Miłość - Solaris - rozwój osobisty

Miłość

Jest takie jedno doświadczenie w przestrzeni naszego życia, które jest poza handlem, oczekiwaniem rewanżu, czy teatrem uczuć. Jest nim Miłość. Jednak jakże często to najwyższe uczucie mylone jest z tym wszystkim co tworzy zazdrość, frustrację, przemoc w imię własnych argumentów i obrazu oczekiwań, walki ego o dominację i przetrwanie.

Często spotykamy kogoś, kto wydaje się tym jedynym człowiekiem, odżywa nieuświadomiona pamięć, tworzą się strategie „połówek”, „bliźniaczych płomieni” etc.
Zaczynamy odgrywać uwarunkowane role, tracimy rozsądek na rzecz wygodnego i z pozoru bezpiecznego scenariusza „szczęśliwości”.
Jesteśmy kosmicznymi dziećmi, które zostały poddane w aktorskiej szkole dorosłych, różnym manipulacjom, tworząc z nas funkcje mężów, żon, dyrektorów, przykładnych ojców czy matek, czy po prostu wzorowych obywateli, pasujących do aktualnej społecznej i kulturowej układanki.

W 99% przypadków realizujemy w naszym życiu swoje poprzednie relacje inkarnacyjne, i zaczyna się odgrywanie dawnych ról, tyle że na deskach innego teatru.
Medycyna np. tłumaczy to na sposób biochemiczny / hormony /, ale przyczyna nagłego zwrotu w związku, narastających kłótni, agresji, i rodzinnych tragedii, tkwi w rzeczywistościach prenatalnych, w dziesiątkach i setkach wzajemnych relacji, w których dane nam było uczestniczyć w poprzednich wcieleniach.
Kody te są czasem tak silne, że sami nie jesteśmy w stanie się uwolnić z łańcuchów takiej „bliskości”. Przebywając w środku tego tygla nie mamy szans na obiektywny ogląd sytuacji. Jeśli punkt naszej świadomości przenosi się w sferę ciała emocjonalnego, nasze wewnętrzne widzenie zastępuje iluzja, narzucona przez reżyserów tego szalonego spektaklu.
Przestajemy widzieć swoją indywidualną odrębność, rzucając się w wir zdarzeń, które są powtórzeniem wzorców zakodowanych nam przez tysiące lat poprzednich doświadczeń.

Rozwiązaniem jest dystans, który pozwala zedrzeć maskę z twarzy, zobaczyć siebie jako aktora w jakiejś absurdalnej sztuce, zwanej „Moje Życie”.
W tych scenariuszach wszyscy mają przypisane role. Często spotykam ludzi, którzy mówią np. to jest moja dziewczyna… Twoja? Pytam, a masz na nią fakturę, jakiś rachunek?
Ludzie boją się wolności, bo rodzi ona odpowiedzialność, bez możliwości scedowania na kogoś winy. Jeśli jednak przestaniemy rozumować pod kątem winy i kary, jeśli zobaczymy prawdziwy cel doświadczenia, którego sensem jest również popełnianie błędów i nauka na nich, odzyskamy radość istnienia, miłość do siebie samych, własną wolność.
Oczywiście są rytuały, które w natychmiastowy sposób przecinają powiązania karmiczne, ale nie będę ich tu opisywał, ponieważ wykonanie ich na własną rękę, może doprowadzić do wielu niespodziewanych reakcji, czy nawet zagrożeń.

Przychodząc na ziemię każdy z nas przynosi ze sobą łyżeczkę smutku i tęsknoty, za tą drugą częścią siebie, którą zostawiamy w innych światach.
Rodzaje ucieczki przed owym bólem każdy wybiera sobie sam. Dla jednych może to być alkohol, narkotyki, doznania erotyczne, sztuka, medytacja itd.
Im większy jest poziom naszej świadomości, tym silniejsze staje się poczucie jedności ze wszechświatem z jednej strony, i odrzucenia przez iluzoryczne systemy społeczne z drugiej. Wtedy ucieczka przestaje być już potrzebna, ponieważ poznając proces przestajesz się go bać.

Pomiędzy wiedzą znaną od setek tysięcy lat, wykorzystywaną m.in. do manipulacji społeczeństwami, a działaniem jest jeden ważny punkt: to świadomość własnych intencji. Tak jak energię elektryczną można użyć do ogrzania domu, tak samo można ją spożytkować do produkcji bomby atomowej.
Świadomi tych procesów przestajemy się angażować w działania niosące zniewolenie i destrukcje, powoli gasimy pożar pustoszący nasze dusze.

Ból nie jest przyjemny choć jest częścią doświadczenia a tęsknota za czymś nieokreślonym jest często motorem do działania tu i teraz, dopingiem do zmian.
Miłość, o której myślę jest poza teatrem ludzkich pragnień i żądz. Można ją poczuć w obecności drzew, ptaków, i całej przyrody, która nie oczekuje od nas niczego. Miłością taką jest też światło gwiazd, które nie wymaga od nas zadośćuczynienia. Miłość jest dawaniem, bezinteresownym dzieleniem się radością ze wszystkim dookoła. Jeśli choć raz poczujesz ten prąd boskiej emanacji i przeniesiesz go na bliskie ci osoby, poczujesz wielką radość wolności, wolności od przywiązań i strachu przed stratą, wytworzonego na swoje i ich potrzeby, wizerunku.

Każdy ma prawo do błędu i jego naprawy, ale często ciężko przed samym sobą się do niego przyznać. Odpowiedzialny jest za to strach, pierwszy z wrogów Ludzi Mocy. Jednak traktując siebie jak kosmiczne dziecko, z dużym ciepłem, wrażliwością i miłością, otwieramy się na miłość uniwersalną, którą zaczynamy promieniować na całe swoje otoczenie. Broń Twoich wrogów wypada im z rąk, nie mają punktu zaczepienia, sami się zaczynają transformować, dzięki naszej wibracji współczucia, zrozumienia i miłości do świata.
Nawet w najcięższych chwilach przemawiajmy do siebie samych czule, nie zachowujmy się automatycznie, nie obwiniajmy się.
Słowa Jezusa o nadstawieniu drugiego policzka są przenośnią, mówiącą o wytłumieniu implikowanych nam kodów agresji. Pomyślmy: o co walczyć, skoro jesteśmy tu po to by zdobywać doświadczenia, rozwijać się dzięki nim i budować następne światy, wolne od wojen i autodestrukcji.

W tym sensie partnerstwo staje się pełnią na wszystkich jego poziomach, od rana po ciemną noc. Można wtedy żyć ze sobą nie dusząc się narzuconymi rolami. Stajemy się wtedy reżyserami naszego partnerskiego życia, opartego na zrozumieniu i szacunku dla własnych talentów i słabości.

Święto Zakochanych św. Walentego 14.02 może być takim momentem refleksji. Jedno z wyjaśnień tradycji tej daty wiąże się ze zbieżnością tego dnia z porą łączenia się na Wyspach Brytyjskich ptaków w pary. Przyroda w naturalny sposób szuka partnerstwa, współpracy i rozwoju, lecz nie za cenę despotycznej walki o dominację. Doświadczanie we wspólnocie daje szersze możliwości dotarcia do sensu działania, określenie wspólnego celu, choćby drogi do niego były skrajnie różne. To jest właśnie wolność doświadczania.
To również dzień pytań dlaczego on, dlaczego ona, dlaczego jesteśmy razem i do czego jesteśmy sobie potrzebni… Tu i Teraz.

Miłości na co dzień

merhlin

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Ta strona używa cookies.

Czytaj więcej na temat polityki cookies.