Nigdy nie będę bogaty - Solaris - rozwój osobisty

Nigdy nie będę bogaty

Na jednym z darmowych seminariów motywacyjnych prowadzący zastosował dość ciekawą prezentację: wziął kubek z wodą i zaczął do niego nalewać jeszcze więcej wody. Ku zaskoczeniu obecnych nie przestawał nawet wtedy gdy woda zaczęła wylewać się na biurko i podłogę. Czemu miała służyć taka demonstracja?
Doświadczony mówca motywacyjny prowadzący seminarium w najprostszy, obrazowy sposób przedstawił wszystkim zgromadzonym podstawową zasadę dotyczącą przyswajania nowej wiedzy. By przyjąć do wiadomości pewne nowe idee trzeba pozbyć się starych – mówiąc prościej by nalać do szklanki czystej wody należy z niej wylać brudną.

Celowo użyłem dość przewrotnego tytułu bo zamierzam w tym artykule zająć się właśnie wylewaniem brudów.

Obserwując bawiące sie dzieci w wieku przedszkolnym można łatwo zaobserwować, że zdecydowana większość z nich ma cechy przywódcze. Maluszki bez żadnych oporów bawią się w wodzów, bohaterów czy odkrywców nowych lądów, walczą o przywództwo i najczęściej to przywództwo osiągają (zdarza się, że w jednej zabawie wszyscy bawiący się są jednocześnie szefami).
Zanim dziecko osiągnie wiek szkolny bez najmniejszego skrępowania występuje publicznie, zadaje dużo pytań, sięga pewnie po to co chce osiągnąć – można założyć, że stan ten dotyczy około 95% dzieci. Niestety w przypadku dorosłych proporcje są dokładnie odwrotne.
Na wspomnianym wcześniej seminarium inny mówca wyciągnął z portfela 100 zł i zapytał się kto chce te pieniądze – na kilkaset osób zgromadzonych w sali tylko jedna osoba podeszła do prowadzącego by wziąć banknot, reszta podniosła ręce. Pomimo tego, że uczestnikami byli głównie studenci i przedsiębiorcy tylko jedna osoba wykazała się aktywną postawą, u reszty zadziałał nawyk wyniesiony ze szkoły.
Wchodzimy w aktywne zawodowo życie z nabytymi schematami myślowymi które skutecznie ograniczają nasze szanse na sukces. Schematy te w wielkim skrócie zamykają się właśnie w tytule tego artykułu,ale by się z nimi rozprawić postaram się rozbić je na mniejsze części.
„Pierwszy milion trzeba ukraść” – geneza tego powiedzenia sięga jeszcze okresu reformacji gdzie w zależności od formacji religijnej preferowano dwa modele życia: merkantylizm i agraryzm. W dużym uproszczeniu w krajach ogarniętych reformacją zwyciężyła koncepcja merkantylizmu zakładająca, że handel i bogacenie się są miłe Bogu a w krajach katolickich więc i w Polsce wygrała koncepcja agraryzmu preferująca pracę na roli.
Negatywne podejście do przedsiębiorczości jako takiej zostało utrwalone przez okres PRL-u oraz przez pierwsze lata swobody gospodarczej w czasie której powstało sporo fortun w oparciu o dzikie uwłaszczenie majątku, niejasne powiązania polityczno-biznesowe, wykorzystywanie luk prawnych czy też zwykłe oszustwa (słynne afery parabankowe). Jak pokazało życie znaczna część właścicieli tych fortun skończyła w więzieniu lub na cmentarzu. W tym samym czasie pojawiło się u nas w kraju sporo majatków, może nie aż tak spektakularnych ale zbudowanych uczciwie przez zwykłych przedsiębiorczych ludzi. Przypominam sobie, że jakieś dziesięć lat temu sporo miejsc w czołówce listy najbogatszych Polaków zajmowali producenci chrupków i paluszków a ostatnio do tego grona dołączyli ludzie zajmujący się szeroko pojętym e-biznesem.
„Pieniądze to nie wszystko, pieniądze nie są w życiu najważniejsze, lepiej być niż mieć” – to cała grupa bardzo atrakcyjnych twierdzeń w szczególności trafiających do młodych, pełnych ideałów ludzi, będących najczęściej na utrzymaniu rodziców. Szkodliwość tych tez jest tym większa, że w pewien zwodniczy sposób są one prawdziwe. Ich zwodniczość opiera się o pewne niedomówienia a mianowicie zakładają one, że sprawy wyższe takie jak miłość, rozwój intelektualny, duchowość stoją w sprzeczności z posiadaniem pieniędzy. W fantastyczny sposób tego typu argumenty obala Wallace D. Wattles w swoim bestsellerze z 1910 roku „SZTUKA WZBOGACANIA SIĘ”(darmowy fragment) dowodząc, że aspekty duchowe i materialne powinny być rozwijane w sposób harmonijny, co więcej dopiero odpowiedni stopień zamożności pozwala w pełni rozwijać pozostałe aspekty życia.
Ze swojej strony jako przykład mogę podać Kościół. Choć wielu osobom nie podoba się, że Kościół posiada wielki majątek to nie da się zaprzeczyć, że bez niego nie dałoby się utrzymać całej infrastruktury kościelnej ani zapewnić bytu licznym kapłanom i zakonnikom. Tak więc by zakonnicy, którzy sami nie posiadają właściwie żadnej własności, mogli odbywać swoje praktyki religijne („być”)ktoś musi zabiegać o ich byt fizyczny poprzez gromadzenie pieniędzy („mieć”).
Podobnie sprawa wygląda w przypadku każdego człowieka – jeśli nie zadba o swój majątek okaże się, że starając się zapewnić sobie i swojej rodzinie zwykłą egzystencję nie będzie już posiadał ani czasu ani środków na rozwijanie się w innych aspektach życia. Czyli hołdując podanym wcześniej twierdzeniom szykujemy sobie los polegający głównie na zabieganiu o środki materialne niezbędne do naszego utrzymania.
” Nie znam się na pieniądzach, nie mam smykałki do biznesu, nie mam wykształcenia, aby zarabiać pieniądze trzeba mieć pieniądze”- kolejna grupa twierdzeń opierająca się głównie o nasz brak wiary w siebie. Przykłady takich ludzi jak Peter J. Daniels (dorastający w patologicznej rodzinie do 25 roku życia nie umiał pisać i czytać mimo to stworzył ogromną firmę mającą wpływy w całej Australii, Nowej Zelandii oraz w Południowo – Wschodniej Azji) czy miliarder Leonardo Del Vecchio (z powodu biedy oddany w wieku 7 lat do sierocińca) pokazują, że wiedzę potrzebną do osiągnięcia sukcesu mogą sobie przyswoić ludzie wywodzący się nawet z najuboższych środowisk i niewybijający się intelektualnie ponad przeciętną.
„To zbyt ryzykowne”- absurdalność tego twierdzenia wynika z tego, że życie samo w sobie jest ryzykowne. Gdyby się głębiej zastanowić to przy takim podejściu ludzkość najprawdopodobniej wyginęłaby nie wychodząc nawet z jaskiń bo to było zbyt ryzykowne. Ryzyko jest nieodzownym elementem naszego życia, lęk przed porażką jest czymś w zupełności naturalnym jednak prawdziwa odwaga polega na opanowaniu lęku, skalkulowaniu ryzyka i podjęciu właściwych działań. Cały postęp ludzkości jest oparty na pokonywaniu zagrożeń. Unikając podejmowania ryzyka ograniczamy możliwość poniesienia porażki pozbawiając się jednocześnie szansy na odniesienie sukcesu.

Wymienione wcześniej twierdzenia stały się wygodnymi usprawiedliwieniami własnej bierności, pozwalającymi z „czystym sumieniem” zachować status quo i tkwić w dotychczasowych przyzwyczajeniach. Właśnie nasz lęk i nawarstwione przez lata przyzwyczajenia stanowią największą przeszkodę na naszej drodze do sukcesu. Przepis na sukces jest stosunkowo prosty lecz wprowadzenie go w życie wcale nie jest łatwe. By zacząć iść ścieżką finansowej (i nie tylko) pomyślności trzeba dokonać tytanicznej wręcz pracy by, jak to określił Wallace D. Wattles, zacząć „myśleć w pewien szczególny sposób” a co za tym idzie zacząć inaczej działać. Na początek trzeba przedefiniować spojrzenie na samego siebie a następnie nauczyć się inaczej myśleć o pieniądzach ale to jest już temat dla kolejnych artykułów.

Andrzej Szczęsny

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Ta strona używa cookies.

Czytaj więcej na temat polityki cookies.