KOMUNIKATY Z PRZESZŁOŚCI. DLACZEGO PODOBAJĄ MI SIĘ CI MĘŻCZYZNI - Solaris - rozwój osobisty

KOMUNIKATY Z PRZESZŁOŚCI. DLACZEGO PODOBAJĄ MI SIĘ CI MĘŻCZYZNI

„Wszystko w moim związku układa sie nie tak. Próbowałam wszystkiego, co w mojej mocy, żeby to naprawić, ale bezskutecznie. Nawet nie wiem, czy jeszcze go kocham. Nie wiem, co robić”

Jak często czułaś się podobnie? Zagubiona, z poczuciem uwięzienia, bezsilna wobec swojego przeznaczenia. Po okresie zachłyśnięcia związkiem przychodzi czas trudu, kiedy to bliskość zamienia się w obojętność, wzajemna fascynacja we wrogość. Dzień po dniu związek staje się bezludną wyspą, lub polem walki. A czasem jednym i drugim. Aby móc się od tego uwolnić, musisz wiedzieć, z czym walczysz. Ze sobą walczysz.
Każdy z nas wszedł w związek z instrukcją działania. A ściślej rzecz ujmując, z dwiema instrukcjami. Jedna to ta stworzona przez nasze kochające serce i nasze pragnienia, a druga to instrukcja stworzona przez naszych rodziców. I to ona działa w naszej warstwie nieświadomej. Nieświadomie wybieramy sobie partnera, potem nieświadomie odgrywamy role, jakie pokazali nam rodzice. Proste naśladownictwo? Gdyby to było takie proste, życie nie byłoby takie trudne.
Przyjrzyj się sie sprzecznym komunikatom, jakie mogli przekazywać rodzice i sprawdź, jaki wpływ maja one na ciebie dzisiaj.

KOCHAM CIĘ – JESTEŚ DLA MNIE NIEWAŻNA
Czasami twój rodzic był czuły i kochający, innym razem wrogi i odpychający. Czasem bawił się z tobą i okazywał ci swoje zainteresowanie, a czasem odpychał od siebie, zasłaniał się pracą, zmęczeniem. Był rozdrażniony i zły. W jego/jej zachowaniu brakowało konsekwencji. Z jednej strony wysyłał komunikat „Kocham cię”, by za chwilę wycofać się z tego, pokazując, że wcale nie jesteś dla niego taka ważna. Nie rozumiałaś rodzica, więc byłaś przekonana, że to ty coś źle robisz. Czymś denerwujesz tatę/ mamę, nie jesteś wystarczająco dobra, mądra, grzeczna. Popadałaś w samokrytykę.
I co się teraz dzieje? Przyciągasz do siebie partnerów, którzy potrafią być czuli i kochający, ale częściej potrafią cię zranić, okazując ci swoją dezaprobatę. A co ciekawe, mężczyzna, który mógłby ci ofiarować komfort stabilizacji emocjonalnej w ogóle cię nie interesuje. Znudziłabyś się? Ależ skąd! Ty się go boisz. Jak żyć z kimś, kto nie podkopuje twojej wiary w siebie, kto jest stały w swoich uczuciach, z taką samą siłą zapewnia, że kocha i permanentnie daje ci dowody swojej miłości? Takie zachowanie budzi w tobie przerażający lęk. To lęk przed nieznanym. Umysł zacznie podsuwać ci różne uzasadnienia dlaczego, ten mężczyzna nie nadaje się na twojego partnera, a nawet może być groźny. To zrozumiałe. Twój umysł też nigdy nie spotkał się z takim wzorcem zachowań. Boimy się rzeczy, które są nam obce. A mężczyzna czuły, otwarty na dialog, przewidywalny, empatyczny nie jest podobny do samca alfa, modelowego mężczyzny, czyli twojego rodzica, więc nie takiego partnera będziesz szukać.

JESTEŚ BEZNADZIEJNA – POTRZEBUJĘ CIĘ
W dzieciństwie ciągle słyszałaś krytykę. Nazbyt często zamiast gestów miłości stawiano ci kolejne wyzwania, obejmowały cię systemy nakazów i zakazów, słowami pochwały handlowano za dobre oceny i spolegliwe zachowanie. I pewnie mogłabyś pracować jeszcze więcej, starać się bardziej, ale w efekcie i tak nie otrzymywałaś upragnionej bliskości. Co więcej uwierzyłaś, że to przez ciebie rodzice się kłócą, potem mają ciche dni, a nawet się rozwodzą. Bo nie byłaś wystarczająco dobra. Gdybyś była ładniejsza, częściej się uśmiechała, miała lepsze oceny, jakieś talenty, którymi rodzice mogliby się pochwalić.. ale nie masz. To wtedy uwierzyłaś, że to przez ciebie w rodzinie się nie układa.
A z drugiej strony rodzice pokazywali ci, że jesteś im potrzebna, że to dla ciebie to wszystko. Dla ciebie się poświęcają, dla ciebie są ze sobą, chociaż się nie znoszą. Zależy im na tobie.
Skoro jest tak, że już cię mają a ty jesteś tak bezwartościowa, to trzeba im to jakoś zrekompensować! Nie tylko bierzesz na siebie odpowiedzialność, za szczęście rodziców. Ty chcesz naprawić ich los. Tak jak później chcesz być oparciem dla swojego partnera. Bez wzajemności.
Czy nie masz wrażenia, że jako dorosła lgniesz do osób, które są wysoce w stosunku do ciebie krytyczne, upokarzają cię a jednocześnie są zależne od ciebie? Pomimo ciągle okazywanego niezadowolenia, masz świadomość, że jest im dobrze z tobą, zaspokajasz ich potrzeby, bez ciebie nie poradzą sobie, w najlepszym wypadku będzie im ciężko? I to cię zatrzymuje przy takiej osobie. Znowu bierzesz odpowiedzialność za czyjś los. I znowu starasz się ponad miarę.
Brzmi znajomo? Kolej na następny zestaw.

ŹLE SIĘ ZACHOWAŁ – TO NIE JEGO WINA
W ten sposób można usprawiedliwić wszystko. Każdą krzywdę, kłamstwo, potwarz, brak zrozumienia, empatii, bliskości. Jeśli matka stara się tłumaczyć wybuch ojca (był zestresowany, przeciążony pracą, nie panował nad sobą, miał prawo się tak zachować), ty sama będziesz szukać usprawiedliwienia dla toksycznego zachowania twojego partnera. A kiedy to się stanie wybaczysz nawet niewybaczalne zachowanie. Gdzieś głęboko wewnątrz siebie usprawiedliwisz go przed sobą. Ile masz już takich usprawiedliwień, które podpisałaś, ale nie chcesz się do nich przyznać, bo wstydzisz się swojej uległości?
W dzieciństwie kazano ci być tą mądrzejszą, bardziej wyrozumiałą, empatyczną.
Dlatego, kiedy twój partner źle cię traktuje, analizujesz sytuację. Nie pozwalasz sobie na odczuwanie złości, żeby go nie zranić. Wierzysz głęboko, że musi być jakiś powód jego zachowania. Starasz się go zrozumieć. Ale rozumienie czyjegoś zachowania nie oznacza akceptacji tego zachowania. Tylko, że ty tego nie doświadczyłaś.
Wychowano cię na doskonałe popychadło. Często kończysz w idealnie dopełniającym się związku dawcy z biorcą. Naturalnie ty jesteś dawcą.

NICZEGO OD CIEBIE NIE CHCĘ – DAJ MI WSZYSTKO
Tak często w dzieciństwie doznawałaś zawodu z powodu niespełnionych oczekiwań, że teraz żyjesz bez pragnień. Wypierasz je, chroniąc się przed kolejnym rozczarowaniem. Nie pozwalasz sobie na chcenie, a jednak pokłady niespełnienia domagają się spełnienia. Ta straszna pułapka pęta twojego partnera siecią niewyrażonych przez ciebie życzeń. Wygląda na to, że chcesz, aby twój mężczyzna zrekompensował ci brak miłości, czułości, zainteresowania, czasu i wszystkich innych aspektów, których nie zrealizował rodzic. Nieświadomie obarczasz partnera sporym ciężarem. Problem polega na tym, że on najczęściej o niczym nie wie. Ale to też nie byłby wielki ambaras. Największy problem polega na tym, że ty o tym nie wiesz.
Świadomie prezentujesz się, jako kobieta niezależna, której nie zależy. Podczas gdy zraniona część w tobie krzyczy: Potrzebuję miłości! Potrzebuję, żebyś mnie docenił, dowartościował, zobaczył, jaka jestem wspaniała! Chcę żebyś mnie poznał, żebyś pokazał jak ci na mnie zależy i to w taki sposób, w jaki tego oczekuję. Chcę żebyś mnie znał lepiej ode mnie samej. I traktował lepiej niż sama siebie traktuję. Nie okazywano mi zbytnio miłości, więc teraz ty musisz nadrobić braki. Nie powiem ci jak. Musisz się domyślić, czytać w moich myślach, w mojej duszy.
Partner się nie domyśla. Tracisz w niego wiarę, tracisz wiarę w sens waszego związku. Podczas gdy nie o związek tu chodzi. Tu chodzi o twoje zranione dzieciństwo. Liczne zawody, rozczarowania. Teraz partner musi to odpokutować. Czy musi?

NIE MAM JUŻ SIŁY – ZE WSZYSTKIM DAM SOBIE RADĘ
Jak często widziałaś swoją mamę u kresu sił, wyrzekającą na wszystko, na czym świat stoi? Tyle samo razy widziałaś ją jak brała się w garść i szła do pracy. Jak żołnierz. Ciągle na służbie. Narzeka, ale idzie dalej. I to bez doładowania. Jak króliczek Energizera. W rezultacie ty też wyrastasz na nadczłowieka. Potrafisz zatroszczyć się sie o wszystkich i wszystko. I robisz to. Automatycznie mówisz „To żaden problem”, „Oczywiście, zajmę się tym”, „Pewnie, że dam radę”. Nikt nie musi sie o nic martwic. Bo przecież jesteś ty. Ty sobie poradzisz. Aż następuje awaria systemu. Nagłe spięcie i wtedy pęka coś w tobie.
Może i dobrze.

Beata Markowska

3 odpowiedzi na “KOMUNIKATY Z PRZESZŁOŚCI. DLACZEGO PODOBAJĄ MI SIĘ CI MĘŻCZYZNI”

  1. Ewa pisze:

    Dziękuję!

    Ten artykuł jest właśnie o mnie …
    Coś we mnie pękło kiedy przekroczyłam 50-tkę i zaczęłam porządkować swoje życie. Psychoterapia uratowała mnie.

    Bardzo dziękuję za to, co tu przeczytałam! Jasno, zwięźle i już wiem, co mi nie pasowało całe życie ;/

    pozdrawiam

  2. Jakub pisze:

    Bardzo dziękuję za kompetentny artykuł :) . Obecnie intensywnie pracuję nad odbudowaniem siebie samego i swojego prawdziwego życia :). Mam 36 lat i pracuję jako opiekun w Niemczech. Ta praca pozwoliła mi całkowicie przeciąć pępowinę i usamodzielnić się, aż do chwili, kiedy uskładam pieniądze na własne mieszkanie :). Moim marzeniem jest to, aby w przyszłości być stabilnym emocjonalnie i oczyszczonym zupełnie od toksycznych nawyków wyniesionych z domu.

    Pozdrawiam :)

  3. Mery pisze:

    tak,tekst bardzo dobry i prawdziwy,ale ja już nie wierzę,że dam rady zmienić siebie.Zbyt długo to trwało,partner odrzucił mnie w całej okazałości i nie mam wiary w siebie.Choć powinnam zmienić siebie,nie potrafię.

Dodaj komentarz

Ta strona używa cookies.

Czytaj więcej na temat polityki cookies.