O dojrzałości Julita Dybowska - Solaris - rozwój osobisty

O dojrzałości Julita Dybowska

„Dojrzałość polega na akceptacji faktu, że jesteś odpowiedzialny za bycie sobą, za wszelką cenę.” Osho.
Dodałabym jeszcze: I pozwalasz innym być odpowiedzialnymi za siebie, a nie bierzesz odpowiedzialności za ich życie, np. mówiąc co mają robić, jak wyglądać, co myśleć, czy przekonując do swojego sposobu życia.
Jest dojrzałość fizyczna, emocjonalna, intelektualna i zdarzają się pomiędzy nimi znaczne rozbieżności. W dzisiejszych czasach często dojrzałość fizyczna pojawia się znacznie wcześniej niż odpowiednia do wieku dojrzałość emocjonalna, co już wprowadza dysharmonię. Dzięki szerokiemu dostępowi do informacji, wręcz „przeinformowaniu”, intelekt także może rozwijać się znacznie szybciej, nieadekwatnie do wieku emocjonalnego, a nawet do fizycznej dojrzałości umysłu do przetwarzania danych, aż następuje „zalew informacyjny”, no i emocje nie nadążają… Dysonans robi się coraz większy.

Patrząc na ogólne tendencje, dojrzałość nie wydaje się być w cenie, albo raczej – standardem stała się niedojrzałość. Kreuje się wizerunek ludzi młodych i niezależnych, ale też emocjonalnie niedojrzałych, czterdziestolatków zachowujących się jak dwudziestolatki, żyjących w szybkim tempie, żądnych wrażeń i emocji, bez zobowiązań, bez stałych wartości, niezdolnych do pielęgnowania dojrzałych, trwałych przyjaźni, związków, stabilnych relacji z innymi.
Często kiedy tacy niedojrzali dorośli mają dzieci, to one wtedy dojrzewają przedwcześnie – w końcu ktoś w domu musi być odpowiedzialny. A kiedy tatuś stara się być fajnym kumplem zamiast tatusiem (i może nawet jest po imieniu z dzieckiem), a mamusię, zajętą sobą i pogonią za trendami, biorą za starszą siostrę – to równowaga się zaburza. Dzieciak nie ma stabilnych wzorców, a często sam staje się bardziej odpowiedzialny od rodziców. I ludzie patrzą z podziwem, taki młody, a taki dojrzały, taki poważny.
Dzieciak przyjmuje na siebie obowiązki ponad swój wiek, kosztem utraty beztroski dzieciństwa. Czasem traci spontaniczną radość życia już na zawsze, wciąż pozostaje poważny, zajęty tylko poważnymi i wartościowymi rzeczami. Nie ma miejsca na luz. Tylko obowiązki i praca, a jak odpoczynek, to też koniecznie mądry i pouczający. Nie pofrunie, bo przycięto mu skrzydła i przywiązano do ziemi przedwczesną dojrzałością.
I tak między innymi rodzą się współuzależnienia, stąd nadwrażliwość, nadopowiedzialność. Taka osoba potem zawsze znajdzie jakieś ofiary, którymi chętnie się zajmie, wiecznie potrzebujących przyjaciół albo niedojrzałych partnerów – wyłapie z tłumu jak radar. Nie znaczy bynajmniej, że sama jest dojrzała. Deficyty wynikające z braku zdrowego dzieciństwa będą dawały o sobie znać, i te ciągłe rozczarowania, niezaspokojone pragnienia, poczucie niezrozumienia przez innych, niespełnione oczekiwania, męczące relacje i odbierające energię związki, stres, napięcie itd.
Można to nadrobić? Można. Trwa to długo i chwilami bywa bardzo bolesne, dlatego tak niewiele osób podejmuje wyzwanie, proces dojrzewania i wychodzenia ze współuzależnienia. Wolą pozostać w przekonaniu, że coś z tym światem jest nie tak, bo z nimi przecież jak najbardziej w porządku…

W kulturze Wschodu dojrzałość traktuje się z szacunkiem. Starość kojarzy się z mądrością. Każdy wiek ma swoje prawa i przywileje. Nikt na siłę się nie odmładza, ani nie postarza. Ludzie chcą po prostu wyglądać na swoje lata.
W kulturze Zachodu, w mediach – kult piękna, młodości i nieustającej aktywności na miarę dwudziestolatków. A skutki? Cóż, np. drastyczny wzrost depresji w ostatnim pięćdziesięcioleciu, nie mówiąc już o innych chorobach cywilizacji. Próbując zaprzeczać naturze i jej nieuchronnym cyklom, świat zapędza się w ślepy zaułek.
Co będzie dalej? Na pewno ciekawie 😉 Poczekamy, zobaczymy…

Julita Dybowska

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Ta strona używa cookies.

Czytaj więcej na temat polityki cookies.