PRZEŚPIJ SIĘ Z TYM - Solaris - rozwój osobisty

PRZEŚPIJ SIĘ Z TYM

Problemy zatruwają nam życie. Wysysają naszą energię życiową, sączą się jak jad, podsycane przez ciągłe ich analizowanie i roztrząsanie na nowo. Każdy z nas ma problemy, bo żyjemy w określonej wibracji, przyszliśmy na ten świat aby doświadczać, więc wyzwania spotykają nas codziennie. Od zarania ludzkości ciągle o coś walczyliśmy. Jak nie było wroga zewnętrznego natychmiast zaczynały się waśnie wewnątrz kraju. Jak w kraju spokój, to w rodzinie problemy. Jak rodzina w porządku, to z sąsiadami się pokłócimy, albo w pracy coś pójdzie nie tak. W ostateczności sami z sobą nie możemy dojść do ładu. I tak przez całe życie. Zawsze się coś znajdzie.

Jak poradzić sobie z tym kornikiem, który nas zżera od środka i dominuje nasze myśli, paraliżując zdolność normalnego funkcjonowania?

Nie rodzimy się z umiejętnością radzenia sobie z problemami, nie wysysamy jej z mlekiem matki. Patrząc na rodziców, częściej uczymy się jak sobie nie radzić z problemami. Również w szkołach tego nie uczą. A przydałby się taki przedmiot. Skoro kłopoty same nas znajdują, to miejmy chociaż sposoby na nie. Tak samo, jak nauczyłeś się chodzić, mówić, śpiewać (no może, nie każdy z nas), możesz nauczyć się spokojnego pokonywania przełomów życia. Jest mały warunek: musi ci się chcieć przysiąść do tej lekcji. Nie obiecuję też, że od razu będziesz Einsteinem. Ale mogę obiecać, że spokojnie prześpisz noc, łatwiej ci będzie żyć i może nawet jakiś uśmiech zagości na twojej twarzy. Potrzebuję do tego trochę twojego wsparcia i dobrej woli. Acha, no i nieco pracy. Dodam, że nie jest to artykuł sponsorowany przez Złotą Rybkę, tylko przez doradcę życiowego, więc jeśli ktoś oczekuje, że załatwię mu sielankową przyszłość może się rozczarować. Ci zaś, którzy dalej czytają, myślę, że znajdą coś dla siebie. Również w zakresie sielankowej przyszłości.

Zacznę od raczej niepopularnego stwierdzenia: każdy z nas wykreował sobie swój problem. I jakkolwiek wiem, że ciężko uwierzyć w to, że żona alkoholika miała taki przebiegły plan na życie, to poniekąd był to jej wybór, a raczej jej podświadomości, jej skryptu życiowego, który chciał, żeby dusza zmierzyła się z problemem.
Cierpienie jest jednym z najskuteczniejszych narzędzi wymuszających zainteresowanie własną osobą. Częstokroć żyjemy cudze życie, żyjemy dla kogoś, za kogoś, z dala od własnych potrzeb i pragnień. Dopiero w bólu, gniewie, czy chorobie zaczynamy zajmować się sobą. Nie zamierzam nikomu radzić, co powinien ze sobą zrobić, bo wiem (również z własnego doświadczenia) jak trudno jest tak po prostu wyrwać się od setek przekonań, które oplatają nas niczym sieć pajęcza. Dobrze jest zacząć od przyznanie się przed samym sobą: „Tak, mam problem”.
A oto kilka technik. Każda z nich jest inna, nie każda pewnie będzie ci pasować, ale spróbuj przynajmniej kilku, żeby sprawdzić co ci leży i jak ci leży. Tak jak w sklepie, ubrania które wydają mi się świetne czasem na mnie nie pasują, za to te, które wzięłam bez przekonania, leżą na mnie idealnie. Choć bywa też inaczej. Jak to w życiu 🙂
Dziś przedstawię technikę o wiele mówiącym tytule tytule:
NOGI ZA PAS
Wiem, że kiedy sprawy idą źle, najchętniej byśmy zasnęli o obudzili się po wszystkim.

Uciekanie od problemu ma swój sens. Pod warunkiem, że jest to ucieczka kontrolowana.
Poniżej sposób dla tych, którzy szczególnie nie lubią się mierzyć z trudami życia.
Już Scarlett O’Hara mawiała, że najlepszy sposób na rozwiązanie problemu, to pójść spać. Jest w tym wiele prawdy. Wyłączyć umysł, który działa sztampowo i pozwolić zadziałać kreatywnej podświadomości, naszemu wewnętrznemu dziecku, które jest wolne, błyskotliwe i ma niesamowitą zdolność stwarzania sytuacji, zdarzeń, o które może się nigdy nie podejrzewaliśmy.
Oto proste ćwiczenie jak zaprzęgnąć do pracy nasze niższe ja, naszą podświadomość, podczas gdy my spokojnie śpimy.
Akcesoria potrzebne do ćwiczenia: szklanka wody.
Przed zaśnięciem myślimy o problemie i postanawiamy, że rano będziemy znali rozwiązanie tego problemu, że przyjdzie do nas we śnie, lub wpadniemy na nie zaraz po przebudzeniu, albo podczas szczotkowania zębów. Czas i miejsce olśnienia jest umowne. Umawiamy się sami ze sobą, więc mamy nieskrępowane możliwości negocjacji.
Z tą intencją wypijamy pół szklanki wody.
Rano, po przebudzeniu wypijamy pozostałe pół szklanki wody, jednocześnie przypominając sobie o umowie. Reszta dzieje zgodnie z naszą wieczorną autosugestią.
Kto ma wątpliwości, czy metoda działa, niech przypomni sobie, że spora część historycznych odkryć miała miejsce albo w czasie głębokiego relaksu, jakiemu oddawali się geniusze, albo podczas snu. Bo to nasza podświadomość jest genialna, tylko rzadko z tej umiejętności korzystamy.

Ćwiczenie to oparte jest na metodzie Silvy. Wymyślona w 1944 roku przez Jose Silva metoda pracy z umysłem, bazuje na wizualizacjach po sprowadzeniu fal mózgowych do poziomu alfa lub theta, czyli na pracy naszego umysłu nieświadomego, podczas gdy świadomy relaksuje się wtedy w najlepsze. Metoda ze wszech miar zdrowa. Jedyne niebezpieczeństwo polega na tym, że wielce prawdopodobne jest przejście ze stanu relaksacji w stan głębokiego chrapania. Szczęśliwie, w powyższym ćwiczeniu sen jest częścią założonej pracy.
W ramach naszych spotkań przedstawię jeszcze inne ćwiczenia oparte na metodzie Silvy. Nie każde z nich będzie działać od początku. Czasem trzeba czasu, aby przekonać naszą podświadomość, że to co robimy nie jest groźną ingerencją w jej rewiry, tylko próbą dogadania się bez pośrednictwa ego.

W następnym odcinku zaproszę was na seans filmowy, który może wiele zmienić w waszym życiu.

Beti Markowska

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Ta strona używa cookies.

Czytaj więcej na temat polityki cookies.