PRACA W ZGODZIE Z PRZEZNACZENIEM - Solaris - rozwój osobisty

PRACA W ZGODZIE Z PRZEZNACZENIEM

Głosy dookoła nas, środowisko, media, rodzina przekonują nas o tym, że jest kryzys, że istniejące warunki rynkowe determinują nasze możliwości w dziedzinie kariery i że powinniśmy się uważać za szczęśliwców, jeśli w ogóle udaje się nam przetrwać.
Jednocześnie cała literatura zajmująca się rozwojem osobistym przekonuje nas, że mamy nieograniczone możliwości wyboru, bo możemy osiągnąć wszystko, co tylko sobie postanowimy, jeśli tylko będziemy myśleć we właściwy sposób.

Kto ma rację?

Oczywiście, każda strona. Zarówno ci, którzy uważają, że nie mają wpływu na swój los, jak i ci, którzy biorą życie w swoje ręce i osiągają to, czego chcą, niezależnie od tego jak wyglądają realia.
To przekonania kształtują naszą rzeczywistość. Jeśli chcemy w coś wierzyć, to dla nas działa. Nie zadziała dla nikogo postronnego. Tylko dla nas, albowiem to my wyraziliśmy taką intencję.
Jednocześnie trzeba zdać sobie sprawę, że wyrażanie intencji a ich manifestacja na poziomie faktów różnią się w czasie. Proszę sobie wyobrazić ten kosmiczny bałagan, jaki mielibyśmy na Ziemi, gdyby każda nasza myśl realizowała się w materii natychmiast po tym jak została stworzona przez nasz umysł. Chaos. Po bliższym przyjrzeniu się swoim myślom nie mam wątpliwości, że ten, kto wymyślił inercję miał w tym określony zamysł.
Każda nasza decyzja jest prześwietlana i podważana przez Wszechświat. W ten sposób sprawdza on, czy aby na pewno jest to naszym głębokim życzeniem a nie chwilową zachcianką. Nikt nie lubi pracować na darmo. Wszechmogąca instancja realizująca też nie lubi marnować potencjału.

No dobrze, zakładając że dostanę wszystko, o co poproszę, może z opóźnieniem, ale w końcu to otrzymam – mogę zażyczyć sobie wszystkiego?

Wszystkiego, co jest zgodne z tobą.
Gdybyś w tej chwili zadała sobie pytanie, kim chcesz być – twój umysł z dużym prawdopodobieństwem wpadłby w panikę. Przyzwyczaił się już do pomysłu na ciebie, jaki przejął od twoich rodziców, potem skorygowały to środowisko, szkoła, media i inne autorytety. Obecnie jest już pewien, że chcesz być księgową (tu wstaw właściwy zawód) i konsekwentnie ów pomysł na ciebie realizuje. Włożył w to sporo wysiłku, a ty to podważasz i zadajesz pytania, które mogą przynieść informację zgoła inną. Przecież to podważy całą jego i twoją dotychczasową pracę, wszystko co do tej pory zrobiliście, osiągnęliście będziecie musieli zostawić. I zacząć wszystko od nowa. Tak rozumuje umysł, więc nie dziwmy się, że wpada w panikę, po czym rzuca na przynętę hasło „Chcę być astronautą”. Rzecz jasna, jako księgowa z trójką dzieci, kilkunastoma kilogramami nadwagi oraz arytmią serca masz małe szanse, żeby ten projekt wydał się jakkolwiek realny. Dzięki temu możesz odetchnąć z ulgą. Oczywistym jest, że prawo kreacji nie działa. Nie możesz przecież zostać astronautą.
To prawda, nie możesz zostać astronautą, ale możesz zostać kimś, z kim będzie ci dobrze, kto będzie wykonywał pracę, która da mu satysfakcję na każdym polu, będzie realizacją osobistych predyspozycji i wewnętrznych pragnień, przyniesie ukojenie, spokój i satysfakcję finansową.

Tylko jak wymyślić siebie na nowo? Kiedy zaglądam w siebie, po raz kolejny potwierdza się stara prawda: „Król jest nagi” – nie mam pomysłu na siebie!

W tym miejscu pragnę zripostować. Praca z przeznaczeniem nie polega na wymyślaniu siebie, tylko nad odkrywaniem swojej drogi. Każdy ma swoją drogę, którą zagubił (lub nie) w czasie wędrówki przez życie. Sprzedajemy się dla tymczasowego poczucia bezpieczeństwa, kończymy z poczuciem, że coś tu nie gra. A może i wszystko nie gra. Dobrze jest zdobyć się na uczciwość względem samego siebie, sprawdzić czy to, co robię jest w najgłębszej zgodzie ze mną samym. Czy to daje mi szczęście? Jeśli nie – też da się tak żyć. Znamienita większość społeczeństwa żyje w ten sposób. Da się. Tylko nieliczni sięgają po więcej.
Punktem wyjścia w tym procesie jest odkrycie tego, co lubię robić, co sprawia mi przyjemność, w czym jestem dobry, gdzie umiem się realizować, co mnie bawi. Dzięki temu wysyłam komunikat do podświadomości, że otwieram się na swój wewnętrzny potencjał, chcę go obudzić i wykorzystać. A podświadomość, raz obudzona zrazu nieśmiało, ale zacznie współpracować, przekazując różne wskazówki i podpowiedzi. Teraz moim zadaniem jest otwarcie się na to, co przychodzi.
Nie należy się spodziewać, że od razu dostaniemy gotowy przepis na życie. Rzadko kiedy przeznaczenie odkrywa się w pełnym kształcie natychmiast po tym jak tylko wyraziliśmy wolę poznania go. Przez dekady wypieraliśmy z siebie informacje o naszym przeznaczeniu. Dlatego teraz dokopanie się do tego może być nieco trudne, co nie oznacza, że niemożliwe. Trzeba być otwartym na to, co się pojawia, zdarzenia, sny, przypadki – w ten sposób przyszłość prowadzi nas ku sobie. To jest czas wizji i magii. Czasem sąsiadka, lub inna znajoma osoba powie kilka znamiennych zdań, na które czekaliśmy i które stanowią punkt zwrotny w naszej drodze. Czasem będzie to zupełnie obcy człowiek, grupa pijaków wygrzewających się na słońcu, listonosz, kioskarka. Każdy z nich może być wysłannikiem Wszechświata, który mówi o naszym przeznaczeniu. Kiedy jesteśmy gotowi, aby usłyszeć – wtedy słyszymy.
To jest czas, kiedy przychodzą do nas pomysły i przeczucia. Mogą to być pomysły, które już dawno temu zarzuciliśmy, nigdy nie mieliśmy śmiałości ich zrealizować, albo działania, o których nigdy wcześniej nie pomyśleliśmy. Na tym etapie warto sprawdzić na ile jest to pomysł, który wypływa z naszych trzewi, z naszej istoty, a na ile rzecz, która przychodzi z zewnątrz i jest odpowiedzią na oczekiwania świata wobec nas. Niekiedy przychodzi pomysł, który jest swoistym kompromisem. Kto powiedział, że kompromisy są złe? Tak długo jak nam to będzie służyło, będzie to dobre rozwiązanie.
Każdy pomysł wymaga weryfikacji. Co nam mówią na temat tego pomysłu nasze lęki? I co mówią o nas samych? Czy lęki są pierwotne, czy związane z nowym pomysłem? Należy odróżnić głos naszej intuicji, która mówi „nie tędy droga” od lęków naszego Ego, które boi się zmian i stara się wprowadzić zamęt w naszych odczuciach. Tu warto posłuchać swojego ciała. Jeśli myśląc o nowym pomyśle na życie jesteś zrelaksowany – bez wątpienia jest to twoja droga. Jeśli zaś pojawia się napięcie – trzeba pójść za tym napięciem i sprawdzić, co ono mówi do nas.
Kolejny etap weryfikacji to sprawdzenie, czy nowy cel jest ekologiczny. Musi on być dobry dla nas w każdym aspekcie życia. Nie może być tak, że ucierpią na tym inne aspekty naszego życia. Ostatecznie, stwarzanie pracy, jaką się kocha jest ważne, ale celem nadrzędnym jest stwarzanie życia, jakie się kocha.
Ostatnim etapem będzie określenie, co moja praca daje światu, co wnosi do życia innych ludzi?
Ale o tym w następnym odcinku o pracy zgodnej z przeznaczeniem

Na zakończenie, małe ćwiczenie dla odważnych. Zatrudnij swoich bliskich i znajomych do twojego procesu poszukiwania osobistej drogi do sukcesu. Poproś ich o wypisanie twoich silnych stron. Niech zidentyfikują cechy, w których jesteś naturalnie dobry. Może widzisz coś, czego ty w sobie nie widzisz? Albo może utwierdzą cię w czymś do czego nie masz jeszcze pewności? To mogą być najróżniejsze rzeczy, do których ich zdaniem masz talent, lub po prostu robisz bardzo dobrze. Ćwiczenie przynosi czasem całkiem zaskakujące rezultaty. W tej pracy niczym nie ryzykujesz, niczego stracić nie możesz, a możesz się dowiedzieć o sobie kilku ciekawych rzeczy.

Beata Markowska

PS
Artykuł ten dedykuję Magdzie P., która zainspirowała mnie swoimi dokonaniami!

Dodaj komentarz

Ta strona używa cookies.

Czytaj więcej na temat polityki cookies.