PIENIĄDZE W PODŚWIADOMOŚCI - Solaris - rozwój osobisty

PIENIĄDZE W PODŚWIADOMOŚCI

Skąd biorą się pieniądze? Jakie prawa nimi rządzą i jak możemy je wykorzystać dla siebie?

Mam 2 przyjaciółki. Obie równie inteligentne i błyskotliwe. Marta ukończyła skończyła prestiżowy uniwersytet, bóg wie ile kursów dodatkowych i MBA. Dla pewności robi jeszcze doktorat.

Ola z trudem skończyła studia. Wolała używać życia niż tracić czas nad książkami. Przeżyła parę fascynujących romansów i zobaczyła trochę pięknych miejsc. Marta ma kiepsko płatną pracę, szefa despotę i poczucie, że uczestniczy w niekończącym się wyścigu szczurów, gdzie każdy chętnie podstawi jej nogę. Nie jest to jej pierwsza praca. W ciągu 7 lat, 3 razy zmieniała miejsce zatrudnienia. Za każdym razem trafiała jeszcze gorzej. Ola tymczasem w sposób zupełnie „przypadkowy” zrobiła oszałamiającą karierę. Ma pracę, o jakiej marzy każdy, jeździ za granicę, otrzymuje darmowe kosmetyki i jest traktowana jak królowa.
Szczęście? Może. A co jeśli nie? Co jest powodem, dla którego jednym los sprzyja, a drugim wiatr w oczy?

Odpowiedź przyszła do mnie, kiedy przeczytałam o braciach bliźniakach, wychowanych w rodzinie pijących alkoholików. Jeden stoczył się na dno, drugi osiągnął sam szczyt. Jest aktualnie prezesem międzynarodowej korporacji finansowej. Obu zapytano, co jest powodem, dla którego ich życie potoczyło się w ten sposób. O dziwo każdy odpowiedział tak samo: „A co innego mógłbym zrobić z bagażem takim jak mój?!” Dla jednego dysfunkcyjna rodzina była kulą u nogi, dla drugiego wyrzutnią do świata, o jakim mógł tylko marzyć. Po przeczytaniu tych wyznań, przez moment siedziałam zaskoczona przyglądając się słowom, identycznym, ale tak odmiennym w znaczeniu. Dopiero po chwili dotarło do mnie, jak wielkie znaczenie te przekonania miały dla braci. Każdy z nas ma taką kulę u nogi. Trzeba ją odnaleźć i zamienić w trampolinę do lepszego życia. Trzeba odnaleźć programy, które sprawiają, że jeszcze nie mamy tego, co możemy mieć.

Kiedy przychodzimy na świat jesteśmy jak niezapisana karta. A potem słyszymy pierwsze słowa, naszych rodziców, cioć, wujków, dziadków, nauczycielek, osób starszych od nas, mądrzejszych, którzy są dla nas równi bogom. Cudownie, jeśli słyszymy słowa pełne miłości. Bywa jednak i tak, że do naszych uszu i serc dociera komunikat, który zapada głęboko w naszej nieświadomości. Zapada na całe życie, kształtując je powoli. Przykład takiego komunikatu? „Jesteś głupi!”. Jak ktoś, kto jest głupi może osiągnąć sukces? Prawie niemożliwe. Takich komunikatów usłyszymy jeszcze mnóstwo do czasu, kiedy będziemy w stanie racjonalnie ocenić czy są one zgodne z prawdą i mają sens. W dniu, w którym będziemy mogli racjonalnie oceniać, co jest dla nas dobre, a co złe – będziemy już na dobre zaprogramowani. I to nie będą nasze przekonania, tylko naszych bliskich, ale i zupełnie obcych osób. W ten oto sposób w dorosłym życiu, oprócz tego, co świadomie sądzimy o sobie i o tym, czego chcemy i do czego dążymy, posiadamy całą masę podświadomych programów. To one decydują, o jakości naszego życia oraz o zdarzeniach, które pojawiają się w naszym życiu. Myślimy, że to przypadek, bo tak najprościej wytłumaczyć sobie to, co się nam przytrafia. Taka jest funkcja umysłu: zrozumieć, zinterpretować, wyjaśnić. Umysł może wyjaśnić wszystko. Zahipnotyzowanemu mężczyźnie polecono przejść w baranim kożuchu na drugi koniec miasta, kupić w małym sklepiku 10 litrów mleka i wrócić z ładunkiem do gabinetu. Po kilku godzinach mężczyzna wrócił. Po wyprowadzeniu z transu, zapytany o powód eskapady na drugi koniec miasta zarzekał się, że brakuje mu ruchu, dlatego postanowił zrobić sobie spacer (trasa do wyznaczonego punktu i z powrotem liczyła prawie 15 km.). Na pytanie o barani kożuch, twierdził, że prognoza pogody ostrzegała przed gwałtowną zmianą warunków atmosferycznych, więc postanowił się zabezpieczyć. 10 litrów mleka wytłumaczył potrzebą dbania o zdrowie. W ten oto sposób jego umysł znalazł wytłumaczenie wszystkich dziwacznych działań. Co najważniejsze, ten mężczyzna nic nie wymyślał. On święcie wierzył w każde wypowiedziane przez siebie słowo. Był przekonany, że dba o siebie i skutecznie zabezpiecza się przed nadciągającymi mrozami – w środku sierpnia, dodam.

My też bardzo często dokonujemy takich kombinacji alpejskich, aby wyjaśnić sobie, dlaczego pewne rzeczy nas spotykają. Podczas gdy prawda jest taka, że podobnie jak zahipnotyzowany mężczyzna, jesteśmy zaprogramowani. Jak ćma do światła lgniemy do zdarzeń, które nas spalają. Pierwotne przekonanie, które jak ziarno upada na grunt naszej nieświadomości, w ciągu życia obrasta zdarzeniami, które potwierdzają jego słuszność. I tak, jeśli rodzice nam powiedzieli, że „życie to walka”, wydarzenia które odpowiadały temu przekonaniu wzmacniały naszą wiarę w przesłanie rodziców. Do tego stopnia, że jako dorośli ludzie odczuwamy niezachwianą pewność, co do jego przedmiotu. Jesteśmy gotowi wdawać się w irracjonalne dyskusje, ilekroć przeświadczenie jest podważane. Pozostajemy ślepi na wszelkie argumenty przeciwne. I nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, bo każdy ma prawo się mylić. Problem polega na tym, że nasza podświadomość także wierzy w to przekonanie i zgodnie z nim stwarza nam określone okoliczności życia. Więc jeśli w wieku 5 lat usłyszałeś od dziadka, że w życiu trzeba ciężko pracować a potem umacniałeś swą wiarę, że tak jest w istocie – w swoim życiu nie zaznasz lekkiej pracy. Życie zmusi cię do tego, abyś harował jak wół. I nie ma co narzekać na Boga, bo on nie miał z tym nic wspólnego.
Inny przykład. Jeśli w swoim życiu zostałaś zraniona przez mężczyznę – twój lęk przed cierpieniem jak magnes będzie ci przyciągał do życia typ mężczyzn, którzy jak na zamówienie będą cię ranić. Zranione serce wysyła sygnał bólu. Emocje są wielkim nośnikiem. Otrzymujemy to, co już jest w nas, to czemu poświęcamy nasze uczucia, naszą uwagę. Tak działa wszechobowiązujące, kosmiczne prawo przyciągania. Nie jest w ludzkiej mocy go zmienić, ale można je wykorzystać na swoją korzyść.
Przede wszystkim można zmienić program, który siedzi u podstaw problemu. Każdy program można zmienić. Nawet ten, który ma niewiarygodną siłę zniszczenia, a my doświadczyliśmy tej porażającej mocy. Jednak siła miłości i wiary potrafi obalić każde przekonanie.
Jeśli jesteś gotowa, aby zmierzyć się z własną podświadomością musisz najpierw dowiedzieć się, co tam chowasz. Pewne nasze przekonania są jawne, wiemy że jesteśmy ich nosicielami, inne są zakamuflowane, do pewnych nie przywiązujemy wagi, o jeszcze innych nie mamy bladego pojęcia. Zacznijmy od przyjrzenia się, co siedzi w naszym umyśle świadomym.

Ćwiczenie:
Wypisz na kartce wszystko, co myślisz na temat pieniędzy i zarabiania. Postaraj się, żeby znalazło się tam przynajmniej 30 różnych przekonań. Dam ci parę przykładów:
Pieniądze nie rosną na drzewach
Nie stać nas
Byle do pierwszego
Nic nie ma za darmo
Nie mam szczęścia do pieniędzy
Bez pracy nie ma kołaczy
Pracuj, pracuj a garb ci sam wyrośnie
Biednemu wiatr zawsze w oczy
Pieniądze są złe, brudne, to zło konieczne,
Pieniądze szczęścia nie dadzą
Biedny to uczciwy, bogaty to oszust
Trzeba oszczędzać na czarną godzinę

Kiedy napiszesz swoją listę – spróbuj podważyć te przekonania, zachwiać ich pewnością. A kiedy wystarczająco je podważysz zajmiemy się ich eliminacją i przygotowaniem nowych przekonań na miejsce starych.
Zadaj sobie kilka pytań i zanotuj odpowiedzi:
Co głupiego albo śmiesznego jest w tym przekonaniu?
Jaką cenę zapłaciłem już za to przekonanie? Jak ograniczało mnie ono w przeszłości?
Czy osoba, od której przejąłem to przekonanie, naprawdę zasługiwała na to, by się na niej wzorować?
Ile mogę za nie zapłacić w przyszłości, jeśli teraz go nie zmienię? Ile zapłacę za nie emocjonalnie, finansowo, w relacjach z innymi? Wyobraź sobie z wszelkimi szczegółami negatywne konsekwencje tych przekonań.
Ile będzie musiała zapłacić moja rodzina i moi bliscy, jeśli nadal będę żywił to przekonanie?

A teraz zastanów się na spokojnie, co pozytywnego dają ci te przekonania, wszystkie razem i każde z osobna. Na pewno znajdą się tam ważne wartości: poczucie bezpieczeństwa, wygoda, strach przed zmianą. Sprawdź, co u ciebie jest przynętą, dla której tkwisz w chorym układzie.
Spójrz na plusy i minusy swoich programów i zastanów się, czego chcesz od życia i czym się chcesz w nim kierować? Co jest ci bliższe?
Jeśli na chwilę obecną nie chcesz rozstawać się ze starymi programami – pamiętaj, nic na siłę. Daj sobie trochę czasu, być może potrzebujesz się oswoić z nową wizją, być może stary program jest dla ciebie jak dobry pies, jak przyjaciel i nie chcesz wyrzucać go na bruk. Traktuj się łagodnie i z należytym szacunkiem. Kiedy przyjdzie czas na transformację – będziesz gotowa. Zmuszanie się do tego na logikę nie ma najmniejszego sensu, albowiem podświadomość ignoruje wszelkie polecenia umysłu. Przemocą nic tu nie wskórasz. Daj sobie tyle czasu ile potrzebujesz.
Jeśli zaś czujesz się gotowa do zmiany – przy każdym starym przekonaniu wpisz nowe, którym chcesz zastąpić niepotrzebny ci już program. Np.:
Pieniądze nie rosną na drzewach – Nieoczekiwane okazje pojawiają się w moim życiu
Nie stać nas – Jestem otwarta na obfitość
Bez pracy nie ma kołaczy – Moja praca jest łatwa, lekka i przyjemna
Trzeba oszczędzać na czarną godzinę – Zawsze mam nadmiar pieniędzy

Wzmocnij swoje nowe przekonania, wyobrażając sobie żywo wszystkie korzyści, jakie ci przyniosą. Pozwól sobie nacieszyć się tymi dobrami. Każdego dnia staraj się wracać do listy nowych przekonań i dopisywać nowe pomysły na to, co dobrego może ci przynieść przeprogramowana podświadomość.
Świetną formą przeprogramowania naszego systemu są afirmacje. Umiejętnie stosowane potrafią czynić cuda. Służą też do głębokiej pracy z podświadomością. Taka praca bardzo często ujawnia zupełnie nowe, nieoczekiwane programy. Kiedy zaczynamy proces oczyszczania może okazać się, że pod jednym przekonaniem kryją się następne. I aby pozbyć się jednego wzorca musimy wpierwej uporać się z dziesięcioma innymi. Jeśli chcemy na miejscu odrapanego wieżowca postawić pałac – musimy zburzyć wszystkie 10 pięter biurowca, a nie tylko jedno. Oczywiście wysiłek, jaki w to włożymy jest też 10 razy większy, ale za to mamy gwarancję, że pozbyliśmy się chwasta z korzeniami, definitywnie.
A teraz ostatni i chyba najważniejszy punkt programu: podziękuj sobie za pracę, którą wykonaliście oboje: ty i twoja podświadomość. Podziękuj jej w szczególności za gotowość do zmiany, za otwartość na nową jakość w twoim życiu i za świetną współpracę. Pogratuluj sobie świetnego partnera. Masz szczęście, bo to partner do końca życia.

Beti Markowska

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Ta strona używa cookies.

Czytaj więcej na temat polityki cookies.