tak, czy jakieś pytania są? Jeśli tak to…
– Tak, będą pytania. Czy już zaczniemy?
– Tak.
– Dzisiaj zarys pytań będzie z natury bardziej ogólny. Dopiero w oparciu o odpowiedzi z tych pytań, tworzyć będziemy pytania coraz bardziej szczegółowe. Chcielibyśmy poruszać się tylko w takich sektorach wiedzy, do których uzyskamy przyzwolenie. Zakładając, że celem naszych spotkań jest poznawanie Ziemi, Układu Słonecznego i innych obszarów Kosmosu poznawalnych również w oderwaniu od fizyczności, od czasu i przestrzeni. Innym naszym celem będzie poznawanie wcieleń i relacji międzyludzkich innych ludzi, w celach terapii, na ich własną prośbę. Chcielibyśmy w tej dyscyplinie naśladować Edgara Cayce’a, jeżeli to będzie możliwe dla nas. Czy dostęp do takiej wiedzy będzie zróżnicowany, gdybyśmy uzyskaną wiedzę w przyszłości opublikowali, lub gdyby posłużyć miała tylko nam samym. Czy jest różnica w dostępie?
– Nie ma żadnego rozróżnienia, nie ma żadnej różnicy.
– Nie ma?
– Jest jedno źródło, jedna prawda. Jest ta sama przyczyna, ten sam skutek. Nie ma, nigdy tak nie było i nie będzie.
– Uhm, dobrze. Gdybyśmy jako swój cel założyli dokładne poznanie tajemnic Ziemi i wszystkich planet w naszym Układzie Słonecznym oraz penetrację tych obiektów w ciele astralnym po to, aby w przyszłości opisać to i wydać, czy wówczas otrzymamy na to zgodę i przychylność Rady?
– To jest zadanie nie na to życie tutaj na Ziemi. Nie starczy czasu. Trzeba ukierunkować się.
– Trzeba wybrać jakiś wąski sektor?
– Trzeba wybrać kilka punktów i się tego trzymać, bo to czasowo jest niewykonalne. Formalnie nie ma żadnych przeszkód. Nie ma żadnych blokad. Ale mogą się pojawić, gdy może to być niezbyt korzystne, bardzo niebezpieczne dla nas i dla innych. Bo ci, którzy posiądą jakąś informację, mogą próbować ją wykorzystać do niecnych celów. Tak, że z góry będzie wiadomo, że nie będzie dostępu. Mamy się tym nie irytować. To musi być pod kontrolą. I nie może to być na zasadzie spekulacji. Bo to się wtedy może okazać niezbyt miłą pożywką do tanich sensacji. Precyzyjnie, celnie i pewnie opracowany program. Bez domysłów, spekulacji. Bo tak najlepsze programy przegrywają. Nie może to być sprowadzone do poziomu, gdzie może być kontrargument. Nie może to doprowadzić do sytuacji przepychanki, wątpliwości. Dużo pracy, mozolnej pracy. Dużo wysiłku, dyscypliny.
– Dobrze. Jeszcze coś mówią?
– Nie.
– Dobrze, a odnośnie tego drugiego celu? Mam na myśli naśladowanie zdolności Edgara Cayce’a w celu poznania, dla terapii, innych relacji międzyludzkich z innych wcieleń, dla terapii naszych klientów. Czy w tej dyscyplinie uzyskamy zgodę, przychylność, pomoc?
– Pomoc tak, ale będą przypadki, gdzie będzie ograniczona. Ale nie ma, też nie będzie takiej sytuacji, gdzie będziemy kogokolwiek naśladować.
– Nie będzie takiej?
– Wszyscy przed nim i po nim mają takie same możliwości. Czerpie się z tego samego źródła wiedzę, to samo źródło zsyła możliwości, które się mogą nazywać talentem, zdolnościami, fenomenem. A to jest wszystko naturalne i zbywalne na każdego człowieka, który spełni określone warunki. Nie ma nic takiego jak naśladownictwo.
– Nie ma?
– Nie.
– Dobrze, zrozumiałem. Czy ktoś mógłby nam udzielić wskazówek, jak przeprowadzić takie działanie, aby przyniosło ono korzyści dla obu stron? Może coś o tym powiedzieć?
– Nie może być tutaj, w tym procesie ani wygranych, ani przegranych. Jedna jak i druga strona muszą mieć czyste intencje, otwarte serce. Właśnie dlatego tak ważna jest sprawa czasu. Należy zapomnieć o czasie, o czasoprzestrzeni. Należy tylko się podłączyć do źródła informacji i cierpliwie, cierpliwie pozwolić, aby ta informacja poprzez nas przepływała. Jeżeli się na tyle otworzymy, żeby ona bez przeszkód przepływała, nie będzie to przeszkadzało nikomu. Nie będzie przyczynkiem do żadnych spekulacji. Udowodnienia, że to nie jest to. Natomiast odbiorca musi mieć pełną świadomość i wyrazić pełną, nieprzejednaną wolę, że tego pragnie. Bo musi być czystym źródłem odbioru. Tym końcowym przystankiem, gdzie ta informacja znajdzie swoje poletko. I ona zasiać musi w umyśle odbiorcy to, co przyczyni się do jego rozwoju, do zrozumienia świata, zrozumienia siebie. Doznania olśnienia, zaliczenia jakiejś lekcji, zrozumienia. Wtedy to ma sens. Musimy być czujni i wyczuleni. Bo będą się zdarzały sytuacje, gdzie dla taniej sensacji i poklasku ludzie będą zdolni do nieuczciwego zachowania. I wtedy jednoznacznie trzeba powiedzieć NIE! Jest to zbyt subtelna gra, aby sobie pozwolić na tani rozgłos, niedobry, niebezpieczny, złośliwy.
– Jasne, to wszystko?
– Tak.
– Dobrze, czy my jako narzędzie w ręku Boga, w ręku Rady Starszych, moglibyśmy posłużyć do przekazania ludzkości jakiegoś głębszego przesłania, zakładając czyste i szczere intencje z naszej strony?
– Świat jest w uśpieniu. Świat jest w strasznym letargu. Takich Rad wymieniających się… Tak stąd brakuje do pełnej obsady połowy – na świecie jest sporo. Mamy mieć świadomość, że są miejsca na Ziemi tu i teraz, są osoby, które zachowują się w ten sam sposób jak my. Robią to samo. Przygotowują się. Mamy przygotować się w przyszłości i nie być zaskoczonymi, że przyjdzie taki moment, że swój na swego trafi. Będzie to wielkie wydarzenie. W ciszy, w spokoju, w samotności wykuwane są zbroje, które będą odpierać straszne ataki. Pracując z wieloma grupami, ale wiele grup ma różnych doradców, różnych Mistrzów, a to jest uzależnione od kultury, od możliwości odbioru informacji, od poziomu mentalności. Tak, dlatego się wymieniają. Mówią, że takie grupy pracują w Indiach, w Stanach, w Chinach, w Europie również. Ale będziemy w pewnym momencie odbierać sygnały. Niedługo zaczniemy je odbierać. Niedługo zostaniemy odkryci przez innych, gdzieś na poziomie mentalnym. A później to już poleci. Możemy liczyć na ciche „sprzymierzeństwo”. I my pomału, intuicyjnie zaczniemy odczuwać bliskość pozostałych. Zaczniemy się domyślać, że nie jesteśmy sami na poziomie świadomym. Odkryjemy się na różnych poziomach. Nawiązana ma zostać współpraca. Ale muszą, oni i my, musimy spełniać warunki. Ale w ciszy, w spokoju, w samotności wykuwane są zbroje.
-To tyle by było na to pytanie?
– Tak.
– Dobrze. Czy możliwym jest uzyskanie wiedzy na temat penetracji Ziemi i Układu Słonecznego przez inne cywilizacje z odległych gwiazd, odległych galaktyk?
– Tak się dzieje, to jest fakt.
– A czy do tych informacji będziemy mogli mieć też dostęp?
– Nie bezpośredni, to jest niebezpieczne.
– Dobrze, nie bezpośredni.
– Za pomocą Rady, za pomocą tych, którzy są dzisiaj z nami. Ale dla dobra… tak dla dobra ogółu nie wszystkie informacje.
– Jasne.
– Najlepiej poprzez nich.
– Poprzez naszych Nauczycieli i Przewodników, tak?
– Jest to bardziej bezpieczne.
– Oczywiście. To właśnie miałem na myśli. Tylko taką drogę.
– Tak.
– Dobrze.
– Nie, ale ona jest najlepsza, najbezpieczniejsza.
– Ale ja miałem taką na myśli, że z innej nie będziemy nawet próbowali korzystać. Tylko z takiej, jaką dzisiaj obraliśmy.
– Tak.
– OK?
– Tak.
– Dobrze. A w przypadku przychylności Rady Starszych do naszej działalności, czy możemy liczyć na wskazówki, jaką ścieżką podążać?
– Kiedy, dokąd, do jakiego celu? Z jakim zamiarem?
– W naszych badaniach i do tych celów, które na wstępie właśnie wymieniłem.
– Każdorazowo trzeba poprosić. Nie będzie to wieczny mandat. Za każdym razem. Tak.
– Za każdym razem. Rozumiem.
– Ale nie zawsze…
– Uzyskamy?
– Nie zawsze, właśnie.
– Następne. Czy możliwym jest uzyskanie wiedzy technicznej na temat budowy i sposobu poruszania się obiektów latających przybywających do naszej rzeczywistości?
– Jest wszystko możliwe. Wystarczy poprosić. Jeżeli ma się czyste intencje. Niektórzy na tej planecie korzystają z tego.
– Tak.
– No właśnie, ten „czupierzasty” facecik właśnie mówi. A skąd on by to wszystko wiedział? Uważano mnie za głąba, wyrzucono ze szkoły, a ja im zrobiłem taki numer. Okrzyknięto mnie największym fizykiem. No właśnie skąd? – Poprosiłem i …
– I dostałem?
– Bo wiedziałem, jak poprosić. No tak. Tak, właśnie. O Nikolaus mówi, że zdał sobie z tego sprawę pod koniec życia, jak pisał tę księgę o planetach, o Układzie Słonecznym. Że dopiero wtedy zdał sobie sprawę, że jego zdolności przyczyniły się do tego, że jego wybrano po to, żeby przyczynił się do zaszczepienia nowej idei w Europie. Przełamania tabu – przekłamanej wiedzy o świecie, którą miało duchowieństwo. On, o dwa wieki wyprzedził wszystko. Przygotował grunt, a po nim następni: Kepler, Galileusz, renesans. Wreszcie coś pękło i zaczęła się Europa cywilizować. Zaczęła opierać swój rozwój o wiedzę. Ale poszli w wiedzę techniczną. A teraz jest właśnie ten czas, takich Koperników, aby przetransformować się i pójść w kierunku wiedzy duchowej. Oni nic sami z siebie nie mogli. Poprosili, i oni tylko przekazali informacje, wiedzę, która nigdy do nich nie należała. Bo należy do wszystkich. Jesteśmy z jednego źródła i ta wiedza jest z tego samego źródła. Wystarczy poprosić.
– Czyli to jest istotne. Czyste intencje i odpowiednio poprosić. Tak?
– Nie tylko czyste intencje.
– Co jeszcze?
– Trzeba mieć czysty umysł, czyste ciało, czystego ducha. To wszystko musi być na tym samym poziomie. Te same wibracje. Ale to nie jest trudne. Jeżeli się wie, ile w to trzeba włożyć pracy, jeżeli się chce. Ale trudne dla tych, którzy nie są spójni. Ciało ma inną wibrację, dusza ma inną, a myśl też sobie hulać potrafi. Rządzić się swymi prawami. Jesteśmy wszyscy równi sobie. Mamy takie same możliwości. Ale tutaj życie na Ziemi pokazuje zupełnie co innego. Właśnie teraz dopiero wiem, dlaczego kiedyś, wcześniej miałem takie dziwne sny. Już teraz wszystko wiem.
– Opowiedz mi o tym.
– Ten wzór, który mnie się śnił Einsteinowski E=mc2.
– Tak?
– Nie wiedziałem nic na temat fizyki tego poziomu. A miałem czternaście, piętnaście lat. W ogóle mnie te tematy nie interesowały. Sen, że mam to zapamiętać. Że mam ten wzór zapamiętać, bo w pewnym momencie będzie mi towarzyszyć do końca życia, i jest bardzo ważny. Że mam go zapisać, a ja to zbagatelizowałem. Po paru dniach zostało mi przypomniane w czasie snu, że mogę żałować, że nie zapisałem. Że nie będę znać tego wzoru. Nie ma czasu.
– Nie ma czasu?
– Wszystko jest energią. Wszystko jest tu i teraz.
– I to miał ci uświadomić ten sen?
– A, i nie tylko, nie tylko. Jeżeli nie ma czasu, to nie ma żadnych zahamowań. Nie ma żadnych ograniczeń. Bo nie ma na to czasu, bo go nie ma. Człowiek nie myśli, nie błądzi, nie zastanawia się, czy może, czy nie może. Czy zdolny, niezdolny. Robi swoje i wychodzi. Nawet największe beztalencie może wykazać się niesamowitymi zdolnościami. Jeżeli jest tu i teraz. Tak działa wielki biznes. Tak działają wielcy wynalazcy, artyści, malarze, pisarze, odkrywcy. Nie ma ich ani wczoraj, ani jutro. Zapadają się w siebie, są w tej sekundzie w tym momencie, w tym samym czasie wszędzie. I obejmują to, co się wokół nich dzieje oczyma wszechświata. Potrafią patrzeć, obserwować i słuchać. I takie było też przesłanie tamtych snów.
– Tak?
– Możemy poprosić o towarzysza, przewodnika. Nie ma czegoś takiego jak preferencje. Wszyscy robią tak samo, wszystkie dusze mogą opuścić to ciało w ten sam sposób. W ten sam sposób mogą podróżować, ale mogą się spotkać z niebezpieczeństwami, z pułapkami. I dlatego, wtedy można poprosić o towarzysza, o pomocnika, przewodnika. Jeżeli on będzie towarzyszyć, to można się ustrzec wielu wpadek. Nieprzyjemnych doznań, sytuacji, nawet zatrzymań, czy deportacji z miejsc niepożądanych. Można wylecieć z hukiem i trafić gdzieś, gdzie nie wiadomo, gdzie się jest, w jakim wymiarze. Można popaść w uzależnienie, rodzaj niewoli. A z towarzyszem, przewodnikiem, raczej to nie grozi. (…)

Bo Ziemia jest nękana przez różne nieprzychylne jej istotom siły. Tę wiedzę można by było wykorzystywać właśnie na obronę, na ochronę. Pieniądze, polityka, egoistyczne pobudki. A najgorsze jest to, że z tak oczywistej wiedzy, którą każdy posiada, robi się takie tajemnice. Tworzy się takie zabezpieczenia. Kwadratura koła, takie masło maślane. Ale to jest specyfika tutaj poziomu życia na tej planecie. Lepiej dla nas… Właśnie korzystniejsze jest zaglądanie w głąb człowieka, w jego duszę, w jego istotę. Dla nas ważniejszy jest człowiek, jego istota. Dogadanie się z jego duchem jest bardziej proste, bardziej wzniosłe i korzystne dla wszystkich. Jesteśmy też obserwowani. Też się nami interesują z tamtej strony.
– Nami tutaj, tym, co robimy teraz?
– Tak.
– A możesz uzyskać szerszą informację, kto to taki, co się nami interesuje. Co to są za istoty, czy to są ludzie?
– To są byty, które same z siebie działają destrukcyjnie. Trudno im się dobrać do takich ludzi, ale bardzo z tego powodu przeżywają, bardzo się emocjonują. Mówiąc inaczej egzaltują się, wściekają, drażni ich to. Im więcej takich jak ty i tobie podobni, tym gorzej dla nich i to jest ich ból, rozpacz. Ale nie ma co się nimi przejmować. Ważne jest to, żeby wiedzieć, że tak jest. I nieraz robią nam psikusa, ale nie mamy na to zwracać uwagi.
– Czy nasza moc, nasze bezpieczeństwo polega na tym, że mamy dosyć dobrze opanowane emocje, czy z innego źródła wynika ta moc?
– Tę moc ma każdy. Siłą każdego z nas jest świadomość, że się taką moc ma. Najprostsze i najlepsze zabezpieczenia.
– Czyli świadomość własnej mocy, tak? Własnej siły?
– Tak, tak. Bo każda inna próba podejścia do tego tematu w inny sposób, no trąca już jak gdyby magią. A do tego nie można dopuścić, bo nie ma żadnej magii, jest to, co jest. Masz świadomość i to wystarczy. Masz świadomość potrzeby, masz świadomość, że jest uniwersalna wiedza i po nią sięgasz wtedy, gdy potrzebujesz tej wiedzy. I ją masz. Masz świadomość, że możesz każdego w duchu spotkać, kogo znała historia i zna historia, czy religia. Zawsze spotkasz każdego, kogo chcesz. Żyjącego, nieżyjącego już na tej Ziemi. Z tego, czy z innego wymiaru. Tylko pytanie często, po co? Dlatego trzeba sobie nakreślić jakiś plan. Jeżeli będzie akceptacja na jego realizację, to jest pole do popisu, do rozwoju. Nie tylko rozwoju własnego, ale przyczynić się można przez to do rozwoju innych. Dzieląc się informacją, wiedzą, doświadczeniem. Na różne sposoby. Ale nie można też zapomnieć o tym, że trzeba żyć, że trzeba istnieć. Że oprócz duszy jest jeszcze i ciało, że trzeba o to ciało bardzo dobrze dbać. A ja ostatnio o tym zapomniałem. (…)

– Dobrze, a chciałbym, żebyś jeszcze wyjaśnił jedną kwestię. Jak dobrze zrozumiałem, Nauczyciele i Przewodnicy sugerują nam, aby bardziej zająć się naszą sferą duchową, niż na przykład podróżami astralnymi. Czy chodzi tutaj również o to, że do wszystkich istot, do wszystkich dusz, łatwiej jest dotrzeć drogą duchową niż właśnie przy pomocy ciała astralnego? Czy to mają konkretnie na myśli? Powiedz coś na ten temat.
– Doświadczać możemy jednego i drugiego. Ale mamy inne miejsce, inną drogę, inny cel. Można wybrać to albo to. Ale co da większą korzyść innym?
– Właśnie?
– No właśnie, już masz odpowiedź i ja mam odpowiedź. Czy chcemy robić to dla siebie i zaspokojenia wiedzy, czy robić coś dla innych, po to, żeby im pomóc…
– Służyć im, tak?
– O tak, wielkie słowo, służyć. No przecież życie to powinno polegać na miłości i służbie. To ja wybieram, to ty wybierasz, to my możemy wybrać. Nie ma tu żadnego przymusu. Ale się liczy, nie co jest korzystne dla ciebie, dla mnie, dla nas. Tylko, ile korzyści można wyprosić, ile korzyści można dać innym. Ludzie czekają na coś takiego. Praca w astralu służy bardziej zabawie. Sięgając do świata ducha, mamy szersze możliwości działania i pomagania. Można sobie troszeczkę dla przyjemności poszaleć. To jest nawet wskazane. To jest zawsze przypomnienie duszy, że jej wtedy łatwiej będzie, jak już sobie po prostu z tego ciała odejdzie. Potraktować to jako trening. Ja wiem, że my decyzję sami musimy podjąć. Ja to wszystko rozumiem. Heniek wie, co robi. Pewno, że wie.
– Kto tak powiedział?
– Nie, pytają czy ja to rozumiem, czy się z tym zgadzam? Ja właśnie mówię, że wiesz, co robisz.
– Rozumiem.
– O, jakaś świetlista kula się pojawiła. Zajęła jedno z miejsc.
– Zapytaj swoją Wyższą Jaźń, co to jest, może ci wyjaśni?
– To jest właśnie mój Przewodnik Duchowy.
– On tam sobie zasiadł, tak?
– Uhm, jakieś zażenowanie czuję.
– Tak?
– Tremę.
– No, po prostu, jesteś jednym z nich.
– No właśnie, dlaczego on nie chce mi się ujawnić. Nigdy mi się nie pokazał, zawsze jako energia. Jako kula, jako energia.
– No właśnie, możesz Go teraz zapytać, co On ci na to odpowie?
– Już odpowiedział.
– Tak? Opowiedz. Możesz się ze mną podzielić?
– Tak, tak. Jest takie powiedzenie: Cienki Bolek. Jeszcze muszę się troszkę nauczyć. Więcej doświadczyć, bardziej wyciszyć i wtedy się zdziwię, kto to jest. Będzie to dla mnie niesamo-witym zaskoczeniem. OK, dobrze, niech tak będzie. Niesamowite. Właśnie, właśnie mówimy sobie do zobaczenia.
– Tak?
– Rafaello się pyta, czy akceptujesz to, co oni nam przekazali?
– Akceptuję. Mam jeszcze jedno pytanie, można?
– Zaraz. O jejku, ten śmieszny brodaty Mongoł, właśnie mówi, że musi mieć… Aaa, on nie jest zdziwiony moim zdziwieniem, że on tam jest.
– Tak, a kto to?
– Czyngis. On mówi, że musimy mieć więcej w sobie… więcej woli walki, więcej z wojownika, ale w tym dobrym znaczeniu. Nie możemy postępować jak ciepłe kluchy. Właśnie bardziej tak strategicznie musimy podejść do tego tematu. I walczyć na każdym poziomie o swoje. Jeżeli jesteśmy pewni, czego chcemy. Tylko tyle ma do powiedzenia. (…)

– Chciałbym, abyś zapytał Alberta, czy w przyszłości, gdybyśmy poprosili o więcej szczegółów na ten temat, – który przed chwilą przed nami odkrył – czy dostalibyśmy taką wiedzę, czy też nie?
– Ogólnie, cząstkowo.
– Tylko ogólnie?
– Ale dlaczego, właśnie? On mówi, że może nam powiedzieć, dlaczego tak się dzieje, że o pewnych rzeczach nie mówi się, nie warto mówić, albo żeby lepiej nie wiedzieć. Bo są grupy, są ośrodki, które jak gdyby prowadzą nasłuch. Wychwytują takie informacje, które przechodzą, tak jak się wychwytuje fale radiowe. I pewnych informacji się nie podaje na tym poziomie. Bo mogą trafić w niepowołane ręce.
– Niepowołane ręce, rozumiem.
– Ale dlaczego?
– Nie, no może ktoś być na przykład w podróży astralnej i nas obserwować. I w ten sposób przejmować te informacje, które my otrzymamy i to mogą być niepowołane ręce, prawda?
– Mówi, że masz rację.
– Uhm, rozumiem.
– I dlatego się nie podaje pewnych informacji.
– Jasne, doskonale to rozumiem. Czy jeszcze coś chciałby powiedzieć?
– To wszystko.
– Dobrze, dziękujemy. Mam teraz pytanie do Aberamentho. Chodzi mi o badanie minionych doświadczeń. Tak zwaną regresję inkarnacyjną. Czy za każdym razem badanie takie dotyczy swoich własnych doświadczeń duszy, czy też możliwe jest zbadanie doświadczeń każdej żyjącej wcześniej istoty ludzkiej? Mając na uwadze, że na jakimś wyższym poziomie wszystkie dusze są jednym, są Bogiem. Co mógłby na to odpowiedzieć?
– Jeżeli intencje są czyste, właściwie wystarczy podłączyć się pod odpowiedni klucz, kod, którym jest imię, może być nazwisko danej osoby, a to jest odpowiedni nośnik wibracji. I to jest łącznik, to jest kanał, to jest brama, przez którą można przejść dalej i spenetrować zasoby informacji wszechświata. Jest to możliwe.
– Rozumiem.
– Ale trzeba właściwie do tego podejść. Trzeba zrozumieć istotę tego problemu. Trzeba wiedzieć, jak się za to zabrać. Jak tym kierować. Nie manipulować, a właśnie kierować. Wszystko jest możliwe. I można tą drogą pozyskać wiele informacji.
– Można?
– Można nawet przywołać i poprosić o pomoc z racji tego, że na przykład dana dusza w ludzkim ciele nabyła takich a nie innych doświadczeń, na poziomie życia na Ziemi i poprzez tę duszę, tę energię, tę cząstkę nas wszystkich poprosić na przykład o pomoc, pokierowanie. Żeby zrealizować jakiś na przykład szczytny cel. Tak działają uzdrowiciele, którzy współpracują z lekarzami, z lekarzami duchowymi. Często wiedzą, kogo poprosić. Znają imię, nazwisko, osiągnięcie. I tak się to dzieje. Bywa tak, że i z tamtej strony jest zainicjowany kontakt, ale można i w drugą stronę.
– Można? Dobrze wiedzieć.
– Leonardo da Vinci korzystał z takiego kanału, z takiej możliwości. Jako człowiek nie był sam w sobie geniuszem. Ale wiedział, jak i z kim. I był to człowiek, który zrobił wiele dobrego. Był wyjątkowy. (…)

– Innym tematem, jaki pragnę poruszyć, to temat zrozumienia rzeczywistości trójwymiarowej i czasu oraz holograficznej projekcji Wszechświata. Czy ktoś z tej grupy Nauczycieli mógłby podjąć się bardziej szczegółowego wyjaśnienia tych mechanizmów?
– Jako jednostka, jako człowiek, jako dusza żyjesz w kilku wymiarach jednocześnie. Żyjesz na poziomie fizyczności z ciałem eterycznym i astralnym. Wszystko się dzieje jednocześnie. Jedno jest odbiciem drugiego i nie ma znaczenia, czy twoje ciało żyje, istnieje, czy jest, czy go nie ma. Pozostałe ciała są odbiciem tego, które już nie istnieje. I w dowolnym momencie, zgodnie z twoją wolą, lub potrzebą, możesz być jednym albo drugim dominującym ciałem. Ale zawsze ślad swój zostawiasz. Ten ślad energii, ten szczególny ślad. Odpowiedniej wartości, odpowiednio zakodowany. ON JEST, BO BYŁ. A ŻE JEST, TO BĘDZIE. Nie ma znaczenia, w jakim wymiarze, w jakim innym świecie. Ale zawsze ten obraz można złożyć w całość i przenieść go w dowolne miejsce, czy żyjesz jako człowiek, czy już ciebie nie ma. Możesz być odbiciem w ciele astralnym, czy w dowolnym innym. Bo żyjemy jednocześnie na wielu poziomach. I to jest cała TAJEMNICA.
– To wszystko na ten temat??
– Chyba jeszcze to, że nad tym włodarzy DUSZA. To ona ustala reguły gry. (…)

– Dobrze by jednak było, gdyby nasi nauczyciele sami coś nam powiedzieli o naszym rozwoju, o kierunku, który moglibyśmy precyzyjniej obrać oraz o tym, jakie zamysły wobec nas na przyszłość ma nasz Stwórca. I o tym chcielibyśmy porozmawiać dzisiaj, jeżeli to możliwe.
Jest coś, co może wygenerować nowy sposób myślenia. Jak gdyby jest pewien kierunek, który zapisze pewne zasady myślenia, działania. Tak jak to zrobił Mojżesz. Ukierunkowanie zmian, jak gdyby mentalności u grupy osób, które z kolei przekażą to jeszcze innym, a tamci jeszcze, jeszcze innym. Droga jest zapisana, kierunek wytyczony, ale metodą prób i błędów. Tak jak w każdym przypadku, to my, ludzie, musimy odnaleźć tę drogę. Możemy poprosić o podpórkę, o wsparcie, o pomoc. Ale tej drogi za nas nikt nie przejdzie. Musimy sami ją przejść. Za dwa lata będzie to zupełnie inna droga. A patrząc z perspektywy, tylko uśmieszki będą na twarzy, że tamto to było rzemiosło, a to, to jest właśnie prawdziwe tworzenie dzieła. Dzieła, które daje niesamowite korzyści wszystkim. Będą inne okoliczności, bardziej sprzyjające. Większe zrozumienie i większa potrzeba odbioru wiedzy, informacji, nauk. Przy tym trzeba pamiętać, że się jest tylko przekaźnikiem i się tego należy trzymać. Pycha nie grozi, chwalenie się nie grozi, wywyższanie się nie grozi, ale też nie należy pomniejszać swojej roli. Współpraca z podobnymi. Niesamowite historie, niesamowite spotkania. Zbieżności wielu zachowań, pomysłów, współpraca. Oj, kto wie, czy nie podróże w jedną i w drugą stronę. A chodzi o odwiedziny albo o wyjazdy na zaproszenia.
– Uhm, do kogo??
– Oj, cały świat, będą różni, oj różne organizacje, fundacje, stowarzyszenia. Jakieś ponadwyznaniowe grupy. Jakieś odczyty, prelekcje, dużo, dużo pracy, roboty. Oj, bardzo dużo, bardzo dużo. Ludzie coraz bardziej będą tego potrzebować. Tylko trzeba uważać, żeby zachować czystość. Będzie dużo, dużo innych grup, coraz więcej sekt, samozwańców. Oni mogą być groźni, niebezpieczni dla samej idei, ale trzeba unikać, nie wypowiadać się na temat tego, co oni robią. Po prostu tak, jakby ich nie było.
– Nie oceniać ich, tak??
– A w ogóle – powietrze. Nie ma ich. Nie dać się sprowokować w żaden sposób. Ale dużo, dużo ludzi zacznie rozumieć, zacznie rozróżniać między właściwym postępowaniem, a tym złym. Między właściwymi ludźmi, a tymi, którzy po prostu tylko żerować chcą na ich naiwności. Dużo, dużo pisania, publikowania, wydawania. Jakieś grupy osób z różnych krajów, które się włączą w działalność. Ale ona dopiero będzie ukierunkowana, tak naprawdę scalona za dwa lata. Mamy doświadczać każdego aspektu i nie irytować się, jak coś nie wyjdzie. To będzie lekcja, która pozwoli rozwijać się. W rozumieniu sukcesu, to będzie sukces tak jak są sukcesy komercyjne, tylko on będzie w innym wymiarze. Ludziom już się przejada. Ludzie już mają dosyć i wewnętrznie już czują, że świat oparty na wierze dogmatycznej, gdzie człowiek jako wierny jest przedmiotem a nie podmiotem. Wykorzystywany, oszukiwany, bo prawdy są wypaczone. Ludzie coraz lepiej są wykształceni. Coraz bardziej wyczuleni na fałsz, na kłamstwa. Podświadomie czują, że gdyby się zjawiła w ich życiu jakaś alternatywa, to są w stanie rzucić to wszystko, ten świat zakłamany, w którym żyją i pójść lepszą, właściwszą drogą – ale dokąd mają iść? Są w grupie, są bezpieczniejsi. Nie mają dokąd iść. Nie mają wytyczonego szlaku. Trzeba im wyznaczyć drogę, podzielić się wiedzą, doświadczeniem. A reszty, to oni już sami dokonają. Dwa lata, to krótki czas i długi. Ale jest to wystarczający czas, aby doświadczyć wszystkiego, co spowoduje, że będzie pewność siebie, że będzie doświadczenie i obycie. Że będzie oświetlenie łaską wszystkich tych, którzy będą mieli za zadanie czuwać z punktu widzenia tamtego świata. Będzie to dokonane. Opiekunowie, Mistrzowie, duchy, czy dusze wyżej rozwinięte, sprzyjają i będą sprzyjać. Tak, że praca i jeszcze raz praca.
– To tyle??
– Właśnie, to ten mówi, właśnie Mojżesz. On to też robił. Z jednego poziomu sprowadzał na drugi. Trwało to długo, ale dokonał tego. Dlatego on się pojawił. On jest dobrym tego przykładem. To wszystko.

Henryk Markowski

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Ta strona używa cookies.

Czytaj więcej na temat polityki cookies.