POŻEGNANIE STAREJ MIŁOŚCI - Solaris - rozwój osobisty

POŻEGNANIE STAREJ MIŁOŚCI

Monika pojawiła się u mnie uwikłana w fatalny związek z żonatym mężczyzną. Chociaż wyjściowym tematem, z którym przyszła, była otyłość, szybko ujawniła swój prawdziwy problem – tęskonotę za miłością. Monika miała za sobą rozwód i przypuszczała, że przez to nie mogła otworzyć się na nową, zdrową, wreszcie przynoszącą spełnienie relację.

Pracę zaczęłyśmy od leczenia jej ostatniej toksycznej relacji z mężczyzną, który przez 3 lata obdarowywał ją swoją mądrością i wizją wspólnego szczęścia, po czym raptem oznajmił, że nie jest w stanie odejść od żony i właściwie to uznaje ten związek za skończony. Typowa sytuacja, ale załatwiona w sposób nieelegancki. Marcin nie tylko pożyczył pieniądze od Moniki, ale w dodatku oskarżył ją o to, że napada na niego z ciągłymi żądaniami, których on jako uwikłany w związek małżeński nie jest w stanie zrealizować. Efekt był taki, że Monika zobaczyła w sobie harpagona, który usidlił i teraz chce pożreć biednego chłopca. A ten biedny chłopiec (bez mała 40-letni) uciekał przed nią jak przed modliszką. Najgorsze w tej wydawałoby się śmiesznej historii jest to, że Monika wierzyła w to, co mówiła. Odpuściła byłemu kochankowi dług, bo skoro on widzi ją w takim świetle, to może dla ratowania reputacji nie będzie mu wyrywać z serca marnych 30 tysięcy złotych.

I jak tu wytłumaczyć pięknej kobiecie, że to są jej pieniądze zarobione w pocie czoła, które oddaje lekką ręką mężczyźnie, bo boi się oskarżeń pod swoim adresem i na dodatek wierzy, że może jeszcze coś będzie z tego związku. Monika przyznała, że w duchu ma nadzieję, że on przejrzy jednak na oczy. Zastanawiam się głęboko, czy gdyby nawet odszedł od żony, czy ten związek miałby rację bytu i mógłby dać Monice szczęście, miłość i spełnienie? Kiedy Monika się nad tym zastanawia, dochodzi do wniosku, że facet, który zostawia swoją żonę, nie może być dla niej partnerem. Ale jednocześnie nie jest w stanie wyzwolić się z tej uzależniającej relacji.

Tym, co najsilniej trzyma Monikę przy Marcinie jest pokrewieństwo dusz. To trudny orzech do zgryzienia, bo Monika wierzy, że to jest jej druga połówka. A siłą rzeczy druga połówka jest tylko jedna. Może tak a może nie? I nie chodzi wcale o to, aby znaleźć trzecią połówkę. Chodzi o to, że Monika już nie jest tą połówką, którą była wcześniej. Teraz nowa Monika musi otworzyć się na mężczyznę, który będzie bratnią duszą dla tej kobiety, którą stworzyła w sobie. Ale aby móc w pełni otworzyć się na nowe, trzeba zamknąć za sobą drzwi starego. Nie jest łatwo zamknąć drzwi za marzeniami, za miłością. Najtrudniej chyba zamknąć drzwi za współuzależnieniem, które sprytnie skrywa się za fasadą miłości. Co zrobić, aby pożegnać stare uczucie?

Pierwsza rzecz, która najbardziej rzuca się w oczy w otoczeniu Moniki, to rozliczne pamiątki z ich wspólnego pożycia. Mieszkanie Moniki jest pełne zdjęć jej i Marcina – szczęśliwych, radosnych, nierozłącznych. Jak w takim otoczeniu, w takiej energii zdobyć siły na rozstanie? Jest to zadanie co najmniej trudne. Wszystkie te ciepłe chwile przypominają jej o tym, że to z nim było jej wspaniale i to z nim wiąże swoje plany na przyszłość. Nasza podświadomość wierzy obrazom. I nawet, jeśli coś jest zupełnie sprzeczne z rzeczywistością, nieświadoma część w nas wie swoje. To właśnie zdarzyło się u Moniki. Związek, który nie miał szans bytu, w jej podświadomości dalej kwitł. Taki przekaz dawały jej wszystkie zdjęcia, suweniry z podróży, prezenty.
Czy to oznacza, że Monika powinna wyrzucić wszystkie pamiątki wspólnie spędzonych chwil wraz z pięknymi wspomnieniami do kosza? Nie. Ale też, niech nie otacza się nimi. Piękne wspomnienia mogą dawać siłę, napędzać do działania. Jeśli staną się dla nas kołem zamachowym, a nie kotwicą, mamy szansę nie tylko powtórzyć to rozdanie, ale uczynić je stokroć piękniejszym. Jeśli jednak zewsząd otaczają nas wspomnienia, trzymają nas przy sobie jak zakładnika. Wtedy ciężko otworzyć się na coś nowego. Chcielibyśmy, a nie możemy.

Monika zapytana, co mogłaby i chciała zrobić z tymi rzeczami, zaproponowała, że umieści je w domu rodziców. To jest przestrzeń, gdzie gromadzi wszystkie wspomnienia, pamiątki, prezenty. Jej pokój w domu rodziców jest jak skarbnica wszelkich przeżyć. Uznałyśmy, że to doskonałe miejsce. Szczególnie, że przedmioty, które tam trafiają są symbolami PRZESZŁOŚCI. Przenosząc tam rzeczy pochodzące ze związku z Marcinem, nada im rangę zamkniętego rozdziału. „Będzie trudno, ale tam im będzie też dobrze”. Monika traktowała każdą rzecz personalnie. Postanowiła pogadać z każdą z nich jak z kimś bliskim. Dzięki temu rozwiązaniu, czuła że daje im drugi dom, równie dobry i że nie ma w tym gniewu, urazy, wypierania, tylko pojednanie i zgoda.

Po przeprowadzeniu selekcji, Monika poczuła zmianę energii. W domu zrobiło się jakoś luźniej, przestrzenniej, a w sercu – ulga. Poza tym, czegoś Monice zaczęło brakować. To bardzo dobry znak. Dopóki otaczały ją zdjęcia i pamiątki po ukochanym – cały czas przebywała w jego energii. Marcin nie musiał być w jej pobliżu, żeby Monika czuła jego bliskość. W ten sposób jej serce cały czas było zajęte. Świadomie Monika opowiadała o tym, że związek się skończył i chce się otworzyć na nową relację, jednak jej podświadomość wytrwale żyła tym związkiem. W takich okoliczność potencjalni kandydaci na partnera omijali ją z daleka jako kobietę zajętą. Taki bowiem sygnał wysyłała jej podświadomość. I Monika mogłaby tysiąc lat przekonywać siebie i innych, że jest inaczej. Siła przekazów podprogowych jest nieubłagana. Kto o tym nie wie i nie wpływa na komunikaty, które wysyła do całego otoczenia – nieintencjonalnie sabotuje własne starania o szczęście i miłość. A szkoda.

Monika rozstała się z przedmiotami, przypominającymi jej byłego partnera i poczuła że czegoś jej brakuje. I o to chodziło! Nareszcie zaczęło jej brakować miłości. Jej nieświadoma część zauważyła brak. Bo jeśli czegoś nam brakuje, nie zastanawiamy się jak to zrobić, tylko robimy. Stwarzamy, przyciągamy, sprawiamy że spotykają nas szczęśliwe zbiegi okoliczności, samo się dzieje. I tak się stało w przypadku Moniki. Pracowałyśmy wspólnie jeszcze przez 3 miesiące. Potem pojawił się Andrzej. Pracujemy dalej, ale już nad zupełnie innymi tematami. Przy okazji – Monika schudła dwanaście kilogramów, a nie siedem jak zakładała i nie poprzez wyrzeczenia, tylko dzięki radości jaką czerpała z miłości do siebie i do swojego nowego mężczyzny. Ot, skutek uboczny. I znowu przyszła do mnie myśl, że różnymi drogami jesteśmy prowadzeni, aby osiągnąć miłość.

Jeśli masz ochotę popracować ze sobą sama, proponuję proste, oczyszczające ĆWICZENIE.

Zrób inwentaryzację rzeczy, które związane są z ex-partnerem. Przejdź się po mieszkaniu z notesem i sporządź listę rzeczy, które od niego dostałaś, pożyczyłaś, które związane są z waszym związkiem. Zatrzymaj się przy każdej i przemyśl, jakie emocje wzbudza w tobie ten przedmiot? Jaką energię ci przekazuje? Co będzie ci dawać w przyszłości? Czy chcesz z tego skorzystać, czy wolisz stworzyć coś nowego? Czy wspomnienia związane z tą rzeczą budują twoją wiarę w siebie, w lepszą przyszłość, czy wręcz przeciwnie?

Następnie zastanów się, których rzeczy mogłabyś i chciałabyś się pozbyć? Niech każda rzecz będzie potraktowana indywidualnie, jako rozliczenie ze wspomnieniem czegoś, co było lub mogło być. I może niekoniecznie pozbędziesz się wszystkich rzeczy. Może niektóre przełożysz w inne miejsce albo schowasz do jakiegoś pudła. Może zechcesz je spalić lub oddać potrzebującym? A może oddasz je ex-partnerowi. Wybór należy do ciebie. Rób to, co przyniesie ci uwolnienie. Bo o to chodzi w tym ćwiczeniu. Jeśli to ma być skuteczne – decyzje muszą płynąć z głębi serca.

Jedna odpowiedź do “POŻEGNANIE STAREJ MIŁOŚCI”

  1. Ela pisze:

    Po 40-tu latach spalilam w piecu po wszystkich „narzeczonych” zdjecia, listy z wyznaniem milosci itd. Nic nie zostawilam. Z kazda rzecza pozegnalam sie, zyczylam im wszystkiego dobrego i ze slowami „zwracam ci wolnosc i dziekuje za cudne chwile”, patrzac jak ogien je strawia poczulam wielka ulge. Cos niesamowitego.Zycie moje mialo swoje wzloty i upadki. Gdy napotykalam te wszystkie pamiatki byl gdzies tam w srodku zal, glupie gdybanie- glupie bo gdzie jest gwarancja, ze z tym czy innym byloby mi lepiej. No pytam gdzie? Ano nigdzie!!!!! Juz tego nie chce,czas w koncu wydoroslec, byc wolnym!! Kochalam i bylam kochana i ta swiadomosc mi wystarcza. Koniec kropka. Nauczylam sie w koncu i cwicze to ciagle, sama siebie kochac i byc dla siebie dobra do konca zycia a na ludzi patrzec przez palce. Czyz to nie lepsze niz wzdychac do zakurzonych pamiatek i wspomnien?

Dodaj komentarz

Ta strona używa cookies.

Czytaj więcej na temat polityki cookies.