TWÓJ INTROWERTYK. JAK GO ROZPOZNAĆ - Solaris - rozwój osobisty

TWÓJ INTROWERTYK. JAK GO ROZPOZNAĆ

Ostatnimi laty, nauka poczyniła pewne postępy w rozpoznaniu, jakże ciekawej jednostki badawczej, jaką jest Introwertyk. Są dowody na to, że ten osobnik, dość powszechnie występujący w populacji ziemskiej, jest jednym z najbardziej niezrozumianych, a przez to krzywdząco ocenianych, typów charakterologicznych.

Jeśli spotkałeś na swojej drodze Introwertyka, jesteś siostrą lub bratem, córką lub matką, szefem lub współpracownikiem Introwertyka (ewentualnie jeśli sam nim jesteś) – warto zapoznać się ze specyfikacją tego modelu. Dla waszego wspólnego dobra.

Introwertyk został odkryty przez Carla Junga w 1920r. W książce „Typy psychologiczne” Jung opisał Introwertyka jako osobę, która czerpie energię ze świata wewnętrznego, z własnych idei, uczuć i wrażeń. Introwertycy potrzebują samotności, by zregenerować siły. Z kolei, tym co ładuje baterie Ekstrawertyka jest świat zewnętrzny, ludzie, nowe wyzwania, projekty, działanie wśród innych.

 

Po czym poznać Introwertyka?

Głównie po otoczeniu, które wiecznie zamartwia się o stan jego zdrowia psychicznego. Lista pytań których Introwertyk ciągle wysłuchuje jest długa. Oto najczęściej powtarzające się:

  • Wszystko w porządku?
  • Czy coś się stało?
  • Czemu jesteś taki smutny?
  • Dlaczego jesteś ciągle taki poważny?
  • Co za pesymista. Nie możesz spojrzeć na to bardziej optymistycznie?
  • Czuję, że się oddalasz ode mnie. Coś się stało?
  • Jesteś taki zdystansowany..

To właśnie ciągła „troska” o jego samopoczucie jest przedmiotem sporego niepokoju u Introwertyka. „No bo skoro się wszyscy się tak o mnie martwią, to może jest powód?!” Oczywiście nigdy nie zaszkodzi się zbadać, jednak introwertyzm nie jest chorobą ani zaburzeniem osobowości. Jest jej odmianą. Taką samą jak ekstrawertyzm, choć trzeba przyznać, że żyjemy w czasach extra- a nie intro-wertycznych. Co może przedstawiać introwertyzm w krzywym zwierciadle.

 

Mam na imię Robert. Jestem Introwertykiem.

Introwertycy czują się nieco zaszczuci przez społeczeństwo – od czasów wielkich Ekstrawertyków (Neron, Czingiz Chan, Cezar) – preferujące ekstrawertyków. Jednostki wycofane traktowane są jako aspołeczne. Lider introwertyk?! Nonsens. Dlatego introwertycy czują, że powinni być bardziej – ekstra. Czytają poradniki z zakresu umiejętności społecznych, chodzą na kursy i szkolenia, do psychologa, psychiatry, (przy okazji są podejrzewani o szereg różnych zaburzeń). Starają się dostosować do społecznych oczekiwań.

Może nieco niepotrzebnie, bo Introwertyk jest najbardziej produktywny, twórczy, kiedy może przebywać w przyjaznym dla niego środowisku, czyli bez nadmiaru bodźców a przynajmniej bez pytań o to, czy wszystko z nim w porządku…

Susan Cain w niedawno wydanej książce „Potęga Introwertyków” postuluje, aby dać Introwertykom święty spokój, a przynajmniej więcej prywatności, wolności, autonomii, samotności, która nie będzie traktowana jako dziwactwo. „Pozwólcie im pracować samodzielnie zamiast zapędzać ich do prac zespołowych!”, nawołuje Susan.

Ta strategia może być słuszną. O ileż uboższy byłby świat bez takich introwertyków jak:

Albert Einstein, Charles Darwin, Steven Spielberg, Julia Roberts, Alfred Hitchcock, Clint Estwood, Gwyneth Paltrow, współzałożyciel Apple’a i twórca pierwszego komputera – Steve Wozniak, autorka serii o Harrym Potterze – J.K Rowling, Michael Jordan i wielu innych sławnych Introwertyków, których ze względu na rozmiar artykułu nie wymienię.

 

Czy introwertyzm jest zaraźliwy?

Nie, ale wiele wskazuje na to, że introwertyzm jest przenoszony drogą płciową, poprzez rozmnażanie. Obserwacje bliźniąt monozygotycznych wychowywanych razem i osobno pokazują, iż orientacja intro/ekstra jest uwarunkowana genetycznie.
Nie ma pośród nas zbyt wielu stuprocentowych Introwertyków ani Ekstrawertyków. Ci, z końca skali są Klientami odosobnionych ośrodków leczniczych. Przy czym skrajnym Ekstrawertykom stan zdrowia raczej nie przeszkadza w odnoszeniu sukcesów w polityce. Może jest nawet czynnikiem warunkującym osiągnięcia na tym polu.

 

Introwertyk w pracy

Ekstrawertycy są zawsze bardziej widoczni, lepiej się sprzedają. Jest to jednak umiejętność, która może nie mieć wiele wspólnego z efektywnością pracy.

Introwertycy mogą sprawiać wrażenie mniej kreatywnych – duży błąd. Ich umiejętność generowania pomysłów ujawnia się dopiero w samodzielnej pracy, poza zorganizowanymi burzami mózgów.

Lepiej radzą sobie ze skomplikowanymi zadaniami. Lubią zadania dające im autonomię, jednak potrafią także współpracować z innymi, szczególnie w relacjach jeden na jeden.

Dobrze odczytują potrzeby Klientów i współpracowników dzięki umiejętności słuchania. Są mało porywczy, za to elastyczni.

Wykorzystanie ich kompetencji w dużej mierze zależy od kultury organizacyjnej firmy, która może promować postawy ekstrawertywne lub introwertywne, albo umożliwiać pracownikom realizowanie swojego potencjału niezależnie od posiadanego temperamentu.

 

Może on nie umie się wyluzować? Siostro, drinka!

Introwertycy nie są ani nieśmiali, ani spięci. Nieśmiałość wiąże się z odczuwaniem lęku w sytuacjach społecznych. Introwertycy nie mają lęków przed sytuacjami społecznymi. Tak jak zdecydowana większość zdrowych ludzi potrzebują jakiejś formy ludzkiego towarzystwa , jednak świadomie wybierają czas, formę i osoby do towarzystwa. Są wytrawnymi koneserami relacji. Nie ilość, lecz jakość ma dla nich znaczenie. Jeśli jesteś przyjacielem Introwertyka, doceń to, bo jesteś w rzadkiej grupie wybrańców.

Jean Paul Sartre rzekł „Piekło to inni ludzie”. Czasem jest to przytaczane dla opisania stosunku jaki ma Introwertyk do innych ludzi. Błąd. Introwertyk nie jest mizantropem. On nie nienawidzi ludzi. Ludzie jedynie go męczą.

Każdy z nas ma pewien próg odporności na bodźce zewnętrzne, zależny od ogólnej wrażliwości i chwilowej dyspozycji. Gdybyś przez chwilę zastanowił się w jakiej grupie ludzi czujesz się lepiej a w jakiej gorzej, pomogłoby ci to odnaleźć się gdzieś na skali. Weź pod uwagę ilość ludzi, hałasy, głębokość tematów, poziom oczekiwań grupy wobec twojego zaangażowania, cel spotkania.

Introwertyk ma niższy próg tolerancji dla pewnego rodzaju bodźców. Sytuacje intensywnej ekspozycji społecznej są silnie obciążające jego układ nerwowy. Kluczowe jest tutaj wyjściowe pobudzenie kory mózgowej. Introwertycy mają wyższy poziom stymulacji już na starcie, co sprawia, że mniej im potrzeba, by osiągnąć poziom pobudzenia. To co dla Ekstrawertyka jest normą, dla mózgu Introwertyka jest już nadmierne i tym samym uznawane za nieprzyjemne. Mózg Ekstrawertyka potrzebuje więcej bodźców, by wrażenia stały się męczące i dolegliwe.

A propos mózgu..


Sugeruje się czasem, że powodem występowania różnic w poszukiwaniu doznań pomiędzy intro- i ekstrawertykami jest wyższa wrażliwość mezolimbicznego szlaku dopaminowego, będącego częścią układu nagrody. To on kieruje naszym zachowaniem na doznania nagradzające. Innymi słowy, Introwertyk mniej potrzebuje, by czuł się usatysfakcjonowany. Proszę zwrócić uwagę na ten szczegół, bo to może oznaczać tańszą eksploatację Introwertyka, a w szczególności introwertycznej partnerki.

Dodatkowo, amerykańska psychoterapeutka Marti Olsen Laney zauważyła różnice w pracy płata przedczołowego, który u Introwertyków podczas myślenia wytwarza więcej synaps, w związku z czym proces myślowy jest wolniejszy, za to bardziej złożony i pogłębiony, co może czynić z Introwertyka dobrego analityka.

Podsumowując: Introwertyk nie jest chory i nie potrzebuje natychmiastowej pomocy, żeby móc się wyluzować. On jest wyluzowany.

 

Jak rozpoznać i obsługiwać introwertyczne dziecko?

Jeśli jesteś rodzicem dla którego kontakt z innymi ludźmi jest tym, co tygrysy lubią najbardziej, spełniasz się w działaniu, jesteś radosny i aktywny społecznie, a twoje dziecko wręcz przeciwnie, co powoduje, że zastanawiasz się: „Co z nim, jest nie tak? Jakie błędy wychowawcze popełniam? Za mało go przytulam, albo może za dużo?”. Czasem wstydzisz się za swoją pociechę, kiedy patrzysz na jej słaby kontakt z rówieśnikami. Zamartwiasz się: „Dlaczego inne dzieci bawią się tak fajnie w grupie, tak łatwo nawiązują ze sobą relacje, a moje nie? Czy da sobie radę w przyszłości?”

Dla wszystkich tych zaniepokojonych rodziców mam dobrą wiadomość: z waszym dzieckiem wszystko jest w najlepszym porządku. Co więcej, ten typ osobowości statystycznie ma wyższy współczynnik inteligencji IQ. A więc nie ma tego złego….

Aby upewnić się czy dziecko faktycznie jest Introwertykiem warto przeprowadzić test diagnozujący, np. typów osobowości Myersa-Briggsa.

Jak obchodzić się z dzieckiem Introwertykiem?

– Po dniu spędzonym w szkole wśród rówieśników, muszą „naładować baterie”. W samotności. Nie dziw się więc, gdy Twoje introwertyczne dziecko po powrocie ze szkoły najchętniej zamyka się w swoim pokoju. Jeśli po jakimś czasie wychodzi z gawry i zaczyna rozmawiać, snadź jest już zregenerowane. Jeśli nie chce w ogóle z Tobą rozmawiać i o żadnej porze – to może niekoniecznie wskazywać na to, że dziecko jest Introwertykiem, tylko że Wasze relacje są słabe.
– Introwertycy są bardzo terytorialni. Potrzebują swojego miejsca, gdzie jest cisza i spokój. Najlepiej pokoju, w którym mogą spokojnie zamknąć za sobą drzwi.
– Introwertyczne dzieci nie otaczają się chmarą znajomych. Mają zazwyczaj kilku bliskich przyjaciół z którymi spędzają czas. Mało tego, spotykają się z nimi zazwyczaj pojedynczo. Przyjęcia, kluby, sporty zespołowe i wszelkie grupowe formy aktywności to dla nich męczarnia i strata czasu. Postaraj się to uszanować, zamiast na siłę uszczęśliwiać dziecko atrakcjami.
– Introwertycy uczą się najskuteczniej, czytając, pisząc czy po prostu przez przemyślenie danego tematu. Grupowe uczenie się nie jest dla nich. Jeśli więc twój Introwertyk wychodzi na „wspólne uczenie się”, pozwól mu się zabawić. I tak wróci wcześniej niż pozostałe dzieciaki.

Po czym poznać Introwertyka?

Rozejrzyj się dookoła. Jeśli widzisz kogoś w zasięgu wzroku, to masz 30% szansy, że to Introwertyk. Jeśli masz w swoim otoczeniu kogoś kogo podejrzewasz o tę rzadką chorobę*, sprawdź symptomy. Klasyczny Introwertyk:

  • lubi spędzać czas w pojedynkę i nie wiesz co w tym czasie robi,
  • sprawia wrażenie, jakby nie miał wielu przyjaciół,
  • wydaje się być wiecznie zmęczony,
  • jest małomówny,
  • mówi wolno, często robi pauzy, sam twierdzi, że ma pustkę w głowie, nic do powiedzenia
  • niezmiennie błądzi gdzieś myślami i jest jakby nieobecny,

Ujawnienie powyższych objawów oznacza to, że twój znajomy mógł dostać się w szpony sekty, względnie jest Introwertykiem. Przy czym nie należy wykluczyć obu opcji.

 

Zalety z bycia Introwertykiem

Przeczytaj to, jeśli podejrzewasz że jesteś Introwertykiem i coś z tobą nie tak.
· Zanim coś zrobisz pomyślisz. To skutkuje brakiem złamanego karku podczas skoku na główkę, uniknięciem bankructwa z powodu nieprzemyślanych inwestycji, uniknięciem rozwodu jakoż i ślubu z niewłaściwą partnerką/ partnerem
· Jesteś lepszym rozmówcą – nie przerywasz, uważnie słuchasz, utrzymujesz kontakt wzrokowy, mówisz wolno, dzięki temu łatwiej Cię zrozumieć. Jeśli się jąkasz – nie zwalaj tego na introwertyzm
· Jeśli studiujesz, to warto wiedzieć, że Introwertycy osiągają lepsze wyniki na studiach, niż Ekstrawertycy, głównie dla tego, że łatwiej jest im się skoncentrować, jak i chętniej spędzają czas nad książkami. Wolą się pouczyć, niż iść na imprezę. To może nie jest najbardziej radosna informacja dla Ciebie, ale rodzice mogą się ucieszyć
· Jesteś taktowny. Nie strzelasz gaf i zanim coś powiesz bierzesz pod uwagę uczucia innych osób, w przeciwieństwie do Ekstrawertyka.

Złote rady z instrukcji postępowania z Introwertykiem:

Nie namawiaj Introwertyka natrętnie na imprezę, żeby się rozerwał i otworzył na ludzi. W szczególności nie wystawiaj go na niespodziewane spotkania z milionem osób. Jak mówi, że chce zostać w domu – zostaw go.

Nie panikuj, jeśli widzisz go z książką częściej niż raz na tydzień. To nie jest szkodliwe dla zdrowia psychicznego (choć dla pewności możesz zerknąć na tytuł książki..)

Nie reaguj nerwowością wtedy, gdy nic nie odpowie lub potrzebuje czasu do namysłu. Kiedy odpowiada, nie przerywaj mu (jakby nie nakazywała tego kultura). Introwertyk wierzy, że kiedy zadajesz pytanie, to oczekujesz odpowiedzi i to odpowiedzi w pełni przemyślanej.

Jeśli Twój Introwertyk chce być sam, nie tryska entuzjazmem, jest wyciszony i skupiony, nie oznacza to, że przechodzi głęboką depresję, właśnie planuje skok z dachu wieżowca i należy szybko skontaktować ją z najbliższym psychiatrą. Zajmij się sobą.

Jeśli nie pokłada się ze śmiechu po twoim wątpliwie błyskotliwym dowcipie nie zakładaj, że jest psychicznie chory. Sprawdź a) z którego roku pochodzi dowcip? b) poziom inteligencji osób reagujących na niego śmiechem. Przy okazji nie zaszkodzi zbadać swój poziom IQ

 

ILE JEST W TOBIE INTROWERTYKA – test osobowości

Zaznacz pytania, na które udzieliłeś odpowiedzi pozytywnej. Policz ile razy zgodziłeś się z treścią zdania:

  1. Rozmowa o pogodzie, krewnych cioci, korkach na mieście frustruje Cię, czujesz się wtedy zagubiony, twoje oczy robią się okrągłe i masz ochotę katapultować się w przestrzeń okołoziemską.
  2. Lubisz prowadzić głębokie konwersacje i to nawet bez wspomagania dopalaczami wszelkiej maści. Gdy po drugiej stronie napotkasz rozmówcę o podobnych zainteresowaniach – potrafisz wtedy mówić długo i z pasją.
  3. Lepiej czujesz się w konwersacjach z małą ilością osób niż w grupie.
  4. Masz niewielu znajomych, a tylko głębokie relacje nazywasz przyjaźnią.
  5. Jak nie masz nic do powiedzenia – nie mówisz.
  6. Nie lubisz pracować w grupie.
  7. Wypoczywasz w ciszy i spokoju (nazwijmy to anomalią)
  8. Wolisz słuchać niż mówić.
  9. Wiele razy usłyszałeś/aś pod swoim adresem epitety, które można by zawrzeć w kategorii „wyniosły dupek/ wyniosła krowa”
  10. Zbadałeś się u lekarza psychiatry, który nie zdiagnozował u ciebie schizofrenii, choroby schizoidalnej, ani zaburzeń socjopatycznych.

 

Jeśli udzieliłeś więcej niż 5 odpowiedzi pozytywnych – ten artykuł mówi o Tobie. Moje gratulacje!

Dziękuję Ci też, że przeczytałeś ten tekst, bo to może oznaczać, że nie tylko będziesz o nim pamiętał jutro, ale nawet o tym rozmyślał.

Beata Markowska

*Autorka bynajmniej nie uważa natury introwertycznej za chorobę. Użyła wyrażenia „rzadka choroba” w znaczeniu humorystycznym.

 

 

Polecam artykuł opublikowany w „The Atlantic” w 2003roku „Caring for your Introvert”

http://www.theatlantic.com/magazine/archive/2003/03/caring-for-your-introvert/2696/

 

113 odpowiedzi na “TWÓJ INTROWERTYK. JAK GO ROZPOZNAĆ”

  1. Świetny tekst! Z tym, że czytać go powinni przede wszystkim Ci ekstrawertycy, którzy nie rozumieją intro… Szkoda, że moja matka nie zastanawiała się nigdy nad tym co w środku jej córki siedzi i wysyłała mnie co roku 2 razy na kolonie! Brrr! Do dziś mam traumę, wystarczy, że usłyszę nazwę KOLONIA LETNIA! Masakra! Zawsze miałam doklejony dodatkowy tytuł ” dziwak”. Nienawidziłam każdej kolonii po kolei! I to ciągłe wyganianie na dwór -idź, pobaw się z innym, wyjdź do dzieci – wszystko na siłę, aż nie miałam czasu żeby pomyśleć. wszystko było zagłuszane, ten ciągły chaos w głowie i ciągłe staranie jak odnaleźć samą siebie. Ciągła obrona przed nalotem innych powodowała, że mnie nie było…
    Dziś mam za to fajnego męża i najwspanialszą przyjaciółkę na świecie! Im nic nie przeszkadza, wręcz przeciwnie – czuję się doceniana! Spotkałam tez niedawno grupę ludzi o podobnym widzeniu świata ( rzeźba i ceramika)- nikt do niczego nie zmusza a i tak człowiek czasem się otworzy. I jest mu lepiej! :-)A dzięki mężowi mogę malować i tworzyć wiele innych rzeczy, na które nie miałam przedtem czasu, między innymi usiłując dopasować się do obcego mi świata.
    Dziękuję bardzo za ten tekst, dowcipny i przejrzysty! Będę wysyłała link do wszystkich, którym się wydaje, że ich sposób widzenia świata jest jedynie słuszny!
    Pozdrawiam serdecznie moją imienniczkę! Beata :-)

  2. Pezehaar pisze:

    Świetny tekst! Normalnie nie interesuję się na codzień psychologią, ale ten tekst mnie zainteresował. Zwłaszcza że, jak wyszło z ankiety, cały czas czytałem o sobie :) Pozdrawiam!

  3. Ciastek pisze:

    Spodobały mi się humorystyczne wstawki w tekście. Bardzo fajnie napisane. Już dodałam ten artykuł do ulubionych. 😀

  4. Subtelnaegoistka pisze:

    Z wykształcenia nie jestem psychologiem, ale spokojnie mogę dokonać małej autoanalizy i stwierdzić że drzemie we mnie introwertyk w 100%. Mam jedną przyjaciółkę, chociaż nigdy nie wypowiadam tego słowa, tylko spełniam swoją powinność i znam oczekiwania drugiej osoby, to wystarczy. Ogólnie nie narzekam na brak znajomych, ale zawsze słyszę pytania „co się stało?” albo „dlaczego jesteś smutna?”. Nikt nie rozumie, że tak nie jest. Zdarzyło mi się nawet usłyszeć parę razy, że jestem egoistką. Po prostu przestałam notorycznie ulegać czyimś oczekiwaniom, a zaczęłam żyć wg swoich zasad, bo przecież nikt za mnie życia nie przeżyje. Jeśli mam iść na imprezę, to zdecydowanie wolę zostać w domu i poczytać – a przede wszystkim odpocząć. Dyskoteki czy zabawy to nie jest – dla mnie – forma rozrywki tylko męczarnia. W dzieciństwie musiałam ulegać rodzicielskim nakazom, ale od kiedy jestem dorosła mogę sama decydować o swoim wolnym czasie. Zawsze myślałam, że mój charakter to pewien rodzaj aspołeczności, choć nie mam lęku przed ludźmi. W towarzystwie jestem małomówna, nie chce mi się rozmawiać o pogodzie czy o rodzinie, bo dla mnie jest to tzw. pierd*** o Szopenie, ale gdy trafię na swój temat w kameralnym gronie – buzia mi się nie zamyka :) Swój swego tylko zrozumie – taka prawda. 😉

    • Pat pisze:

      Ach, jak to miło przeczytać takie słowa otuchy. Choćby tutaj, w sieci, ponieważ w życiu codziennym jest to niemal nie możliwe (tylko z ust jednego człowieka mogę usłyszeć że wszystko ze mną w porządku i że jestem cudowną osobą) poza tym… co tu się dużo rozpisywać, wiadomo o co chodzi. Od wczesnego dzieciństwa, zawsze to samo. Mam już łatę odludka i samotnika, (w przypadku środowiska które zna mnie od dzieciństwa jest to akceptowane, a czasami wręcz pozytywnie odbierane) natomiast jeśli chodzi o nowe sytuacje życiowe to jest mi bardzo trudno w życiu. Kończę już studia, a nadal na roku nie znalazła się dosłownie ani jedna osoba z którą mogłabym przeprowadzić miłą pogawędkę jest tylko około 30 osób na roku, ja bardzo lubię rozmawiać na różne tematy, ale ilekroć zdarzy mi się (rzadko bo rzadko ale się zdarzy) powiedzieć jakie mam zdanie na określony temat, to często spotykam się z nieprzychylnymi opiniami typu: a ty to zawsze inaczej, dziwna jesteś, itp. kończy się tym że ja wyłączam się z „dyskusji” a ta dalej toczy się swoim rytmem do którego mój tok myślenia nie pasuje. Ale to tylko jeden drobny przykład;) w gruncie rzeczy to polubiłam siebie. Ktoś mi w tym pomógł, liczę że znajdzie się więcej osób które spojrzą na mnie jak na kogoś wartościowego a nie jak na dziwaka.
      Pozdrawiam i dziękuję za słowa otuchy (to znaczy za cały ten artykuł)

  5. Savatar pisze:

    No to mi się wyjaśniło…
    Nie to, że nie lubię ludzi, ale większość z nich niestety mnie męczy.
    Mam teraz na to naukowe wytłumaczenie. Nie wiem tylko jak zrobić z tego użytek wobec własnego ekstrawertycznego czteroletniego dziecka, które mówi nieustannie i raczej głośno. Często nie słyszę własnych myśli i im bardziej jestem MAMĄ tym mniej jestem sobą.
    Czy jest sposób, żeby to pogodzić?

  6. Hedwiga pisze:

    yh, a co jak mam 9 tak??

  7. Tomasz pisze:

    Trochę się rozpiszę. W szkołach (gimnazjum, liceum, studia) często byłem uważany za odludka. Nie przepadałem za wspólnymi wypadami pełną chmarą, a tzw. „praca grupowa” mnie irytowała. Zrobić jedno banalne zadanie i do tego potrzeba 5 osób. Dla mnie to dziwne (jeżeli tak to mogę nazwać). Z czasem jak były zadania dla dwóch-trzech osób to chciałem przedstawić swoją wizję działania. Chyba nie muszę pisać jaka była reakcja (podobna sytuacja: wiele osób mi mówi, że mam specyficzne poczucie humoru – jestem dość małomówny, ale krótkim tekstem potrafiłem rozbawić towarzystwo. Chyba że ludzie zupełnie nie rozumieli co mialem na myśli, a jak chwilę później ktoś to powtórzył (słowo w słowo), to boki zrywali…) Wracając: moim choplem jest racjonalne podejście do zagadnienia. Zanim coś zrobię, to najpierw przemyślę co i jak. Owszem, zajmuje to trochę więcej czasu, ale w ten sposób wiem, że np. oddaję zadanie, które spełnia moje założenia. A jeżeli nie podoba się oceniającemu, to wolę się dowiedzieć co nie odpowiada, niż poprawiać „w ciemno”.

    • Lena pisze:

      „wiele osób mi mówi, że mam specyficzne poczucie humoru – jestem dość małomówny, ale krótkim tekstem potrafiłem rozbawić towarzystwo. Chyba że ludzie zupełnie nie rozumieli co mialem na myśli, a jak chwilę później ktoś to powtórzył (słowo w słowo), to boki zrywali…) ”

      Mam tak samo ;). Przyjaciele tylko czekają na to, żebym coś pocisnęła ;).
      I nie wiem czy czasami ja cicho mówie, czy co, że mnie nikt nie słyszy? A potem ktos po mnie coś powtórzy i leją ze śmiechu.

  8. Dorota pisze:

    Co mogę dodać… każdy z moich przedmówców poruszył w swoim komentarzu coś, co i mnie dotyka. Przez lata czułam się zaszczuta pytaniami ,,czemu jesteś taka smutna i co się stało?,, I mogę przysiąc, że za każdym razem te pytania mnie dziwiły bo nic złego akurat się nie działo… wręcz zastanawiałam się jakie ja muszę wysyłać sygnały do społeczeństwa, że tak mnie odbierają…okazuje się, że te pytania padały dlatego że nie włączałam się w jakąś durną rozmowę. Ciągle się zastanawiam skąd u niektórych ludzi bierze się tak obfity słowotok całkowicie pozbawiony sensu. Nie to że czuje się od kogoś lepsza ale lubię rozmowy ,, o czymś ,,. kiedy już trafię na takiego rozmówcę, to jak już ktoś napisał: buzia się nie zamyka, a ja czuje satysfakcję z przebywania z interesującym człowiekiem. „Zwyczajne rozmowy” o pogodzie itp. jestem w stanie przełknąć ale są po prostu nudne. Muszę jeszcze wspomnieć o odwiedzinach u rodziny która mieszka na drugim końcu Polski, a ja raz w roku byłam zmuszana do tego żeby tam jeździć…nie wiem jak dla was drodzy introwertycy ale dla mnie takie sytuacje to istny koszmar…:/ to udawanie że się wszyscy tak kochamy (prawie się nie znając) i spowiedź na dywaniku u wścibskich ciotek przyprawiała mnie o palpitacje …

  9. Hanka pisze:

    Nie posiadam instynktu stadnego, pojedyńcze spędzanie świąt też mi nie przeszkadza, ale zdumienie ludzi dlaczego w Boże Narodzenie nie czuję się osamotniona -TAK.
    Nie czuje się jednak wybrańcem -w moim pojeciu jestem po prostu normalna-to wszystko.
    Pozdrawiam wszystkich introwertyków.

  10. tak to ja pisze:

    KOCHAM KOCHAM KOCHAM!!!!!!
    LUDZIE, JESTEM PRZED 40-stką I DOPIERO DZISIAJ DOWIEDZIAŁAM SIĘ, ZE JESTEM I N T R O W E R T Y K I E M !!!!!!!!!!!!!!!!
    Proszę, nie odczytujcie drukowanych liter jako krzyk, ale jako OGROMNĄ radość. Dzisiaj się narodziłam. Już myślałam, ze jestem jakaś dziwna, w wieku 15 i 20 lat chodziłam do psychologwó. Jeden mi opieprzył, a drugiżebym się wzięła do roboty. To popierdółki, a nie psychologowie. Ale to nieważne.
    Boże, jak ja się cieszę. Lata poszukiwań, zwątpienia, niemal depresji, a teraz z podniesioną głową mogę iść przez życie, bo wiem, kim jestem i dlaczego.
    Chce mi się tańczyć z radości. Kiedy byłam nastolatką powiedziałąm do mojej siostry, że nie lubię gości i napiszę sobie taką tabliczkę na drzwiach, że żadnych gości nie przyjmuję. Prawie nigdy nie dzwonię do innych, żeby pogadać a już najbardziej nienawidzę z okazji urodzin, czy świąt: wszystkiego najlepszego, ble ble. Nie lubię w pracy gadaniny o pierdołach, wolę skupić się na pracy i nie dlatego, że jestem pracoholikiem, ale dlatrego, zę libię się skupić na swojej pracy, wykonywać ją tak, jak ja chcę, wg mojego planu, dokłądnie, analitycznie.
    Pozdrawiam Was KOCHANI INTROWERTYCY, ponieważ rzeczywiście lubię ludzi, ale nie lubię z nimi przebywać

  11. bebe pisze:

    zawsze sadzilam ,ze jest ze mna cos nie tak:(
    zly kontakt z ludzmi ,nie liczac *wybrancow* :)
    ucieczka w swoj swiat ..w moim przypadku w fotografie ,muzyke i troche malarstwa
    nie latwo jest byc intro w swiecie ex
    tyle tylko ,ze dobrze mi z tym
    szkoda tylko ,ze inni nie potrafia tego zrozumiec

  12. Stary dziwak pisze:

    Jetem już po 50-ce. Bardzo żałuję że przyszło mi żyć w czasach w których nic się o tym nie mówiło. Wychowany w przekonaniu że jestem dziwakiem sam przekonywałem o tym swoje dziecko. Dziś już tego nie naprawię ale będę uświadamiał wszystkich których przyjdzie mi jeszcze spotkać.
    Kocham samotne wyprawy w góry tam czuję się najlepiej i tam najbardziej kocham ludzi. Dzięki za ten artykuł będę mógł lepiej zrozumieć swoje (niestety już dorosłe dziecko) i może wreszcie życzliwiej spojrzeć na siebie.
    Pozdrawiam wszystkich cudownych dziwaków
    Stary dziwak

  13. bebe pisze:

    stary dziwaku …masz dopiero 50tke :)))
    pozdr.:)

  14. słońce pisze:

    W końcu nie muszę myśleć o sobie jako o dziwaczce tylko zaakceptować siebie jako normalna osobę.
    Ciągle pytania ;co mi jest? dlaczego jestem smutna?, dlaczego jestem zła? oceny typu stara egoistka, zadufana w sobie, wyniosła burzyły mój spokój psychiczny, bo nie są one w zgodzie z tym co czuje.
    Zaczęłam już jak aktor uczyć się min, aby to zniwelować, bo pozostałoby mi tylko siedzenie u psychiatry.
    Jestem inna i trudno znaleźć ludzi, którzy to w pełni akceptują.
    Z drugiej strony nie wiem, gdzie powinnam podążać w rozmyślaniach, co powinnam zrobić dla innych, aby ich nie urazić, bo to co widzę nie zawsze jest dobre……. a może to tylko moje chore wymysły……. i tak w kółko.
    Dlatego uciekam od tego, aby nie męczyć siebie i innych.
    Pozwalam innym iść swoją drogą, bez swoich uwag i mądrości płynących z wnętrza.Szukam pokory, bo nie można zmienić świata na lepsze od razu.

  15. Ja pisze:

    Czytając artykuł miałem wrażenie, że jest pisany konkretnie o mnie :) Dosłownie każde zdanie. Jak nie mam nic do powiedzenia, to nie gadam. Męczy mnie towarzystwo ludzi, zwłaszcza takich, których słabo znam. Najbardziej drażni mnie ta pustka w głowie podczas gadania z kimś o niczym :) Nie znosze tego uczucia, dlatego czasem wolę wcale nie gadać. Zresztą nie będę się rozpisywać bo mógłbym się podpisać praktycznie pod każdym z waszych komentarzy :)
    Pozdro i trzymajcie się :)
    PS. Obejrzyjcie film Into the wild, Alaska, góry, coś pięknego :)

  16. Matczyna pisze:

    Bardzo dobry tekst. Mam dziecko introwertyczne. Nieśmiałe, nie znosi ludzi, spotkań rodzinnych, odwiedzin wielu koleżanek na raz. Żadnych kolonii, wyjazdów z mało znanymi dziećmi (tylko z koleżankami z klasy). Na przedstawieniach klasowych przeważnie „role piątego drzewka w siódmym rzędzie” itp… My jako rodzice ubolewamy, że jest tak mało kontaktowa. Martwimy się – jak sobie poradzi w dorosłym życiu. Ale ten tekst nieco mnie uspokoił. Już od pewnego czasu odpuszczam. Nie narzucam się z matczynymi pomysłami. Czekam na sugestie, pomysły dziecka. Pozdrawiam innych rodziców nastoletnich introwertyków.

  17. chorapsychicznie pisze:

    Jeśli o mnie chodzi 10xtak
    O tym, że jestem introwertykiem wiem już od jakiegoś czasu(ok. 2 lata), natrafiłam na ten artukuł jak szukałam strony, którą będę mogła polecić koleżance, bo wikipedia w tym wypadku zawodzi…
    Co mnie najbardziej boli, jeśli chodzi o otoczenie – mama i jej: „nie jesteś żadnym introwertykiem!”, kilka miesięcy później dowiedziałam się, że ona nawet nie wie kto to jest…i nie chce się dowiedzieć, a „interesuje się psychologią i zachowaniami ludzi”. Do pytań typu: „co ci się stało?” zdążyłam przywyknąć, ale skoro większość dnia spędzam w swoim pokoju to nikt nie ma nawet szansy mi ich zadać. Łał, dawno się tak nie rozpisałam.

    Pozdrowienia dla wszystkich introwertyków

  18. magdusia pisze:

    u mnie 8 x tak uważam że jeżeli nie mam nic ciekawego do powiedzenia to po co peplać rozmawiam tylko o rzeczach waznych interesujących w domu nie mam posłuchu albo mówie za dużo o swoich pomysłach albo siedzę cich cieszę się że nie jestem sama pozdrawiam cieplutko

  19. robert pisze:

    Oprócz badania psychiatrycznego wszystko na tak.

  20. Taki sobie Ja pisze:

    Więc nie jestem Sam na świecie ze swoim dziwactwem 😉

    Często słyszałem że jestem mrukiem,odludkiem,zarozumialcem itd. itp. a ja poprostu dobrze się czuję spędzając czas sam ze sobą choć wiele osób kompletnie tego nie rozumie.
    Szkoda tylko że wciąż mam przyklejaną łatkę gbura :)

    Pozdrawiam

  21. mateusz pisze:

    6/10 wiec załapałem się na Introwertyka :)

    hmmm tak jakoś lżej się czuje.

    Pozdrawiam

  22. Mateusz pisze:

    Zwykle nie udzielam się na takich blogach, ale ze względu na prawdziwość tekstu oraz komentarzy zawartych pod nimi postanowiłem dodać co nieco od siebie. Gratuluję autorce, bo analizując komentarze widzę, że jest w nich dużo pozytywnego myślenia na temat naszej „specyfiki”, co nie często możemy spotkać w rzeczywistości. Co ciekawe nierzadko padamy ofiarą krytycznego myślenia, które pochodzi z głębi nas samych. Według mnie jest to związane z piętnem jakie odcisnęło na nas niezrozumienie innych, tak więc nawołuję do „nie popadania w paranoję” i nieustannej edukacji na temat samych siebie w celu poprawienia standardu życia. Introwertycy łączcie się, a może kiedyś dokonacie rewolucji w myśleniu. Pozdrawiam was wszystkich i gratuluję :)

    ps.: ważne byście nigdy nie zwątpili w potęgę która w was drzemie. Nauczcie się wykorzystywać ją tak, by działała na waszą korzyść.

  23. aha pisze:

    Ciągałam dziewięciolatka od psychologa do psychologa bo „coś było nie tak”, myślę że znam rozwiązanie zagadki a teraz tropię wszelkie informacje na temat introwertyzmu. Autorce tekstu dziękuję, a licznym właścicielom gabinetów psychologicznych polecam się douczać.

  24. Lili pisze:

    Jej! Jakie to szczęście wiedzieć kim się jest. :) Niemal 100-procentowy introwertyk, w dodatku- neurotyk.
    Podobnie jak wielu z was – jak się okazuje – myslałam, że i ze mną jest coś nie tak. Nie lubię pracować w grupie, zdecydowanie wolę sama realizować swoje pomysły albo – gdy jestem „zmuszona” pracować z kimś – sama przygotować całość w razie „w”, nawet jeżeli okazałoby się to niepotrzebne. Wiem, nadrabiam sobie pracy, ale… „Chory” perfekcjonizm na każdym kroku daje o sobie znać. Strasznie męczą mnie „klasowe tematy” wspólnych wypadów na imprezę, piwo itd. Zamiast tego słuchać wolę po prostu poczytać książkę czy przeglądnąć notatki z ostatniego tematu. Pewnie dlatego większość klasy uważa mnie za co najmniej dziwną. Z tego powodu spotkało mnie też ostatnio wiele przykrości. Szkoda, że dużo ludzi (żeby nie powiedzieć większość) szufladkuje innych i na starcie przyczepia etykietki, wszystko według własnych kryteriów.
    Prywatnie z rodziną zdarza mi się rozmawić na te „ogólne” tematy, ale chyba przez to, że nie chcę sprawiać innym przykrości. A jak się faktycznie znajdzie „swojego” do rozmowy – nieopisane uczucie!
    Kiedy czuję, że mam dość, świadomie wycofuję się i zamykam w swoim świecie, ale staram się zauważać też potrzeby innych. Wiem, trochę sprzeczne, ale neurotycy tak mają…
    Gdzie wy jesteście Kochani Introwertycy? :)
    Czeka mnie duuużo pracy nad sobą, ale wiedząc kim jestem, kim nie i kim chcę być – po prostu sobą, będzie mi dużo łatwiej pokonywać codzienne bariery i przeszkody. :)
    A pomyśleć, że jeszcze niedawno byłam na skraju załamania… Ot, do czego może doprowadzić ludzka niewiedza.

    Pozdrawiam serdecznie wszystkich Introwertyków i całą resztę ludzików. Zrozumcie, my po prostu już tacy jesteśmy! :)

  25. m.a. pisze:

    Tez sie ciagle zastanwialam co jest ze mna nie tak… Jestem malomowna, nie przepadam za imprezami, ciaglych spotkan z ludzmi. Lubie swoje wlasne towarzystwo i nie meczy mnie samotnosc. Ale czuje,ze innym ludziom przeszkadza to jaka jestem, nie raz slyszalam,ze jestem aspoleczna, albo czuje,ze przeszkadza/meczy ich kiedy nie wlaczam sie do rozmowy? A ja po prostu nie lubie(i chyba nie potrafie) gada o pierdolach, albo nie mam nic do dodatnia,wiec po prostu slucham.Hmmm… czasami jest ciezko,ale wazne ,zeby siebie samego akceptowac i nie zastanawiac sie co jest ze mna nie tak ?! pozdrawiam :)

  26. kasia23 pisze:

    Super, chyba zapiszę sobie linka i będę podsyłać każdemu kto mnie będzie miał za dziwaka :) Począwszy od mamy, która się martwi, że w ogóle nie wychodzę ze znajomymi, ale uwielbiam samotne spacery (żeby nie było, że ciągle siedzę w domu), jak również jest problem z nowymi współlokatorkami na stancji, co najmniej miesiąc minie zanim najpierw przestaną mnie ciągnąć na imprezy, a później jeszcze muszą oduczyć się przepraszania mnie, że mnie tak biedną samą zostawiają na stancji. Mam ochotę im wykrzyczeć, że uwielbiam być sama w mieszkaniu i jestem najszczęśliwsza gdy gdzieś wychodzą, ale nie chcę, żeby odebrały to osobiście, że ich konkretnie nie lubię. Zdziwiłam się, że jest nas aż 30%! Zawsze miałam wrażenie, że czy to w klasie czy grupie na studiach jest max 2-3 intro oprócz mnie. Może dlatego, że nie rzucamy się w oczy, a że otacza mnie chmara głośnych ludzi, to takie mam odczucia :)

  27. kasia23 pisze:

    Do rodziców dzieci introwertycznych, takich jak Matczyna kilka postów wyżej: z mojego doświadczenia tak sobie myślę, że prawdopodobnie większość introwertyków tak ma, że nawet jeśli w czasach wczesnoszkolnych dziecko zwyczajnie źle się czuje w kontaktach z rówieśnikami, to z tego wyrasta. Oczywiście introwertykiem jest się całe życie, ale dorosły introwertyk nie ma z tym problemu. Może nie będzie chodził często na imprezy i będzie wolał poczytać książkę w domu zamiast spotkać się ze znajomymi, ale to nie oznacza, że będzie przeżywać jakieś traumy przy kontaktach z ludźmi. I pewnie będzie mieć mniej znajomych, ale za to takich dobrej jakości 😉 Jak siedzimy ze znajomymi z roku na uczelni na pewno nie jestem najgłośniejszą osobą, ani nie bawią mnie aż tak ich żarty, ale i tak potrafię się cieszyć z czasu spędzonego w ten sposób. Być cały czas samemu też nie jest tak dobrze. A w teście wyszło mi 8/10 :) U psychiatry raz byłam, ale raczej z podejrzeniem depresji i zbytniego stresu, nie socjopatii 😛

  28. Paulina pisze:

    No dobra, kocham ludzi:) Lubie sie z nimi spotykać:) czasem pleść głupoty, ale tak, jestem introwertykiem:) To chyba tylko naleciałości po kofeinie, stymulancie, który pomaga mi przetrwać by poznać fajnych ludzi, przejść przez pogawedki/paplanine i wejść na głębszy poziom- wybaczcie ekstrawertycy, bez niego sie dusze:P Moja nauczycielka z gimnazjum wysłała mnie kiedyś do pedagoga, bo stwierdziła, że coś ze mną nie tak. A jak po 10 latach wróciłam do tej szkoły jako nauzyciel, to spytała: Jak tam, dobrze wszystko? Bo jak byłaś w szkole to byłaś jakaś taka nieśmiała… Naprawde, powinny istnieć korki z psychologii:)

  29. Znakomity tekst! Gratulacje! :-)

  30. introwertyczka??? pisze:

    Oj Kochani ja sie cały czas zastanawiam czy jestem introwertyczką czy jednak mam coś nie tak z psychiką… Mam problem dosłownie ze wszystkim, kiedy mam jechac do dalekiej rodziny, iść na impreze w większym gronie (wszyscy są zadowoleni spotkaniem a ja się po prostu męczę). Dla mnie zawsze musi byc pomieszczenie gdzie mogę pójść, odpocząć od tej całej bezsensownej gadaniny, zapalic papierosa i się wyciszyć. Z takich spotkań gdzie godzinami wszyscy siedzą, gadaja o bzdurach, śmieja się z byle czego i chleja na umór to mam ochote wyjść po godzinie a najlepiej niech wszyscy ida a ja posiedze sama w domu. Tak samo mam z większymi galeriami, po prostu jak mam wejść do takiego molocha to az mnie telepie, ten gwar i pełno ludzi łażących bez celu to nie dla mnie. Mam taką osobę z którą mogę gadac bez problemu o wszystkim i o niczym, ale tylko z nią bo ona mnie rozumie. Wie, że jak nie mam ochoty gadac to ma mnie zostawić w spokoju i nie pyta ciągle co Ci jest? Jestes zła?? Coś się stało?? Jesteś zmęczona?? źle sie czujesz?? Czemu nic nie mówisz?? a takie pytania są na porządku dziennym od wszystkich w moim otoczeniu. Pracuje między ludźmi i jakoś sobie radze ale po pracy juz nie mam ochoty na żadne spotkania, chcę przyjść do domu, w ciszy posiedzieć i odpocząć a mąż jest chyba ekstrawertykiem bo on ciągle gdzies by chodził, rozmawiał z ludźmi, wyciąga mnie z domu kiedy nie mam na to ochoty i wtedy właśnie się kłócimy bo mamy różne potrzeby. Ja w niedziele lubie posiedzieć w bardzo wąskim gronie( najlepiej max 2 os.) :) a on chce jechac w odwiedziny do znajomych, męczę się na takich wyprawach ale nie raz są nieuniknione :( Tak więc czasami męcze sie sama ze sobą, walczę z tym aby wyjść do ludzi ale nie mam na to najmniejszej ochoty…

  31. introwertyczka pisze:

    Super artykuł :) Denerwują mnie ludzie, którzy nie potrafią zrozumieć ludzi wolących posiedzieć czasami samemu i na siłę wyciągają gdzieś się rozerwać. Mam przyjaciółkę, która jest ekstrowertykiem, nie potrafi przez parę dni posiedzieć w domu i z nikim się nie spotykać. Czasami męczy mnie to, że w kółko o czymś gada i narzeka, że siedzę tylko w domu i się nie odezwę. Bardzo ją lubię, ale no czasami mam już dosyć i muszę się trochę odizolować;) Zdarza się, że mam ochotę wyjść gdzieś, ale to w gronie ludzi, których znam i dobrze się z nimi czuję. Rzadko kiedy wpadam na spontaniczne pomysły, bo lubię mieć wcześniej już coś zaplanowane i denerwuje mnie nagła decyzja. Tak samo jak coś robię, skupiam się nad tym i ktoś nagle zawraca mi głowę czymś innym :)
    Jeśli chodzi o poznawanie nowych ludzi – mam z tym problem, bo nie lubię się odzywać w gronie jak nie mam nic ciekawego to powiedzenia, wolę raczej się przysłuchiwać dyskusji. No i dlatego dużo ludzi traktuje mnie jak odludka. Nie jest to związane z nieśmiałością, bo nie mam problemów podejść do kogoś coś się zapytać, czy coś załatwić, po prostu jakieś takie gadanie po to żeby tylko gadać mnie męczy i nie mogę długo wytrzymać w takim towarzystwie. Denerwuje mnie to trochę, bo nie potrafię właśnie nawiążywać za bardzo nowych kontaktów, ale nic na to nie poradzę.
    Lubię samotność i wcale się z tym źle nie czuję:)

  32. B3ni3k pisze:

    Witam wszystkich introwertyków.

    Gorąco polecam książkę Potęga Teraźniejszości Eckhart’a Tolle. Na youtube jest również sporo filmów tego autora. Pomaga odnaleźć spokój wewnętrzny.

    Pozdrawiam

  33. Mania pisze:

    Też jestem introwertykiem. BARDZO CIESZA MNIE WASZE KOMENTARZE :) MYsłałam ze jestem taka dziwna razem z moja przyjaciolka.. Tylko z nia siedze na lekcjach, przerwach.. Nie lubie gadac o niczym i wlasnie wole sluchac.

  34. WojtaS pisze:

    Witam. Artykuł świetny, pozdrawiam autora/autorkę :) Fajnie jest odnaleźć siebie, przynajmniej w takim stopniu żeby wiedzieć że nie jest się dziwakiem, i nie jest się samemu z taką przypadłością na tym świecie. OESu, jak mnie drażnią jakies gadki o pogodzie i pytanka co tam > czemu jesteś smutny > o czym tak myślisz i sterta innych bzdur, wtedy gdy człowiek chce byc sam z myślami, na miłość boską 😀 POZDRAWIAM WSZYSTKICH INTROWERTYKÓW !!!

  35. Ktoś pisze:

    Zdałem test 9/10, nie byłem tylko u lekarza.
    Bardzo dobry tekst.
    Dziękuję

  36. Bea pisze:

    rozpłakałam się, kiedy przeczytałam artykuł i czytałam Wasze komentarze. Rozpłakałam dlatego, że czytałam o sobie. Też myślałam o sobie, że jestem dziwakiem, że powinnam umieć, chcieć rozmawiać o pogodzie, cieszyć się na wyjście na imprezę itp., itd. A ja mam po prostu inaczej. I dopiero do mnie dociera, że to wcale nie musi być nienormalne, że nie jest tak, że coś ze mną nie tak… Teraz muszę się zacząć z tym oswajać i zacząć akceptować siebie, ze swoimi „dziwactwami”, a nie starać się być taka, jak inni, bo dotąd wydawało mi się, że to właśnie „tam” jest „normalność”.

    • WojtaS pisze:

      A kto dostał taki tytuł żeby określać wg niego co jest normalne a co nie :) trzeba zaakceptować siebie, to początek do bycia szczęśliwym, goroąco Cię pozdrawiam.

  37. Jadzia pisze:

    Hura jestem normalna 61-letnia kobieta a nie dziwadlem, odludkiem, mrukiem, wyniosla krowa. Boze od zawsze slyszalam i slysze /irytujace/- te 7 pytan najczesciej nam zadawanych a podanych w tym artykule. Czasem chce mi sie wyc jak to slysze.Najgorsze dla mnie to:no czego sie nie smiejesz, powinnas zawsze chodzic usmiechnieta, bez towarzystwa nawet irytujach ludzi dziwaczeje sie”- cholery mozna dostac od takich rad. Ja nie jestem smutna tylko mam zawsze cos do przemyslenia. Kocham swoje towarzystwo, ksiazki, majsterkowanie, wiele spraw mnie interesuje- dzieki za komputer i nowoczesnosc!!!. Po durnych rozmowach czuje sie jak wycisnieta cytryna. Najazdy gosci to jedna z plag egipskich.Mam kilka osob przy ktorych buzia mi sie nie zamyka. Czyli- normalka. Introwertycy kochani my jestesmy normalni moze wiecej myslacy niz ekstrawertycy. Boze umre normalna, co za ulga.

  38. Lena pisze:

    Żyłam 26 lat w bolesnej nieświadomości. Spotkało mnie już w życiu mnóstwo przykrości z powodu mojej 100 % introwertyczności także ze strony najbliższych… ;(.
    Wczoraj natknęłam się na ten artykuł i do dziś przeczytałam go uważnie kilka razy. Kamień z serca. Kamień z serca mojego męża również ;).

    Też umrę normalna, ale to smutne, że przedtem będe wyciskana jak cytryna jeszcze nie jeden raz…. I tak sobie myślę… że Introwertycy – jesteśmy normalni; poukładani niczym nasza nazwa wpisywana z klawiatury; nasze życie to muzyka: spokojna, klasyczna; mamy prawo oczekiwać od innych zrozumienia i zasługujemy na akceptacje przez otoczenie – bo kim byliby ekstrawertycy bez nas – słuchaczy, obserwatorów, oddanych i lojanych przyjaciół, spokojnych doradców życiowych i perfekcjonistów???? Na głupie pytania: „co ci jest”, „czemu jesteś smutny”, „czemu nic nie mówisz” odpowiadajcie: „bo jestem introwertykiem-poczytaj sobie o tym”!

    I jesteśmy skubani cholernie inteligentni i błyskotliwi!! Wniosek wysnuty po przeczytaniu wszystkich komentarzy – jak miło byłoby spotkać każdego z Was i pożytecznie pogawędzić :).

    Pozdrawiam.

  39. kinga pisze:

    Witam:)
    Ja też jest introwertyczką:) Już kilka miesięcy temu natknęłam się na podobny artykuł i okazało się, że mam bardzo dużo cech podanych w artykule.
    Patrząc wstecz już od przedszkolaka miałam cechy introwertyka: zamiast bawić się z dziećmi w dom wolałam siedzieć w kąciku z książkami i je oglądać;) W szkole nigdy nie lubiłam pracy zespołowej – po prostu mnie męczyła, o wiele bardziej wolałam indywidualne zadania gdzie można się było wykazać. Nigdy nie chciałam jeździć na żadne kolonie i obozy, bo nie lubiłam gdy ktoś mówił mi o której godzinie co mam robić. Nie lubię rozmawiać o niczym, mówię gdy rzeczywiście mam coś sensownego do powiedzenia (jestem osobą zabawną, ale lubię przebywać w małej grupie osób, rozmowa w dużej grupie osób jest krępująca), nie mam miliona przyjaciół, a imprezy to coś, co mnie po prostu męczy. O wiele bardziej wolę zostać w domu, poczytać książkę, posłuchać muzyki czy pouczyć się nowego języka. Wolę robić wszystko indywidualnie, uprawiać sport, załatwiać sprawy na mieście (nie potrzebuję ciągnąć ze sobą 10 „przyjaciółek”). Rodzice często się dziwili „czemu nie spotykasz się ze znajomymi po wykładach?”. A to po prostu dlatego, że już sam wykład i bycie między ludźmi w drodze do i z powrotem w zupełności pokrywało moje zapotrzebowanie na przebywanie wśród ludzi i cieszyło mnie, gdy mogłam sobie wrócić do domu i od nich odpocząć.

    Dla reszty introwertyków (i może przy okazji tak jak ja – indywidualistów) mam przekaz żebyście nigdy nie czuli się gorsi od innych :)Dzięki temu, że mamy takie cechy możemy wykonywać powierzone zadania najlepiej jak potrafimy i jesteśmy świetnymi słuchaczami :)

  40. Berrylight pisze:

    Bardzo rzeczowo opracowane, też jestem intro i coraz lepiej sobie radzę z odpowiedaniem na pytanie: „Czemu się nie odzywasz?”. Jeśli kogoś interesuje również literackie podejście to polecam: http://cognitionofpoetry.wordpress.com/2013/12/27/45/

  41. Ekstrawertyczna mama introwertyka pisze:

    Witajcie wszyscy „intro”!
    Jestem ekstrawertykiem i to takim prawie na końcu skali. Byłam bliska prowadzenia mojego dziecka po psychologach z powodu jego zachowania wymienionego w niniejszym artykule. Artykuł jest nie tylko mądry, ale i dowcipny. Podesłała mi go bliska osoba i dzięki niech jej będą za to. Po przeczytaniu spytałam mojego dziecka czy czuje się zmęczone moimi pytaniami i próbami uszczęśliwiania „społecznego”. Usłyszałam, że a i owszem i czy mogłabym przestać. Przestałam naciskać i zaczęłam akceptować inność najbliższej mi osoby. Jestem zawstydzona swoją ignorancją. Życzcie nam powodzenia, którego życzę i Wam Drodzy Introwertycy w świecie tak bardzo obecnie ekstrawertycznym.

  42. ryder pisze:

    Szkoda, że większość którzy to czytają to są właśnie introwertycy…

  43. agusia-strong pisze:

    Jestem typowym introwertykiem. Pracuje na stanowisku menedżerskim. Dostała zadanie od mojego szefa: Być przebojowa, pewna siebie, towarzyska. Jakie zadania ćwiczenia powinnam podjąć aby nabyć umiejętności ekstrawertyka? Pomóżcie!

  44. Żwir pisze:

    Co to za równanie introwertyka ze smutnym, zbitym psem?
    Zawsze w szkole byłem dość popularny (bo odpierdzielałem niecodzienne często śmieszne akcje, mając gdzieś ewentualne konsekwencje) ale od „śmietanki towarzyskiej” zawsze stroniłem, wolałem trzymać bliskie więzi z paroma osobami mimo, że znało mnie pół miasta (no może miasteczka), zazwyczaj mi się gadać nie chciało i pomimo wyżej wymienionych zdarzających się od czasu do czasu sytuacji, w których odbijała mi palma, ogólnie byłem osobą poważną, trudną do rozśmieszenia i myślę, że to nie czyni mnie nikim innym jak INTROWERTYKIEM, ale na Boga ;/ nie smutnym, zaszczutym pesymistą. Jestem poważnym oraz poważanym, niepoprawnym optymistą 😉 To że trudno mnie rozśmieszyć nie koliduje z tym, że przyszłość zawsze widzę różową (no i zdaża mi się przejechać na realiach), zarówno moją własną osobistą przyszłość jak i tą światową, cierpliwie czekając nie zastanawiając się czy, a kiedy nastanie prosperity i wszyscy będziemy żyć w dobrobycie, i podobnie z moimi osobistymi przeżyciami, często życie daje mi w kość ale nigdy przenigdy nie potrzebowałem rzadnych afirmacji, żeby się tym nieprzejmować za bardzo i wiedzieć, że będzie dobrze 😉
    Więc proszę nie mieszajcie pojęć introwertyk i melancholik, choć to pojęcia z troszkę różnych od siebie płaszczyzn ludzkiej psychiki i jedno nie wyklucza drugiego, a wręcz często introwertyk jest zarazem melancholikiem, w jakiejś części, nigdy w 100% ja jestem np. introwerykiem i flegmatykiem(głównie, powiedzmy 50%)-sangwinikiem(jakieś 35%)-melancholikem(15% bo jestem dość sentymentalny a to chyba sztandarowa cecha tej grupy, choleryka we mnie ani krzty).

  45. annou pisze:

    Hej :) Odkąd pamiętam byłam cicha i małomówna. Każdy mnie tak postrzegał, bez wyjątku. Od dziecka lubiłam bawić się sama a w szkole miałam jedną psiapsiółę z którą się zadawałam. W liceum nadal byłam cichą osobą, nie porywałam tłumów, miałam dwie przyjaciółki przed którymi się otwierałam, i znalazłam chłopaka- ekstrawertyka, który do dzisiaj próbuje mnie otworzyć i wyciągnąć z domu. Niestety on mnie nie rozumie, tego że jestem introwertykiem. STRASZNIE zazdrościłam popularnym dziewczyną, że są ‚normalne’, uchodzą za super ekstra w porządku, mają dużo znajomych, chodzą na imprezy i tak dalej. Czasami wychodzę z grupką znajomych mojego TŻ, bo sama nie mam znajomych z którymi mogłabym wyjść (ale nie ubolewam nad tym, mam kilka osób mi bliższych, nie ogarnęłabym większej ilości osób). Lubię wyjść i posiedzieć gdzieś, gdzie nie ma tylu ludzi i nie muszę z nimi rozmawiać BO TAK trzeba, nawet na chwilę pójdę potańczyć z TŻ, wypijemy coś i do domuuu. Teraz na studiach musiałam nauczyć się bycia nie-introwertykiem i zwykłe rozmowy „co słychać” są dla mnie trudne, po zajęciach wielka ulga, że mam święty spokój i nie muszę udawać, ze jestem towarzyska i wszystko ze mną w porządku. W końcu doszło do mnie, że jestem introwertykiem i nie będę silić się na zmiany :))

  46. Kasiula pisze:

    Hej,
    Mam pytanie w jaki sposob introwertyk okazuje uczucia,mam problem spotykam sie od dluzszego czasu z introwertykiem jest nam dobrze ale ja jestem przeciwienstwem moze nie do konca dusza towarzystwa szalejaca na parkiecie…ale bardziej jestem zywiolowa. Zalezy mi bardzo na moim introwertyku wiec chcialam sie do nieniego zblizyc ale tak bardziej fizycznie chodzi mi o to czy jak ja wezme inicjatywe we wlasne rece oniesmiele lub wystrasze introwertyka? Nie chce sie osmieszyc w jego oczach a z drugiej strony po prostu chce go :)
    Jest to niezykle inteligentny czlowiek przy ktorym mozna sie rowinac i wiele nauczyc no i nie jest jak reszta sliniacych sie facetow..hheheh choc czasem mogl by..hehe ale wydaje mi sie ze on mysli ze tak nie wypada i nie chce mnie urazic. Moze jakas wskazowka?
    Za wszelkie porady bede bardzo wdzieczna.

    Chciala bym jeszcze jedno dodac to ze faktycznie bycie z introwertykiem jest trudne ale naprawde warto jezeli tylko ktosnie jest zaslepiony przez nalozone a wrecz nazucone „idealy” mam tu na mysli stosy czasopism, glupich odmozdzajacych programow telewizyjnych, ktore maja jeden przekaz ze jak masz czteropak na brzuchu to jestes fajny a kobietac cierpi na anoreksje to jest cool-masowym dziwnym idealom mowimy NIE!! Ja wybralam jakosc i jestem z nia szczesliwa!!!

    • Jadzia pisze:

      Dobre pytanie. Jestem introwertyczka od 61 lat. Zastanowilam sie sama nad soba jak ja okazuje uczucia.O rany czlowiek sam siebie tak dobrze nie widzi. Po pierwsze „instrukcja obslugi” introwertyka podana w/w artykule jest swietna. To jest to czego nam potrzeba do szczescia. Jak to okazujemy, to juz indywidualna sprawa kazdego czlowieka. Poza ta cecha charakteru, sa jeszcze nawyki, przekonania, intelekt. Ale tak ogolnie: jesli wyjdzie na jakis czas ze swojej skorupy to szuka bliskosci 2 osoby bez zbednego slowotoku, tak poprostu aby BYC z nia,jesli powie, ze dobrze ci z toba tzn.ze sprawe przemyslal i tak naprawde czuje. Patrz w oczy, bo slowa to tylko slowa. Jesli zobaczysz w nich lagodnosc, wdziecznosc /ze dajesz byc tym kim jest/ a jak juz powiesz, ze doceniach jego „poswiecenie”, ze poszedl z toba na dllllluga impreze to zobaczysz w jego oczach uwielbienie. Jesli nie chce isc na te dlugie imprezowanie u kolezanek czy w jakies inne miejsce -„dobrze kochanie, rob to co tobie sprawia radosc a ja wroce do domu o godz..” /nikt nikogo nie tresuje/ . Gdy wtedy spojzysz w jego oczy zobaczysz wielka wdziecznosc i milosc. Czasami jest to cena za bycie z introwertykiem, ze trzeba od czasu do czasu gdzies isc samemu. Czy on ciebie na sile trzyma w domu i nie da nigdzie isc? Jesli daje to okazuje szacunek dla twojej „innosci” bo chce abys byla szczesliwa. Moze o czyms zapomnialam. W kazdym razie patrz w oczy, twarz, mowe ciala- tu okazuja sie wszystkie emocje. Skoro jest z toba tzn.ze naprawde tego chce bo to porzadnie przemyslal. Powodzenia z kolega introwertykiem.

  47. Kayomki pisze:

    Odpoczywam właśnie po pracy i musze przyznać, że najbardziej jestem przytłoczony wylewnością niektórych ekstrawertyków w mojej pracy. W jednym pokoju jest stłoczyncyh 20 osob. To straszne uczucie, musze pobyc sam zeby odnalezc prawdziwego siebie.

  48. Kasia pisze:

    Czytając Was to jak narodzić się na nowo…38 lat męczącej próby zrozumienia swojego charakteru i szukania siebie. 38 lat słuchania, że jestem egoistką i samolubem z zadartym nosem itp itd, znacie to. A ja jestem normalna i nareszcie mogę żyć jak chcę bez poczucia winy. Co za ulga. Pozdrowienia.

  49. BeaRabbit pisze:

    Introwertyk ma w życiu ciężko, szczególnie kiedy znajomi go nie rozumieją. Sama mam koleżanki, które są idealnym przykładem ekstrawertyków, przez co ja – jako introwertyk – muszę przechodzić czasami piekło. ”Rozchmurz się”, ”Ale jesteś dziwna”, ”Nie przeżywaj tylko chodź tańczyć” – te, i masa innych podobnych komentarzy, słyszane na okrągło, po prostu doprowadzają mnie do szaleństwa. Co chwilę jestem namawiana na jakieś imprezy, ludzie wymagają ode mnie otwartości i śmiałości, są namolni, muszę im tłumaczyć, że wszystko w porządku i że nie mam żadnej depresji, a kiedy tłumaczę, że jestem introwertykiem, to uważają to za wykręty i stają się jeszcze bardziej upierdliwi… Po prostu za nic nie potrafią zrozumieć, że taka jestem i myślą, że jest mi łatwo podążać za ich wskazówkami pokroju ”bądź bardziej pewna siebie”. Często więc wychodzę na lenia, ponuraka, muszę znosić fochy koleżanek i zmagać się z wygórowaną troską znajomych(chyba 5 minut musiałam tłumaczyć jednej osobie, że nie mam żadnych problemów, a i tak mi nie uwierzyła. I pomijam już mojego kolegę, który podejrzewa mnie o depresję, przez co dziwnie na mnie patrzy). Eh, naprawdę tak trudno o zrozumienie?

  50. Marta pisze:

    Najlepsza rada to ograniczyć kontakt z ludźmi do minimum, nawet nie gadać cześć, nie zagadywać gadki-szmatki po prostu być aspołecznym. Wtedy nawet nie musisz wysłuchiwać coś taki smutny, bo po prostu się do Ciebie nie odzywają 😀
    Kontakty międzyludzkie są przereklamowane, większość ludzi to tak naprawdę idioci, z którymi nie ma o czym gadać ale za to zawsze chętnie wyśmieją inność i mają problem ze zrozumieniem, że ludzie są różni. Także ograniczyć kontakt z ludźmi, robić swoje, nie dać się stłamsić i znaleźć osobę która was zrozumie.

  51. rexu77 pisze:

    hej!
    Wiem jak trudno byc introwertykiem, ale wyobrazcie sobie jak trudno byc introwertycznym i zarazem romantycznym facetem. Pracowalem za granica (bylem jedynym Polakiem w pracy) i slyszalem ciagle pytania i (nakazy): chce widziec usmiech na twej twarzy, nie znasz nas, jestes jak „chinski mur” itp. Wkurzylem sie i powiedzialem szefowi ja zawsze taki bylem i jestem ze malo mowie i wole spedzac czas w samotnosci. Szef na to: „musisz rozmawiac”. Najgorsze byly wulgarne okreslenia w ich jezyku typu psychiczny, on mysli ze jest wyjatkowy, nr 1 itp. Albo po co uczysz sie angielskiego jak nie chcesz rozmawiac, nie lubisz wodki-cz ty aby na pewno jestes Polakiem?:). No i oczywiscie kobiety- jak nie zaliczysz kazdej ktora ma na ciebie ochote to jestes homo. Albo najbardzies smieszylo mnie to ze wszyscy sie dziwili ze ukonczylem szkole srednia i zamierzam studiowac angielski- on jest przeciez dump i mental- jak to mnie okreslali. Naprawde gdybym zostal dluzej to paranoja „murowana”

    • jered pisze:

      No to faktycznie ciężko pracować z grupą zdominowaną przez ekstrawertyków,bo człowiek nie spełnia czyichś oczekiwań w zachowaniu to zaraz jest dziwadłem, a kto daje im prawo oceniać innych swoją miarą.Z tym byciem homo to już przesada jak ktoś nie rucha wszystkiego co popadnie to od razu homo. W dzisiejszym świecie zdominowanym przez zepsute pokolenie gimbazy(słoneczka i inne pierdoły)aż trudno jest być normalnym szanującym się człowiekim,w koncu nie każdy/każda musi się puszczać na lewo i prawo. Tak mi wychodzi na to że każdy introwertyk nadaję się na samodzielne stanowiska gdzie w pojedynkę może w skupieniu wykonywać swoja prace, i chwała tym którzy taką mają.

  52. sekbas pisze:

    Przeczytałam zupełnie przypadkiem artykuł i uświadomiłam sobie, że ja tez jestem introwertykiem. Pytania”czemu jesteś taka zła”w najbardziej nieoczekiwanym dla mnie momencie były co najmniej dziwne, bo wewnętrznie nie miałam powodu być zdenerwowaną.Raczej idąc – myślałam, bo zawsze mam coś do przemyślenia.Nic na żywioł w poważnych sprawach, za dużo do stracenia. Mam dwie dobre koleżanki(tak mi sie przynajmniej wydaje), ale przyjaźń , to chyba przesada. Nie te czasy.Ja jestem zbyt ufna, dostałam parę „razów” nie tylko od tzw. koleżanek , ale i od rodziny, dlatego wolę – nie chcę.Lubie ludzi konkretnych, dobre dowcipy, nie znoszę ludzi płaczliwych o byle co, gderliwych i takich, co lubią ,żeby o nich mówić; niekoniecznie dobrze. Mogłabym jeszcze więcej, ale chyba wiem juz ,w jakiej grupie ludzi się znajduję. Będę żyła po swojemu.Pozdrawiam wszystkich introwertyków.

  53. Kuba pisze:

    Jakby dziewiątkę zamienić na pytanie „Co się stało? Dlaczego jesteś smutny” to byłoby 9/10. Odpowiadając na pytanie Kasiuli na własnym przykładzie: Introwertykowi bardzo ciężko jest wprost okazywać uczucia, liczą się czyny, nie słowa. Dlatego zwracaj uwagę czy się o Ciebie troszczy, odprowadza Cię pod sam dom, da Ci kurtkę jak będzie Ci zimno i jeśli w ogóle sporo z Tobą rozmawia to naprawdę mu na Tobie zależy. Wytrwałości! Życzę powodzenia! To daje mi nadzieję, że osoba, na której mi zależy też się na mnie pozna a to już jakiś promyczek nadziei :)

  54. Dobrze, że jest internet. Inaczej człowiek do końca życia myślał by, że jest jakiś dziwny.

  55. Dżela pisze:

    Świetny tekst,bo i kompendium najważniejszych informacji i nie rozwlekły,dowcipny i pozytywny dla NAS-INTROWERTYKÓW. Dziękuję.

  56. Łukasz pisze:

    Tekst fajny, ma kilka zgrzytów, ale ogólnie jest ok, to z czym najbardziej się nie zgodzę to fragment o tym, że introwertyk woli zostać w domu i się pouczyć zamiast iść na imprezę. Owszem, wiele razy wolałem książkę niż imprezę, ale to że lubię czytać, nie znaczy, że lubię się uczyć. Wg mnie idiotyczny wniosek. Jedno nie musi oznaczać drugiego.

  57. karmelova6 pisze:

    Całe życie prześladuje mnie pytanie „czy wszystko ok? Jesteś jakaś smutna”. Niedawno też dostałam oznakowana jako „nudna”. Ten tekst dużo mi wyjaśnił, pokazał, że nie muszę się zmieniać i dostosowywać bo taka już jestem. Przez całe życie taka byłam. Malarstwo, muzyka, ostatnio tatuaże. Facet, z którym się spotykałam był definitywnie ekstrawertykiem. Jak woda i ogień. Próbowałam się dla niego zmienić i źle się to skończyło. W pewnym momencie patrząc w lustro nie poznawałam samej siebie. Było mi ciężko i źle z tym kogo dla niego udawałam. Dziś wiem, że to nie była moja wina lecz jego. Nie rozumiał, że to jaka jestem jest moim największym darem. Jego błąd nie mój. Dziś mam 10-cio miesięczną córeczkę, która chyba wdała się we mnie. Przyznam, że dziecko to spore obciążenie dla introwertyka ale poradzimy sobie. Dla wszystkich, którzy myślą, że są „inni” a przez to „dziwaczni i nieprzystosowani”, którzy walczą o własne ja każdego dnia z bandą ekstrawertyków przeciw sobie:”Jesteśmy zajebiści. Nie zmieniajmy się!::)

  58. janek pisze:

    A najgorsze jest chyba poczucie winy. Gdy się nie potrafi świetnie bawić w większym gronie tak jak inni. Oni nadają troszkę na innych falach. We dwoje jest trochę inaczej , łatwiej. Tylko że my nie mamy zbyt wielu znajomych. Albo nie potrafimy pielęgnować zbytnio znajomości. Jeśli jest ktoś po trzydziestce z Krakowa to może do mnie napisać. Może mamy coś wspólnego janek39intr@gmail.com

  59. Asia pisze:

    Dzięki za ten tekst!!!
    Jaka ulga!!!
    I też chcę taki golfik jak na pierwszym zdjęciu!!

  60. Piotr pisze:

    Wszystkie odpowiedzi na tak,Podejrzewałem u siebie depresje,nerwice,fobie społeczną,borderline i kilka innych schorzeń.Jak to możliwe że taki ze mnie analityk a dopiero dzisiaj się dowiaduję czemu taki jestem,a mam 45 lat

  61. Owca pisze:

    Wszystko pięknie, tylko pozostaje pytanie jak efektywnie rozpowszechnić ten artykuł wśród naszych ekstrawertyków… :)

  62. Karnisz pisze:

    Ja wiedziałem, że jestem introwertykiem ale miło przeczytać artykuł o sobie. Szkoda, że pracodawcy i niektóre osoby nie wiedzą o nim…

  63. as3wd pisze:

    wszyscy się rozczulacie nad introwertykami, a tymczasem czy introwertycy sobie zdają sprawę jak ich zachowanie działa na otoczenie? mieszkałam przez rok z introwertyczną siostrą, która potrafiła przez cały dzień powiedzieć tylko rano cześć gdy wychodziła, i wieczorem cześć jak wracała z pracy. Gdy ja przestałam mówić, zagajać rozmowę, starać się ją wypytać co tam w pracy – to zaległa cisza. Po 2 miesiącach czegoś takiego zaczęłam łapać depresję. To jakiś koszmar, ktoś siedzi, chodzi, zajęty sobą, jakby mnie nie było w tym mieszkaniu.. I ani be ani me ani kukuryku.
    Bo ona nie ma potrzeby…. No fajnie. Ale może by się łaskawie wysiliła żeby zauważyć cudze potrzeby?
    Teraz mieszkała z mamą, od kiedy zostały w domu same, mama jest w coraz gorszym stanie. Bo siostra do niej się też nie odzywa.. Mija bez słowa, coś bąknie pod nosem, nie odpowiada na pytania. No litości… może j3ednak coś więcej niż tylko wpatrywanie się w swoje własne ego…

    • kuba pisze:

      o matko boska!a teraz sie zastanów czy to Ty nie powinnaś mieć nigdy kontaktu z rodzeństwem,czy to raczej nigdy rodzeństwo nie powinno mieć kontaktu z Tobą?

  64. Hugo pisze:

    Cholera! Sami swoi tutaj! Nie jestem sam! Szkoda, ze tak mało nas w otaczającym nas świecie a więcej tych ekstra, którzy myślą, że są lepsi, a wcale nie są!
    Ze wszystkimi intro zgodzę się co do opisywanych przez was rzeczy, o waszym życiu itd.
    Mi zawala się związek przez może moją za bardzo introwertyczność bo u rodziny jestem już niezłym dziwakiem, powymyślali mi choroby już, chcą mnie wysłać do psychologa i psychiatry, a ja po prostu jestem sobą… I weź im to wytłumacz.

    Macie jakieś sposoby na wytłumaczenie ekstra, że nie jestem złem, ani chory psychicznie, ani niezdolny do dorosłego życia?

  65. Marek pisze:

    Dziękuje za ten artykuł. Pytania 8/10 pozytywne. Pracuje od 10 lat w delegacjach, nie wiem jak to do tej pory wytrzymuje. Często się zdarza, że trzeba mieszkać w pokojach wieloosobowych, co za tym idzie słuchać różnych ludzi w 80% alkoholików. Często po pracy wychodzę na spacer aby odpocząć . W weekendy znikam na cały dzień. Wszyscy pytają co ja jestem taki wyobcowany, staje się wrogiem otoczenia i traktowany jak ktoś z innej planety, dziwak. Sam zaczynałem się zastanawiać nad sobą. Dziękuję za artykuł czuję się jakby ktoś zdjął ze mnie wielki ciężar.
    Pozdrawiam wszystkich.

  66. Dawid pisze:

    Witam,

    Nie chcę tu jałowo pieprzyć więc przejdę do meritum: Babka mnie wyklęła, rodzice zastanawiają się gdzie popełnili błąd (moja siostra jest ekstrawertyczką, więc można się domyślić, że z nią kontaktu już nie utrzymuję od ładnych kilku lat), moja dziewczyna zdążyła już się przyzwyczaić, a moi przyjaciele (całe 4 osoby) akceptują mnie takim jaki jestem i wiecie co?
    Dobrze mi z tym :)

    Do tej pory mam żal do rodziny, że moi przyjaciele traktowali mnie lepiej niż oni, ale czy to nie korzyść „szybciej” dorosnąć nawet jeżeli jest to oparte na braku miłości?

    Dodałbym tylko, że introwertycy są zarazem bardziej empatyczni.

    Pozdrawiam

  67. Aga pisze:

    Nie wiem kto pisał ten artykuł ale SZACUN WIELKI!

  68. aqq pisze:

    Cholernie nienawidzę bycia introwertykiem. Czuję, że mnie to zabija, wykańcza. Tak bardzo chciałbym być dokładnym przeciwieństwem zamkniętego w sobie frajera. Chciałbym mieć łatwość społecznego egzystowania pośród ludzi, przebojowości, pewności siebie i chęci do dziania na zewnątrz, a nie tylko w moim żałosnym wnętrzu.

    Nienawidzę. Zabija mnie to.

  69. Bela pisze:

    Powiem wam szczerze, że wasze komentarze są X10 lepsze niż sam tekst, za co wam dziękuje(w sumie od nich zacząłem 😛 )
    Chyba wypada też napisać parę zdań od siebie. Ja również jestem na bank intro. Nie pasuje mi tutaj mówienie, że nie lubimy przebywać z innymi ludźmi, to jest bzdura… Bardzo lubię przebywać z ludźmi, ale nie mogą oni ciągle paplać o bzdurach(najlepiej jak dzielą się widzą). U mnie intro objawiło się tak „namacalnie” w gimnazjum gdzie przestało mnie nagle bawić wygłupianie i naśmiewanie się z nauczycieli, co zawsze robiłem ciesząc się przy tym z aprobaty klasy. Potem przestało mi nagle zależeć na ich laudacjach… wolałem skupić się na innych rzeczach(rysowanie :P). Pamiętam robienie rzeczy pod prąd(nawet w grach komputerowych), które wynikały z mojego słusznego założenia, że tak musi być 😀 Czuje dużą awersje do marnowania czasu na bzdety… Takie picie alko kojarzy mi się z piaskownicą 😀 Jak ktoś wcześniej pisał i co sam mogę potwierdzić również lubię ciekawe rzeczy wykonywać jak najdokładniej… Lubię rysować, czytać, słuchać niszowej muzyki(która ma trudniejszą treść lub warstwę muzyczną), spędzać czas na świeżym powietrzu( odcięcie od całego motłochu), doszukiwać się prawdy(im większa świadomość tym człowiek coraz bardziej się dziwi jak to jest w ogóle możliwe, że reszta to łyka) i ciąg zwiększać wiedzę(pomimo bardzo słabej pamięci). Próba ubrania maski jest niewykonalna i szkoda zarwać sobie nią czasu… Nie rozumiem jak innym się chcę zajmować prymitywizmem, robić to, co każdy, dostosowywać się do kanonu i być trybikiem systemu.

    Pozdrawiam Nonkonformistów 😛

  70. Asami pisze:

    Test na introwertyzm- pozytywny, (Choć ja lubiłam kolonie :D)ale na prawdę nienawidzę gadania o niczym a tak trudno znaleźć osobę która by chciała porozmawiać o czymś więcej niż na temat typu ”jak ona jest ubrana”. Trudno znaleźć kogoś podobnych zainteresowaniach, ehh

  71. Taki Ja :D pisze:

    Pozytywnych 4 odpowiedzi, jeden krok dzieli mnie od zostania introwertykiem, wtf? xD

  72. zmarcin pisze:

    Tak :/ Jestem nieśmiałym introwertykiem z niskim poczuciem wartości. Konia z wozem temu kto by znał sposób aby to zmienić, a tym czasem idę się zabić.

  73. pogodna pisze:

    Ja w 90% jestem introwertykiem. Opcjonalnie w, 100% przy czym bycie ekstrawertyk pojawia się u mnie, gdy wysiądą mi nerwy i w gronie przyjaciół mogę wylać z siebie, co mnie boli i jak mój mózg pracuje, jak bardzo czuję się dziwakiem i odludkiem. Przyjaciele są cudowni. Też lubią jak pocisnę dowcipem, a najczęściej to jest krótkie zdanie, stwierdzenie w stosunku do osoby trzeciej bądź zobrazowanie tego, co się gdzieś wydarzyło. Wracając do sedna. Rodzina chce bym była inna, bardziej kontaktowa, więcej opowiadała i zwierzała, co u mnie słychać. Hm… Jak mieszkałam z rodzicami to siłą rzeczy byłam pytana, więc rozmowy się toczyły. Teraz wiele lat po studiach, bo po 30 jestem to, czego oczekują jest dla mnie nie do przeskoczenia i toczą się walki słowne, wylewanie łez. Dochodzi do tego problem związków. Nie potrafię ich budować, utrzymać. Przyciągnę optymizmem, zaradnością, innością, tym, że nie paplam głupot mężczyznę a potem się coś psuje. Ja się boję okazać uczucia, nazwać je, relacja się rozluźnia i kończy. Przeraża mnie taki stan rzeczy. Czuję się winna, że nie pracowałam wystarczająco nad relacją, że mogłam porozmawiać skoro dusiło mnie we wnętrzu, bo emocjii ich mam wieeele. [na marginesie dodam, że druga strona zrzuca winę na mnie w bardzo ładnie dobrane słowa :( ]

  74. John pisze:

    Wszystko powyzsze sie zgadza, nie mam praktycznie NIC do uzupelnienia. Na introwesje zwrocil mi uwage pewien znajomy, pozany na wyjezdzie w trakcie studiow 2 lata temu. Wczesniej tez nie mialem zielonego pojecia o istnieniu czegos takiego jak „introwersja” i cechach „introwertykow”. Dodam tylko, ze ja choc 95-100% introwertyk wrecz nalogowo uprawiam sport (biegi i rower – samotnie oczywiscie) choc ksiazki, spokoj, klasyka i przebywanie samemu sa dla mnie tak samo wazne jak dla wiekszosci introwertykow, ale nie ma dnia bym mogl dzien spokojnie przesiedziec w domu, MUSZE pod wieczor (wtedy jest najpiekniej) sie przebiec, albo isc na rower (robie po 100 km w czasie wyjazdu); to czyni mnie mniejszoscia w mniejszosci, bo podobno introwertycy uprawiajacy sport to juz jedynie pojedyncze przypadki. Dlatego tez szans na odnalezienie „dziewczyny” nie ma najmniejszych szans (mam 28 lat i nigdy NIC z dziewczynami, nawet trzymania za reke), bo albo dane osoby uprawiaja sport, ale w zyciu sa ekstrawertyczne (np, biegaja w rytm glosnej „dyskotekowej” muzyki, ja tego nienawidze, lubie szum drzew czy zboz lub spiew ptakow), albo to tacy introwertycy, ktorym nigdzie sie nie chce ruszyc, a ja jak pisze kocham biegi, rower i gory. Summa summarum nie pasuje ani do jednych ani do drugich. Moze nawet warto by bylo wymyslic w psychologii na to jakies innowatorskie okreslenie, jak Jung w latach 20-tych XX wieku „introwersje”.

    • Monika pisze:

      Nie bardzo rozumiem dlaczego jednym z kryterium wyboru dziewczyny ma być jej zamiłowanie do sportu. Przecież poszukując partnera/partnerki nie oczekuje się odnalezienia swojego klona odmiennej płci (albo tej samej płci w zależności od orientacji), który lubi to samo i tak samo spędza czas. Przecież Ty możesz wieczorem wyjść na rower, a twoja Partnerka np. zostać w domu i poczytać książkę. Nie wszystko w życiu trzeba robić razem. Mnie osobiście chyba wręcz by to męczyło jeśli ktoś chciałby spędzać ze mną czas non stop i nie mogłabym odetchnąć w samotności.

  75. Magda pisze:

    Do tej pory myślałam,że coś ze mną jest nie tak… że jestem jakaś wycofana(zacofana) jeśli chodzi o kotakt z drugim człowiekiem. Nawet teraz siedzę sama i jest mi z tym cholernie dobrze 😉
    Moja druga połówka natomiast jest ekstrawertykiem co sprawia, że czasem się po prostu nie potrafimy dogadać.
    Tylko dlaczego boje się wychodzić do ludzi, w nowe miejsca których nie znam?

    Pozdrawiam

  76. lili pisze:

    sorry ale takie rzeczy powinny być w szkole,w ogóle brakuje tam podstawowych życiowych przedmiotów może zamiast wychowania do życia w rodzinie,nauczyć te dzieci trochę empatii wpoić im pewne wartości,wiadomo że nie każdy rodzić ma czas i nie każdy chce.Sama jestem introwertyczką i wiem że tacy właśnie mają pod górkę bo inni ich nie rozumieją,często są atakowani i wyśmiewani nie potrafią się bronić,wszystkie negatywne emocje kumulują się wewnątrz nich.Jak byłam starsza to właśnie tak ze mną było,zamykałam się w pokoju i tylko płakałam,dodatkowo gwoździem do mojej trumny okazał się mój ojciec alkoholik.Tak właśnie po wielu latach dorobiłam się choroby.

  77. 31Stefan31 pisze:

    Czytając większość komentarzy zastanawiam się tylko nad jednym,dlaczego ludzie mówiąc introwertyk starają się zaszufladkować człowieka pod postacią jednego typu osobowościowego.Mówiąc Introwertyk bazują na 4-7 jego cechach przytoczonych w artykule tudzież wyczytanych w innych źródłach.Według mnie introwertyzm to bardziej złożone zagadnienie.Istnieją cechy dzięki którym bezpodstawnie możemy określić to czy introwertykiem jesteśmy czy nie,z tym się całkowicie zgodzę,ale introwertyk introwertykowi nie jest równy.W rozumowaniu pewnej grupy ludzi powinno być tak że każdy introwertyk powinien lubić to samo i w ten sam sposób co inni introwertycy powinien osiągać stan zadowolenia i wewnętrzny spokój a tak absolutnie nie jest.To zupełnie tak samo jak ze znakami zodiaku,każdy z nich ma przypisaną daną liczbę cech z którą w większości się zgadzamy,natomiast nigdy lub bardzo rzadko zgadzamy się z wszystkimi naraz.Należy nie zapominać że przede wszystkim jesteśmy ludźmi.Każdy z nas ma inne doświadczenia życiowe,różny status materialny i różny status związku,jednym zdaniem inny bagaż życiowy i to decyduje o tym w jaki sposób odbieramy zewnętrzny świat.Po przeczytaniu kilku może kilkudziesięciu komentarzy na różnych stronach zauważam że ludzie przeczytawszy że introwertyk mało mówi i chodzi własnymi ścieżkami od razu klasyfikują większość osób jako introwertyków,zazwyczaj negatywnie przy tym ich oceniając.Nigdy natomiast nie biorą pod uwagę że być może to oni sami są na tyle nudni i nie wnoszą nic pozytywnego do własnego tudzież wspólnego życia na tyle że druga osoba zwyczajnie się od nich oddala.I zaraz jednocześnie wszystkie negatywne cechy takiej jednostki starają się przypisać introwertykom.Dlatego uważam że z tego względu jesteśmy w większości uważani za „dziwnych” lub skrajnie ujmując złych ludzi.Zapewniam jednak sam będąc introwertykiem,że posiadamy wielki bagaż emocjonalny,mamy uczucia,potrafimy kochać tęsknić i pragnąć zwracamy tylko większą uwagę na to kto na to wszystko zasługuje z naszej strony a kto nie.Jedyną cechą która nas wyróżnia od większości społeczeństwa to to że potrzebujemy więcej własnej wolnej przestrzeni w której możemy się zamknąć,przemyśleć wszystko i uporządkować własne myśli czy jak kto woli nasze życie.I przede wszystkim nie chodzi tu o zamykanie się w 4 ścianach i że to najlepszy sposób spędzania czasu,chodzi po prostu o chwile w której możemy być sami.Może to być spokojna mało znana plaża,przejażdżka na motorze,długi spacer po lesie i gdy już czujemy że wszystko obmyśleliśmy,odpoczeliśmy,naładowaliśmy baterie wtedy wracamy do normalnego życia z innymi otaczającymi nas ludźmi :-) To tak w wielkim lub wręcz ogromnym skrócie.
    Co do powyższego artykułu uważam że jest to jeden z najlepszych znalezionych przeze mnie w internecie opisujący zagadnienie introwertyzmu,bardzo ciekawie i miejscami humorystycznie ujęty. Pozdrawiam wszystkich introwertyków i nie tylko…
    P.S przepraszam jeśli poraniłem czyjeś oczy rażącymi błędami ort i inter niestety mimo że jestem introwertykiem to polonistą nie udało mi się zostać ;-P

  78. nibyintrowertykRafal pisze:

    Witam. W moim przypadku nie bylo nigdy pytan o zasmucenie, natomiast niezwykle irytujace pytania o to, dlaczego siedze cicho i w moim odczuciu, bylo to jak: wtf? to juz nie mozna chwile nic nie mowic? sa ludzie, ktorzy udzielaja sie w naszym towarzystwie mniej niz ja, dlaczego zatem wylacznie do mnie kierowane sa te pytania? Cale zycie czulem, ze ludzie oczekuja ode mnie bycia klaunem, ktory bedzie ich zabawial. Czulem sie inny i nie wiedzialem dlaczego, a nawet dlaczego mimo prob dopasowania sie do otaczajacego mnie towarzystwa, wciaz mi cos nie wychodzilo na plaszczyznie relacji spolecznych. Ogolnie lubie, gdy ludzie sie do mnie usmiechaja i zagaduja byle z sensem i odwzajemniam to. Mam klopot ze zrozumieniem tego co powoduje niektorymi ludzmi, lubie ludzi, ale szybko sie zrazam do ignorantow niemajacych szacunku dla innych. Nigdy nie bylem tworczy, za to lubie wysilek fizyczny oraz zdobywanie wiedzy. Kocham moja zone i corke, sa dla mnie wszystkim, ze mna tez nie maja chyba najgorzej, mimo ze na tance ich nie zabiore lub w huczne miejsce, albo ze zmeczy mnie nie raz spotkanie towarzyskie. Mysle ze pewnych granic introwertycy nie przesuna z korzyscia dla siebie samych, ale czasem warto sie poswiecic dla innych:)

  79. paweł pisze:

    witam mam 35 lat, i rok temu zmieniłem pracę, poprzednio często zmieniałem miejsce pracy z powodu „wyobcowania”, obecnie pracuję z kilkunastoma osobami w jednym miejscu, obecność ludzi mi nie przeszkadza.Zawsze myślałem że jestem nieśmiały i małomówny,w obecnej pracy często pytają mnie, dlaczego jestem taki poważny, lub smutny-odpowiadam że jest ok.Od tego momentu szukam informacji na temat mego dziwactwa, po przeczytaniu artykułu i waszych komentarzy, poczułem się lepiej, jednak chciał bym być bardziej towarzyski,jestem nadal sam.. jak wam introwertycy udało się znaleźć partnera/partnerkę?.

    • jered pisze:

      Też jestem sam,ale póki co aż tak mi to nie przeszkadza (30 lat)co ma byc i tak będzie, mam obecnie inne priorytety.
      Jedna rada szukaj osoby również introwertycznej,możesz na portalach randkowych spróbować tam doskonale możesz określić oczekiwania co do drugiej połówki. A uwierz że introwertyków będzie tam sporo, ekstrawertycy z reguły zapoznają się w klubach dyskotekach bo to wynika z ich sposobu bycia. Jeżeli miłość i istnieje to pewnie nie będzie miało znaczenia intro/ekstra,podobno przeciwnieństwa się przyciągają. Z jedną uwagą z mojego punktu widzenia,jedna stron zawsze będzie musiała bardziej ustępować(imprezy towarzyskie czy wspólnie spędzone wieczory na spacerach lub w domowym zaciszu),w przeciwnym razie to sie rozpadnie,chyba ze komuś odpowiada styl wolnego związku że każdy robi co chce.Jak to mówia różni ludzie rózne potrzeby

    • Grażyna pisze:

      Czasami po prostu trzeba trafić na „tę” osobę :) Mam 43 lata, 23 lata z jednym wciąż tym samym i wspaniałym mężczyzną, czwórka zdolnych i mądrych dzieciaków. Może po prostu miałam szczęście? Z tym,że ja lubiłam się bawić w młodym wieku, miałam paczkę zgranych i sprawdzonych przyjaciół. W ich gronie przeżyłam mnóstwo fajnych chwil, bo nie zawsze introwertyk jest smutasem 😉 Dobra zabawa, ale w dobrym towarzystwie. A poza tym czas spędzony z samym sobą, na rozmyślaniu, czytaniu książek, czerpaniu radości z otaczającej przyrody, śpiew ptaków, szum liści, niczym nie zmącony spokój i do tego ktoś…kto to rozumie i też czerpie z tego przyjemność :) Może po prostu jeszcze nie trafiłeś na taka osobę, ale się nie zrażaj i nie zadowalaj byle czym,nic na siłę…. bo unieszczęśliwisz i siebie i ją. Niestety my introwertycy mamy niską tolerancję na głupotę i bezsensowną paplaninę….. za to potrafimy słuchać i wyciągać wnioski, analizować…. więc może kiedyś usłyszysz tego kogoś…gdzieś…Kogoś kto będzie miał podobne zainteresowania, intelektualny partner do rozmów, na spacer do parku i ciszy, przyjaciel i powiernik.. Na tego kogoś warto czekać :) Powodzenia i głowa do góry !

  80. jered pisze:

    Też już 30-tka mi minęła, i po wnikliwym przeczytaniu artykułu i wszystkich komentarzy stwierdzam jedno. Ciężko się żyje introwertykowi ale życie ma sie jedno i trzeba się w nim realizować po swojemu. Zawsze męczyły mnie huczne imprezy nawet rodzinne typu wesela urodziny itp. Znajomych z którymi utrzymuję kontakt mogę policzyć na palcach jednej reki, i to z reguły jest ich inicjatywa(to ludzie w których towarzystwie dobrze się czuję i nie blokując się potrafię normalnie porozmawiać na sensowne tematy)Grupy powyżej 6 osobowe to juz zbyt tłoczno jak dla mnie i większa ilość ludzi w dodatku ekstrawertyków jest dla mnie zwyczajnie męcząca.Tak samo pytania:”czemu nic nie mówisz” robią się nieraz frustrujące i powodują gotowanie się od środka.Nie żebym był jakimś mrukiem ale często są chwile kiedy nie mam ochoty po prostu się odzywać,w przeciwieństwie do osób zadających takie pytania,którym z reguły usta się nie zamykają(nieraz bywa bardzo męczące).Dochodzę właśnie do wniosku że po 30 latach męczarni i doszukiwaniu się podłoża swojej „inności”głównie wg innych osób(w tym chorób psychicznych), trzeba w końcu żyć własnym życiem i przedewszystkim własnym tokiem rozumowania przez nie przejść.Nie dajmy sobie wmawiać poczucia bycia gorszym wyobcowanym odludkiem,równie dobrze niejednego ekstarwertyka mozna by określić mianem niezrównoważonego krzykacza z wrodzonym adhd.Charakteru się nie zmieni i juz nie zamierzam dostosowywać sie do upodobań innych, nawet kosztem zerwania z nimi kontaktu.Jestem jaki jestem, a jak komuś nie pasuje to juz jego problem

  81. jered pisze:

    Hahaha to wdzianko na pierwszym zdjęciu jest odjechane, totalna alienacja.Ale przyznacie że każdy ma czasem ochote założyć czapkę niewidkę.Pozdrawiam

  82. Gabi pisze:

    Ten artykuł otworzył mi oczy! Określenie introweryka poznałam czytając tekst na temat tego jakie muzyka ma odzwierciedlenie w charakterze człowieka. Pisało tam ze osoby lubiące muzyke klasyczna są często introwertykami, a ponieważ ja lubię ten gatunek postanowiłam sprawdzić znaczenie tego słowa i to okazał się być strzał w dziesiątkę. Najmniej rozumiana byłam w domu, gdyż mama jest prawdziwą ekstrawatyczką i zawsze uważała mnie za zadziwiająca nosa, egoistyczna osobę, gdyz nie moglam wysłuchiwać jej jej bezsensownej paplaniny i wolałam zamykać się w pokoju i ładować baterie po byciu towarzyskim w szkole, co było jak dla mnie wystarczająco męczące. O innych sytuacjach z tym związanych długo można by opowiadać. Dodam wiec jeszcze tylko wielkie podziękowania autorce tekstu gdyż dała mi odpowiedz na pytanie które nurtuje mnie od kilku lat. Dziękuję jeszcze raz!

  83. Enigma pisze:

    Jako, ze jestem introwertyczka czytajac komentarze poczulam sie o wiele lepiej, ze nie tylko ja tak odczuwam i inni maja podobnie. Najblizszy jest dla mnie przyklad jesli chodzi o chodzenie na uczelnie-dla mnie 10 minut przed wykladem to i tak jest duzo czasu, nie umiem gadac o niczym i jak zaczynaja sie zajecia czuje ulge ze nie musze sie juz meczyc,nie jest to moze kazdego dnia ale zazwyczaj.Najgorsze jest myslenie ze cos jest nie tak i obwinianie siebie.
    Pozdrawiam wszystkich :)

  84. cejli pisze:

    Jestem introwertykiem i bardzo mi z tym dobrze. W swoim środowisku uchodze za dziwaka. Lubię ludzi, ale to ja wybieram kogo będę tolerować. Powiem Wam, że jestem na rozdrożu, jestem w związku, od paru lat żyjemy obok. Poznałem inną kobietę, młodsza, zaimponowala mi. Moja partnerka dowiedziała się o tym. Wie,że nie może mi nic kazać, więc mówi, ze zaszkodzi mojej młodszej partnerce jak odejdę. Cokolwiek zrobię co jej się nie podoba to mnie tym straszy. Piszę o tym tylko dlatego,że chce Wam pokazać obraz mojej sytuacji. Jestem introwertykiem, wyczytałem na necie,że introwertyk kocha z całych sił, wielbi swą kobietę i nic wiecej się nie liczy dla niego. Taki jestem, zamknąłem sie w sobie i mysle tylko o mej miłości. Nie moge sobiez tym poradzić, wszystko się sypie a ja mam w myślach tylko ja, a reszta życia już prawie się zawaliła. Samo życie.

  85. Ewelna pisze:

    Wreszcie zrozumialam siebie !!!!
    Ludzie Cale zycie mowili o mnie ze jestem wyniosla I wredna a ja poprostu jak kogos nie lubie ( Bo meczy mnie jego glupota I przebywanie w towazystwie takiej osoby ) to nie udaje I nie probuje na sile nawiazac rozmowy o niczym.
    Lubie wychodzic czasami na imprezy ale wole kameralne grono ludzi ktozy mnie znaja I nie musze uwazac na to co mowie.
    Nie bawi mnie siedzenie I gadanie na portalach internetowych o dupie marynie z ludzmi ktorych widzialam tylko pare razy w syciu
    Lubie swoja samotnosc nie przeszkadza mi spedzanie czasu samemu,uwielbiam czytac. Po kazdym wyjsciu na impreze potrzebuje zregenerowac sie w samotnosci. Kiedys myslaslam ze jest cos zemna nie tak ze nie nawiazuje przyjszxni tak szybko jask inni moi znajomi ale teraz wiem ze nie potrzebuje tego. Mam doslownie kilku przyjaciol I to mi wystarczy nie nawidze obludy I nieszczerosci. Dlatego sama jestem szczera do bolu I poyrafie byc bardzo sarkastyczna I mam dziwne poczucie humoru.ale zawsze staram sie byc soba jak komus nie odpowiadam to jego sprawa. Denerwuje mnie jak ludzie sie pytaja dlaczego jestem smutna lub zla a ja wcale taka nie jestem. Duzo czasu zajmuje mi dopuszczenie kogos do siebie ja nie potrzebuje rozmowy o niczym. Ale DLA tych paru prawdziwych ludzi zrobilam bym wszystko

  86. Kaś pisze:

    Zauważyłam całkiem nowy fp na fejsie, może warto zaglądnać: https://www.facebook.com/introwertykalni/:)

  87. Justyna pisze:

    Ale się uśmiałam. Już dawno nie czytałam niczego mądrze ale z jajem napisanego. Dziękuję :)

  88. Małgorzata pisze:

    To o mnie, o moim synu, którego teraz bardziej zrozumiałam.
    Zawsze mieliśmy i mamy dobry kontakt, ale trochę martwiłam się tą jego „samotnością”.
    Ja jestem taka sama, jak on, tylko myślałam,że młodość ma swoje prawa.Niech będzie taki , jak jest.

  89. dd pisze:

    Na mnie czesto mowia mol,cichociemny itp.bo nic nie gadam

  90. Ewa 1976 pisze:

    No to już wiem ,co jest mojemu synowi Arturowi samo imię już sygnalizuje że to indywidualista , .samotnik nie dziwak . Introwertyk a każdym calu.

  91. Ewa 1976 kolejna :) pisze:

    Świetny tekst. Humorystyczny. Prawie idealnie pasuje do mojej koleżanki, byłej wspólniczki. Ulżyło mi. Już teraz ją rozumiem. :)
    I co najważniejsze pasuje do mojego syna. Zacznę mu się bardziej przyglądać i nie namawiać do „odważnych” czynów. 😉

  92. Aleksandra pisze:

    Nie czuję się introwertykiem, zawsze uwielbiałam śmiać się i rozmawiać ludźmi. Lubię gwarne miejsca np. koncerty. Problem w tym, że ludzie którzy mnie otaczają nie mają ze mną nic wspólnego. Nie interesują mnie ich bezsensowne paplaniny o lajkach na fb itp. Jestem osoba szczerą i otwartą, tymczasem otaczają mnie ludzie którzy ze szczerością nie mają nic wspólnego, ciągle uprawiają grę pozorów powtarzają utkane frazesy itp. Ja jeśli nie mam na coś ochoty to tego po prostu nie robię. Widzę, że nie spotyka się takich ludzi, wszędzie tylko konformizm. Mam coś z introwertyka, bo muszę mieć czas dla siebie i swoich myśli ale zawsze lubiłam rodzinne spotkania itp. Obecnie mnie to wyłącznie nudzi, bo widzę jacy ludzie są zakłamani, jak usiłują udowodnić swoją ważność.

  93. margo pisze:

    Też tak mam , to się nazywa deficyt zrozumienia!

  94. kolargol pisze:

    No coz, mnie tak samo przez cale zycie do szalu doprowadzają pytania „co jesteś taki smutny?” itp. Nie jestem, a wręcz mam więcej wiary w sobie niż większość mi poznanych ludzi. Wymuszone kontakty z ludzmi mnie strasznie mecza, imprez unikam jak ognia, nieraz w ciągu całego dnia (o ile nie jestem w pracy) nie wypowiem ani jednego słowa. A w pracy tez odzywam się wyłącznie wtedy, gdy musze. Czy naprawdę tak trudno innym zrozumieć, ze dla mnie gadanie o niczym jest czyms niewyobrażalnie pustym i głupim?
    W dodatku zabija mnie jeszcze to, ze widze bardzo często, ze inni faceci maja często przy mnie potrzebe pokazywania tego, jakimi to nie sa macho. To już jest naprawdę komedia. Nie wiem, może chodzi o to, ze wyczuwają, ze jestem słabszy od nich i mogą się wyladowac?
    Często jest niestety tak, ze mam ludzi za idiotow, jednak nigdy się nie kloce (ale tez nie strzelam fochów), gdyż często moi rozmowcy uwazaja, ze racje ma ten, kto glosniej wykrzyczy swoje (nieraz wątpliwej jakości) argumenty. A już w ogole do szalu mnie doprowadza to, ze kiedy już wypowiadam się w jakiejś kwestii, to ktoś mi przerywa i dosłownie chce mnie przekrzyczeć waga swoich argumentow. Ludzie, naprawdę? Zazwyczaj machne reka i nie gadam już z kims, chociaż ta etykietka idioty już często pozostaje 😉
    Wiele razy z tego typu przyczyn zdarza się, ze czuje, ze się wywyższam. Troche mnie to przytłacza, ale jeszcze daje rade.

    A teraz może o plusach bycia introwertykiem.
    Mam bardzo waska grupe bliskich mi osob, ale wiez jest bardzo bliska. Spedzam sporo czasu samotnie, ale dobrze mi z tym. Uciekam do swoich swiatow, probuje się w danych dziedzinach rozwijać. Nawet doszło do tego, ze zdarzylo się kilka razy w Polsce czy za granica, ze ktoś mnie rozpoznal na ulicy i pyta, czy to jestem ja, który….?
    Jako introwertyk mam obnizana potrzebe przebywania wśród ludzi, niemniej uwielbiam się spotykać z bliskimi (najlepiej w dwie osoby) i wówczas mam wrazenie, ze jesteśmy naprawdę blisko siebie.

    Szkoda tylko, ze jesteśmy raczej niezrozumieni. Ludzie chcą nas uszczesliwiac przez wspólne wypady, imprezy itd., a dla nas to sa tortury.
    Dlugo się zastanawiałem, co ze mna jest nie tak. Teraz już to wale. Pewnie już polowe swojego zycia przezylem, wiec szkoda czasu na zajmowanie się bzdurami.

    Nie mam tylko pojęcia jeszcze, jak tu znaleźć swoja druga polowe? Dziewczyny, z którymi byłem, to były zazwyczaj typowe ekstra-, wiec mnie takie układy po prostu wykanczaly („dlaczego ty nie możesz zrozumieć, ze chciałabym, abys ze mna pogadal o niczym” itp.), z kolei najfajniejsze dziewczyny (zazwyczaj intro-) sa zazwyczaj zajęte i w fajnych związkach 😉

    Pozdrawiam

  95. Kate pisze:

    Czesc.
    Ogolnie jestem uznawana za ekstrawertyka. Jednak w moim odczuciu to tylko wyuczona poza- bo boje się samotności. Choc kontakt z ludzmi sprawiają mi dużo przyjemności po zbyt dużej ekspozycji, MUSZE dojść do siebie w spokoju i samotności.
    Ale poznałam ostatnio PRAWDZIWEGO introwertyka. Zle dla mnie, ze go polubiłam. czuje się przy nim bardzo dobrze, ale czuje ze nie umiem „podejść bliżej”.Rozmawia nam się fajnie- choć on jest potwornie skrytym człowiekiem, czasem nawet wycofanym. W grupie nie zaznacza w żaden sposób swojej obecności (uprawiamy razem pewien sport) – łatwo go nie zauwazyc. Staram się być otwarta i cierpliwa. Często razem wracamy i wydawalo mi się , ze się „zakolegowaliśmy”.Jednak nawet po kilku miesiącach spotykamy się tylko w klubie. Chcialabym sie z nim zaprzyjaznic. I nawet mu to ostatnio powiedziałam. Jednak bardzo boje się, ze się narzucam. Nie wiem jak odroznic co wynika z jego introwertyzmu , a co być może z braku zainteresowania moja osoba czy po prostu potrzeba kontaktu z innymi. Może ktoś z was intro może mi cos podpowiedzieć.

  96. Nadia pisze:

    Tekst idealnie o mnie. Nie cierpię rozmów o niczym zwłaszcza z osobami, których zbyt dobrze nie znam. Nie lubię spotykać się w większej grupie osób. Bycie na studiach nie pomaga, zwłaszcza że trafiłam do grupy, w której większość osób jest ekstra. Ciągle organizują jakieś imprezy grupowe. Jestem na nie zapraszana, z reguły nie chodzę, ale czasem już kończą się wymówki i muszę iść. Męczę się niesamowicie. Nigdy nie czułam większej potrzeby kontaktów z ludźmi. Moja przyjaciółka jest skrajnie ekstrawertyczna. Do tego stopnia, że nie potrafi usiedzieć całego dnia w domu. Często się dziwi mi, co ja robię, dlaczego nie chcę wyjść gdzieś… A ja się dobrze czuję w domu, gdzie mam święty spokój i nie muszę się silić na rozmowy o niczym.
    Nikt mi tego nie powiedział, ale raczej jestem uważana za osobę nudną, dziwną, żyjącą w swoim świecie. Kontakty z mężczyznami są dla mnie niesamowicie trudne. Wzięcie mają tylko dziewczyny przebojowe, pewne siebie. A jeśli „szare myszki” to tylko te ładniejsze. A ja nie dość że introwertyczna to do piękności nie należę. Mam 21 lat i nigdy nie miałam chłopaka. Od 3 lat nie byłam na żadnej randce.
    Zawsze zazdrościłam dziewczynom pewnym siebie, przebojowym, mającym wiele znajomych. Wiele razy próbowałam się zmienić, ale dziś doszłam już do wniosku, że się nie da. Po prostu taka jestem, zawsze byłam i będę. Nie zależy mi już na byciu fajną osobą, którą wszyscy będą lubić, chciałabym po prostu poznać kogoś, z kim mogłabym być… Kto by mnie zaakceptował taką, jaką jestem.

  97. Morrigan pisze:

    Super tekst.Sama jestem introwertykiem i tekst opisuje nas prawie idealnie. Szkoda że nie wszyscy to rozumieją. Dałam ten artykuł do przeczytanie mamie. Nawet go nie skończyła tylko zaczeła mówić jaki to introwertyzm jest zły. Ja nienawidze dyskotek powtarzałam jej to już setki razy a ona dalej pyta kiedy w końcu pójde na impreze. Po przeczytaniu spytała czy ciesze się że jestem introwertykiem gdy odpowiedziałam że tak rzekła że to źle bo nikt w naszej rodzinie nim nie jest (a właśnie że jest) a ona jest ekstrawertyczką i potrzebuje mojego towarzystwa mimo że ja go nie chce. Aż chce mi się płakać na myśl że musze z nią mieszkać.

    • Ela pisze:

      Hej na pocieche, nic nie trwa wiecznie kiedys sie wyprowadzisz. Niestety nawet kiedy do tego dojdzie to i tak bedziesz przy kazdej okazji takie rozne teksty wysluchiwala, jak nie od mamy to od innych ludzi.To jest irytujace ale majac juz 64 lata nauczylam sie nie tlumaczyc dlaczego jestem taka a nie inna.Jak sie zbytnio tlumaczysz ludzie odbieraja to jako slabosc i dalej wierca dziure w brzuchu. Nie tlumacz sie, nie dyskutuj. ^Nie chce,nie pojede , to mnie nie interesuje^zastosuj metode zdartej plyty.Mowisz spokojnie.zobaczysz jak to fajnie dziala.powodzenia

  98. magda pisze:

    Mnie zastanawia, jak intowertycy zachowuja sie bedac w zwiazku? Mowia o swoich uczuciach? Robia to zadko? a moze zamiast mowic, robia? … Dzieki za kazdy komentarz.

    • Mala Mi pisze:

      Moze pozna odpowiedz Magdo, ale akurat przeczytalam artykul :) Sama mam taki introwertyzm, ze czasami chcialabym tylko zamknac sie w pokoju…i wypoczywac, mieszkam w 1 pokoju z partnered, wiec czasem sie da, a czasem musze powiedziec, ze chce odpoczac. Mysle, ze w relacji z osoba introwertyczna, trzeba tej 2 osobie dac czas tylko dla niej/jego gdy tego potrzebuje, lub np. ok jest dzien wolny i ten odcinek czasu spedzamy razem a ten sobie spokojnie odpoczywam. Ludzie introwertyczni tez potrzebuja relacji ale na spokojnie. Nie kazdy to rozumie.

Dodaj komentarz

Ta strona używa cookies.

Czytaj więcej na temat polityki cookies.