Podróż do ojca ciekawości (fragment książki) - Solaris - rozwój osobisty

Podróż do ojca ciekawości (fragment książki)

– Czy jesteś Bogiem?
– Nie, nie jestem nim. Czy ty nim jesteś? – zapytała Inteligencja Planująca.
– Nie – odparłem.
– Wszystko zależy od tego, z jakiej perspektywy na to spoglądasz – odpowiedziała zagadkowo.
(.)

Posłużmy się metaforą historii ciekawości, którą opisałeś w swojej pierwszej książce – zaproponowała Inteligencja Planująca.
Dawno, dawno temu, kiedy nie istniały jeszcze czas i przestrzeń, była sobie samoświadoma Istota. Gdybyś tam wtedy był, mógłbyś ją postrzec jako kulę światła, wokół której rozpościerał się niezbadany bezkres Niepoznanego. Światło miało świadomość siebie samego, jednak nie miało pojęcia co poza nim znajduje się pośród tej wielkiej przestrzeni. Nie mając nic lepszego do roboty, i mnóstwo czasu(zanim czas w ogóle zaistniał) do dyspozycji, Światło zaczęło się zastanawiać Co też może istnieć w otaczającym mnie Niepoznanym?
W końcu przyszedł mu do głowy Plan. Wezmę części siebie samego i użyję ich do stworzenia samoświadomych istot. Wystrzelę je jak Sondy w bezmiar wielkiej niezbadanej czerni Niepoznanego. Kiedy wrócą do mnie stanie się to dla mnie Poznane. Okazało się jednak, że o wiele łatwiej jest to powiedzieć, niż zrobić.
Światło wybrało części siebie, które miały stać się Sondami. Trzymało je w dłoni (choć dłonie jeszcze oczywiście nie istniały) jak piłkę basebolową i wyrzucało szybko w kierunku tajemniczegoNiepoznanego. Jednak, gdy tylko opuszczały one jego dłonie, rozpadały się na części, traciły świadomość samych siebie i każda z nich powracała do swego Źródła.
Hmm, pomyślało sobie Światło, musi istnieć coś, co połączy te części Mnie, inaczej nigdy nie będą w stanie utrzymać samoświadomości wystarczająco długo, żeby mogły wypełnić swój cel.
Taki był początek serii eksperymentów mających na celu znalezienie odpowiedniego spoiwa, które mogłoby utrzymać te części Siebie razem, jako samoświadome istoty. Światło wybierało części Siebie Samego mające uzyskać samoświadomość i mieszało je razem z inną częścią Siebie, której zadaniem było utrzymanie ich razem. Cały ten czas Światło pilnie zapisywało w notatniku swojego laboratorium, składniki, jakich użyło stwarzając kolejne Sondy.
Eksperyment posuwał się naprzód i czasami któraś z Sond utrzymywała się razem przez chwilę, jednak zaraz potem rozpadała się, nie wkraczając nawet na obszar Niepoznanego. Jeszcze inne Sondy znikały w tej niezbadanej przestrzeni, lecz nigdy więcej nie wracały. Światło nie mogło dostrzec w tym żadnego rytmu ani przyczyny. Dlaczego Sondy nie wracały? To również pozostawało zagadką.
Hmm, pomyślało sobie Światło, może te, które nie wracają rozpadają się tak, jak pozostałe, gdy tylko wkroczą w Niepoznane? Albo gubią się i nie mogą odnaleźć drogi powrotnej do mnie.
Nie mając nic lepszego do roboty, Światło kontynuowało swój eksperyment, nadal poszukując odpowiedniego spoiwa, które złączyłoby świadomość Sond. Pewnego dnia, (pamiętajmy, że dni wtedy jeszcze nie istniały), wydarzyło się coś nieoczekiwanego. Jedna z Sond wróciła i wskoczyła z powrotem w Siebie Samą. Jednocześnie wszystko to, czego doświadczyła podczas swej podróży zostało poznane przez jej Stwórcę. Wzruszone i podekscytowane Światło sprawdziło model i numer seryjny tej Sondy. Otworzyło swój laboratoryjny notatnik na odpowiedniej stronie i odczytało składniki, których użyło do zbudowania tej Sondy.
Oczywiście, pomyślało, oto dlaczego ta Sonda przetrwała. Oto co przywiodło ją z powrotem. I wtedy Światło zdało sobie sprawę dlaczego inne Sondy rozpadały się, lub też nigdy nie odnajdywały powrotnej drogi.
Stwórca tworzył Sondy z różnych części Samego siebie. Niektóre z nich nie przepadały za sobą nawzajem. Więc gdy tylko wypuszczał je z rąk, rozpadały się natychmiast, chcąc się od siebie jak najszybciej uwolnić. Te z nich, które przetrwały wystrzelenie w bezkres Niepoznanego, najprawdopodobniej rozpadły się w nim z tej samej przyczyny. Sonda, która powróciła była stworzona dokładnie z tych samych części, jednak jej spoiwo było inne. Była nim energia Czystej Bezwarunkowej Miłości.
W swoim akcie stworzenia, Światło wybierało części Siebie mające stać się niezależnymi, samoświadomymi istotami. W tym jedynym przypadku użyło Czystej Bezwarunkowej Miłości nie zdając sobie wcale sprawy z potencjalnych rezultatów. Było to jak dodanie wody do suchego proszku mającego stać się ciastem. Każda z cząsteczek tego proszku została całkowicie otoczona wodą i mogła ją absorbować. Oznaczało to, że jeśli jedna z części tej Sondy spoglądała na drugą, to postrzegała ją poprzez warstwę Czystej Bezwarunkowej Miłości. Woda oddzielała, choć nieznacznie, cząsteczki ciasta od siebie. Woda jest Miłością, a cząsteczkami jesteście Wy.
Odkąd poszczególne części świadomości Sondy oglądały siebie nawzajem oczyma Bezwarunkowej Miłości, poczuły Pragnienie bezgranicznie czystej, bezwarunkowej miłości i akceptacji dla całej swej Istoty. Dzięki temu możliwa była integracja. Dzięki temu Sonda mogła przetrwać jako jedność, składająca się z części świadomości, których nie dało się przedtem pogodzić. Wypuszczona w Niepoznane, Istota ta pozostawała Zintegrowana niosąc w sobie Ciekawość Światła, która kazała jej zgłębiać i doświadczać wszystkiego, co napotykała po drodze.
Światło uczyniło coś jeszcze, choć zupełnie nieświadomie. Cały ten czas, który jeszcze wtedy nie istniał, było ono niezwykle Ciekawe, co zawiera w sobie Niepoznane. Każda z Sond, którą kiedykolwiek stworzyło przejmowała tą Ciekawość. Niektóre z nich nie mogły jednak zintegrować się na tyle, żeby utrzymać świadomość, która pozwoliłaby im na powrót do Źródła. Owe Sondy, nie mogąc odnaleźć drogi powrotnej, stawały się Zagubionymi Duszami, cząsteczkami Światła przemierzającymi Niepoznane poprzez całą wieczność. Choć nikt jeszcze wtedy nie słyszał o wieczności.
Sonda, która powróciła jako pierwsza bezwarunkowo kochała i akceptowała wszystkie części Siebie Samej. Ciekawość doprowadziła ją do odkrycia Genezy swego Istnienia. Była otoczona Czystą Bezwarunkową Miłością, więc postrzegała Niepoznane jej oczyma. Przemierzając te niezbadane obszary przez eony lat nie ustawała w pragnieniu bycia kochaną. Gdy w końcu poczuła coś, co mogłoby odwzajemniać to uczucie, bez namysły zwróciła się w tym kierunku i przyspieszyła swój lot. Wtedy ujrzała Światło. Najpierw przyćmione, jednak, gdy się zbliżała stawało się ono coraz jaśniejsze i jaśniejsze. Sonda poczuła się kochana. Uczucie bycia częścią czegoś, co odwzajemnia jej pragnienie miłości było tak mocne, że aż bolesne. W tej samej chwili Światło poczuło, że część jego Istoty powróciła.
Wszystko, co tylko Sonda zgromadziła podczas swej wędrówki było poznawane z Miłością. Wszelkie obiekty poznania doświadczały od niej Miłości i Światła. W chwili, kiedy Światło uświadamiało sobie Rzeczy poznawane przez Sondę, wówczas owe obiekty poznania również doświadczały ekstatycznego ładunku, jaki niesie ze sobą uczucie bycia kochanym po raz pierwszy. Rzeczy te zostały Poznane. Od tej chwili samoświadomość wszystkich Sond była łączona ze sobą poprzez energię Czystej Bezwarunkowej Miłości. Ciekawość Światła prowadziła je poprzez mroki Wielkiej Niewiadomej, każąc im ją badać, poznawać i doświadczać.

Tłumaczyła Joanna Mądrzak

Copyright for the Polish edition by MANAWA 2007

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Ta strona używa cookies.

Czytaj więcej na temat polityki cookies.