Hipnoza w penetracji wcieleń innych ludzi - Solaris - rozwój osobisty

Hipnoza w penetracji wcieleń innych ludzi

Znając już różne możliwości hipnozy, zaangażowanej we wzniosłe cele, dochodzimy również do możliwości przywoływania innych doświadczeń niż swoje własne. W pracy z medium nie stanowi to żadnych problemów, gdy tylko spełnimy podstawowe warunki.

Takich przeglądów zrobiliśmy kilka. Były to wglądy w życie osób znanych z historii oraz w doświadczenia istot poznanych w innych przeglądach inkarnacyjnych. Tego typu doświadczenia nie stanowiły raczej problemu. Mam taką zasadę, o której być może wcześniej nie wspomniałem, że medium nigdy wcześniej nie może być wtajemniczone w tematykę sesji, ani też w zestaw głównych pytań, poza oczywiście swoimi własnymi pytaniami, które pragnie włączyć do tego zbioru. Również zamiar spenetrowania czyjegoś życia był zawsze tajemnicą przed rozpoczęciem seansu.

Dla pesymistów odtwarzanie takiego zapisu wydawać się będzie niewiarygodnym. Natomiast optymistycznie do tego zagadnienia podchodząc, nietrudno będzie przyjąć założenie, że pamięć planety – albo Kroniki Akaszy – posiadają zapis wszystkich zdarzeń, doświadczeń i myśli istot na niej żyjących. Kroniki Akaszy, to nic innego jak Pola Morfogenetyczne udowodnione przez noblistę Ruperta Scheldrakea na poziomie naukowym. Niedowiarkom można też przytoczyć analogię z istniejącymi już możliwościami stworzonymi przez człowieka. Otóż, przywołanie połączeń oraz treści rozmowy odbytej w sieci telefonii komórkowej nie stanowi już wielkiego problemu. A czymże jest technika stworzona przez człowieka w stosunku do mechanizmów rządzących wszechświatem? Wiadomo, że pesymiście mogą nie wystarczyć żadne dowody, gdy tymczasem optymiście wystarczy już śmiała koncepcja. Jeszcze sto lat temu, przeciętny człowiek nie dawał wiary możliwościom podróży człowieka w przestrzeni powietrznej, a nieliczni śmiałkowie podróżowali już w tym czasie – choćby tylko w wyobraźni – na Księżyc i do bardziej odległych miejsc.

Dzisiaj dawne wyobrażenie nielicznych stało się rzeczywistością znaną i akceptowaną przez wszystkich. Wkrótce też stanie się rzeczywistością akceptowaną przez większość to, co dzisiaj czynią nieliczni. Bo dzisiaj korzystają oni z doświadczeń przekraczania bram czasoprzestrzeni. Ci, którzy to robią, wiedzą, że ich doświadczenia nie polegają na fikcji – jak chcieliby pesymiści – ponieważ splot wszelkich zdarzeń jest tak realny i powtarzalny, że nie można tego podważać. Chyba, że w przypływie pesymizmu i z nadmiaru złej woli wolimy doświadczenia innych wpisać na listę „złych mocy”, „kontaktów z diabłem” i temu podobnych.

Moje śmiałe i odważne badania oparłem na zasadzie, że jeżeli komuś już to się udało i ja mogę tego dokonać. Jak już wspomniałem, moimi głównymi prekursorami byli Edgar Cayce i Robert Monroe. Moja intuicja podpowiadała mi, że zapis tego rodzaju zdarzeń zaistniałych na Ziemi nie może leżeć w pamięci podświadomej. Wiedziałem też, że w tego rodzaju badaniach nie mogę liczyć na wsparcie ze strony materialistycznych badaczy. Tutaj bardziej wyobraźnia, a więc sfera ducha może przyjść z pomocą. Zrozumiałem więc w ten sposób, że pamięć podświadoma, to pamięć ciała. W niej zawarte są wszelkie instynkty samozachowawcze, wyłonione na przestrzeni tysięcy lat ewolucji tego gatunku. Są to również podstawowe programy, do których lgniemy w pierwszych latach swego życia, gdy poznajemy funkcje swego ciała w przestrzeni świata materialnego.

W pamięci podświadomej leżą więc wszelkie programy związane z istnieniem ciała w tym świecie. Do nich należy też bagaż wszelkich przekonań, które funkcjonują podobnie jak filtr postrzegania rzeczywistości. Jest to filtr ograniczający dostęp bodźców zmysłowych do umysłu świadomego. Na głównych przekonaniach i instynktach samozachowawczych oparty jest system reakcji naszego ciała. Reakcje te przebiegają poza świadomością. Poza nią też wpisujemy podstawowe swoje umiejętności, takie jak trafianie widelcem do ust, jak chodzenie, czy też jazda rowerem, samochodem, samolotem. Wiadomo, że w pierwszej fazie nauki wykorzystujemy wyobraźnię oraz umysł myślący. Kiedy jednak czynność tę opanujemy w należyty sposób, możemy zapomnieć o tym procesie. Pamięć ciała odtwarzać będzie precyzyjnie wcześniej wyuczone czynności. Będą to reakcje o wiele szybsze niż te przemyślane. Pamięć ciała, to podstawowy zapis związany z najlepszym jego funkcjonowaniem w środowisku, w jakim przyszło mu zaistnieć.

Pamięć duszy jawi się bardziej jako koncepcja naszego tutaj zaistnienia. Ponieważ dusza nie narzuca swojej woli rozwijającej się osobowości. Dlatego też zasób jej wiedzy oraz pamięć misji, dla której powołane zostało ciało do życia, w pewnym z góry określonym środowisku, może ujawnić się tylko jako marzenia lub hipotetyczna koncepcja wyobrażeniowa na obecne życie. Ponieważ w tym świecie istoty ludzkie wyposaża się w wolną wolę, to również istnienie amnezji, co do swego pochodzenia, jest tutaj zrozumiałym i potrzebnym elementem gry.

Dusza jako kompletna świadomość wyższej inteligencji posiada swoją własną pamięć, umysł i intelekt, by rozwijać samodzielnie swój potencjał. Tylko w momencie wchodzenia w ciało, by doświadczyć najprawdziwszej Wolnej Woli, jej kompletną całość osłania amnezja. Pozostaje jednak główny powód – koncepcja na to życie.

Poprzez wnikliwe badanie charakteru danej osoby, jej zdolności i predyspozycji, obrazu jej najskrytszych marzeń; odkrywamy misję duszy na dane wcielenie. Kiedy więc udaje nam się rozpoznać te elementy, a czynniki zewnętrzne nie zakłócają trendu, do którego zmierza dusza, mówimy, że człowiek taki jest szczęśliwy w swoim świecie. Harmonijne odgrywanie roli w nim przynosi zawsze najwznioślejsze doświadczenia.

Kiedy ego nie jest nadmiernie rozrośnięte, a umysł świadomy potrafi skupić się na swoim wnętrzu, by wysłuchać podpowiedzi w trudnych momentach zwrotnych, wówczas zaistniała harmonia w funkcjonowaniu wszystkich trzech jaźni przynosi najwięcej satysfakcji. Dusza więc funkcjonuje w taki sposób, by w jak najmniejszym stopniu zakłócać tworzenie się autonomicznego ego. To ono w oparciu o Wolną Wolę jest najprawdziwszym doświadczaniem siebie. Ten cykl nie może być zakłócony przez duszę.

Intencją duszy są bardziej wzniosłe cele. Najistotniejszym – nauka cech Boskich, takich jak cierpliwość, pokora, współczucie, bezwarunkowa akceptacja, czy też bezwarunkowa miłość. Dusza uczy się swoich cech przez wiele, wiele wcieleń ziemskich w najprzeróżniejszych rolach. Odkrycie zatem misji duszy na obecne wcielenie jest dla każdego człowieka ogromną podpowiedzią, jak winien ustosunkować się do swojej roli. Kiedy jednak cykl wcieleń zbliża się ku końcowi, dusza do swojej misji włącza również potrzebę odkrywania swojej duchowej tożsamości.

Jeżeli więc człowiek zauważa wokół siebie brak harmonii z tym, czego pragnie doświadczać w najskrytszych swoich marzeniach, wówczas zaczyna coraz częściej zwracać się ku swojemu wnętrzu. Powoli staje się człowiekiem, u którego dominuje cecha introwertyczna. Głos duszy wówczas podpowiada mu najlepsze rozwiązania, by dojść najłatwiejszą drogą do odkrycia swojej duchowości.

Kiedy następuje całkowite odnalezienie swojej duchowej tożsamości, może się zdarzyć, że światło Wyższej Jaźni całkowicie oświeci to małe ego, które w tym momencie odegrało już swoją główną rolę. Od tej pory nieświadoma rola w teatrze „Ziemia” zostaje ujawniona i możemy zawsze na nią spoglądać z pozycji widza. Wówczas, kiedy to należycie oświecone ego zrozumie swoje egoistyczne postawy i iluzję oddzielenia, możemy śmiało zrezygnować z Wolnej Woli, by poddać się swemu duchowemu rdzeniowi – Wyższej świadomości.

Czymże jest więc pamięć świadoma? Pamięć świadoma jest to czysta przestrzeń w pamięci „komputera”, w której budujemy swoje ego. Wtedy najczęściej posiłkujemy się obserwacją świata zewnętrznego oraz własnymi doświadczeniami.

Częściej jednak w obecnej dobie doświadczenia cudze służą nam jako wzorzec do budowy swojego małego „ja”. Najczęściej też bywa, że do jego konstrukcji wykorzystujemy wzorzec przeniesiony z podświadomości. Ten wzorzec, to cofanie pamięcią wstecz, by na bazie przeszłych doświadczeń motywować swoją przyszłość. Jest to najgorszy ze scenariuszy, bowiem zapiera się własnej cechy kreatywności. Została ona przydzielona każdemu człowiekowi, a kluczem do niej jest własna wyobraźnia. Kiedy posługujemy się wyobraźnią do kreacji siebie, włączamy świat ducha, a więc siebie z przyszłości. Gdy tymczasem do motywowania swojej przyszłości używamy doświadczeń z przeszłości i sięgamy do pamięci ciała, czynimy sobie najwięcej szkody.

Takie i inne wzorce zaistnienia są warte przypomnienia, zanim sięgniemy do głębszych penetracji świata ducha. Wchodząc głębiej w tę przestrzeń, dobrze jest znać – chociaż te podstawowe – mechanizmy rządzące tymi obszarami. Ponieważ sięganie do zapisu pamięci planety, czyli Kronik Akaszy, w celu penetracji czyjegoś życia, jest tym samym penetracją części doświadczeń jakiejś duszy, dlatego też ważna jest tutaj ekologia. Tego rodzaju poszukiwania muszą wynikać z czystych intencji i w żadnym wypadku nie stanowić pożywki dla czyjegoś ego. Być może, takie właśnie czynniki powodują, że tego rodzaju doświadczenia praktykuje się w wąskich gronach ludzi. Powielanie ich na większą skalę może pociągać za sobą wzrost egoizmu.

W trakcie moich badań w pracy z medium zrobiłem kilka przeglądów życia innych ludzi. Dowiodłem sobie, że tego rodzaju przegląd niczym nie różni się od regresji w swoje własne doświadczenia inkarnacyjne. Odgrywanie emocji, tików i innych zachowań jest takie same jak w przypadku własnego przeglądu.

Dla przykładu wgląd w ostatnie dni życia Adolfa Hitlera podyktowany był z mojej strony brakiem stuprocentowej pewności historyków, co do miejsca i czasu jego śmierci. W czasie sesji spotkałem się z ogromnymi emocjami ze strony medium w trakcie odgrywania tej roli. Do emocji doszły nieuświadomione reakcje – tiki – takie jak drapanie się po wąsach, podciąganie lewej stopy tak, by opierała się o kolano prawej nogi, drapanie się po włosach łonowych oraz specyficzny grymas twarzy. Ogromny lęk przed zadaniem sobie śmierci i jeszcze większy przed dostaniem się w ręce przeciwnika.

Innym ciekawym przeglądem było życie Alberta Einsteina. W tym przypadku interesowało mnie ono w całości, ze szczególnie staranną penetracją Eksperymentu Filadelfijskiego, w którego przygotowaniach był współtwórcą. Interesowało mnie to zagadnienie, ponieważ bardzo różne strzępy tej historii krążą w różnych zapisach. Uzyskałem bardzo ciekawy odczyt, pełen emocji.

Z przeglądów życia dla innych osób niezapisanych w historii warto przytoczyć obrazy z życia żony medium z innego wcielenia. W jednym z przeglądów życia medium, wyszło na jaw, że jego żona odeszła śmiercią samobójczą, pozostawiając go z dwójką dorastających córek. Motywy tego czynu nie do końca były jasne, natomiast godny uwagi jest fakt, że w obecnym życiu obsada ról; żony i dzieci jest taka sama. Daje to obraz jak gdyby potrzeby dokończenia pewnych zobowiązań. Kiedy więc medium wcieliło się w rolę swojej żony z tamtego życia, odtworzyło obraz nieznanej mi historii z okresu przed I wojną światową z okolic nad Niemnem. W tamtym rejonie żyli wówczas Polacy, Białorusini, Żydzi i Rosjanie, którzy nad obszarami tymi panowali. Carat posiadał ogromną siatkę szpiegów i za byle przewinienie wywłaszczał z ziemskich własności i zsyłał na odległe tereny wschodnie. Kobieta ta była narodowości białoruskiej i wyszła za mąż za Polaka, syna bogatych gospodarzy. Jej ojciec pełnił rolę ważnego szpiega dla carskich urzędników i żołdaków. Do działalności tej wciągnął córkę, która wchodząc do rodziny polskiej, zyskała większe możliwości szpiegowania polskich gospodarzy. Przedmiotem donoszenia były czyny uchylania się od podatków, zaniżanie podanych ilości zbiorów. Pokątna hodowla i ubój zwierząt. Za takie przewinienia groziło wywłaszczenie i zsyłka. Kiedy w zapamiętaniu się w swojej roli kobieta donosi również na swoją rodzinę, zaczynają się kłopoty. Następują przeszukania i oskarżenia. Wówczas teściowie już nie żyją, a mąż jest jedynym właścicielem tej posiadłości. Mąż ujawniwszy, że kobieta jest sprawcą wszystkich problemów – wygania ją z domu. Ta, znajdując się w sytuacji bez wyjścia, wyprasza u znachorki truciznę z wilczomlecza i idzie nad Niemen. Tam po zrobieniu introspekcji swojego życia, zażywa truciznę i odchodzi.

W ten sposób zostały zrobione przeglądy obu małżonków. Można było tutaj prześledzić precyzyjnie odgrywane role i relacje międzyludzkie. A z wcześniejszego przeglądu wiemy, że kiedy zaczęły się kłopoty z urzędnikami, groziło wywłaszczenie i zsyłka, mężczyzna ten sprzedaje to, co możliwe i ucieka. Wyjeżdża z dziećmi do Ameryki i tam wiedzie całkiem udane życie.

Widzimy na tym przykładzie, jakim wszechstronnym narzędziem może być hipnoza, kiedy do badań podejdziemy z należytą pokorą. Również bardzo wielkim osiągnięciem jest stworzenie duetu hipnoterapeuta i medium. Pracując w duecie, unikamy trudności, na jakie narażeni są samodzielni poszukiwacze. Owszem, indywidualnie można przekraczać różne przestrzenie, otrzymywać Przewodników, lecz najtrudniejszym jest zapis pozyskanych materiałów. Tutaj na własną pamięć nie możemy liczyć, bowiem oba stany świadomości bardzo się od siebie różnią. Świadomy umysł, stan rozbudzenia, posiada tendencję kasowania wszelkich niezrozumiałych i niemających potwierdzenia w doświadczeniu doznań. Należy je zapisywać jeszcze przed rozbudzeniem z odmiennych stanów świadomości. Po wyjściu z transu wszystko gdzieś nam uleci.

Dlatego uważam tę metodę penetracji świata ducha za najbardziej wszechstronną. Moim zdaniem przewyższa ona trans zbiorowy, gdy po powrocie każdy indywidualnie zapisuje swoje doznania, a prowadzenie jest wspólne dla wszystkich uczestników. Przewyższa też sposób indywidualnej medytacji, po której sposób zapisu stwarza również pewien problem. Pismo inspirowane jest najbliższym odpowiednikiem, jednak i ono ma swoje słabe strony, gdy przyjdzie rozwijać pytania w zależności od otrzymanych odpowiedzi.

Podsumowując powyższe wykłady, nasuwa się pewna analogia, będąca dobrą metaforą do wyjaśnienia rzeczywistości twojej, mojej i naszej. Otóż załóżmy, że ja nie wierzę w istnienie prądu elektrycznego. Pamiętam taki stan z lat pięćdziesiątych – wówczas był on całkiem realny. Żaden z moich zmysłów nie wykrywał przecież jego istnienia, mam więc prawo nie dawać wiary temu zjawisku. Przyjaciel mówi mi – niepotrzebna jest wiara, by sobie to udowodnić. Włóż dwa gwoździe (gołe przewody) do gniazdka elektrycznego.

Zrobiłem to! I co? Doświadczyłem bardzo przykrego doznania w postaci wstrząsów, niemal wszystkimi mięśniami, jakie posiadam. Czy było to doświadczenie zmysłowe? I tak, i nie. Choć miałem jasno w oczach, nikt przede mną lampką nie błyskał. Mimo że słyszałem szum w uszach, nikt go na zewnątrz nie wytwarzał. Poczułem słono w ustach i nie była to sól, a dreszcze i wstrząsy rąk, klatki piersiowej pochodziły od zmysłu dotyku, a zarazem tak nie było. Doświadczyłem więc czegoś, czego nie sposób wytłumaczyć drugiemu. Obserwujący z zewnątrz i tak nie musi dać temu wiary, a samego doświadczenia nie oddam w całości żadnym opisem.

Moje doświadczenie przypływu prądu jest na tyle realne, że stanowi dla mnie wiedzę. Już nie muszę temu dawać wiary, lecz ktoś, kto stał z boku, może nadal nie uwierzyć moim doznaniom. Natomiast przyjaciel, który nakłonił mnie do tego doświadczenia, wie dobrze, co przeżyłem, bowiem zna to z autopsji. On tylko chciał się ze mną podzielić najprawdziwszym doznaniem. Wiedział, że żaden opis tego nie odda.

Czy ja będę potrzebował dalszych doświadczeń, by siebie przekonać albo empirycznych badań dla innych? Już nie, nie i jeszcze raz nie! Mnie wystarczy jedno takie doznanie, bym mógł oprzeć na nim moją rzeczywistość. Obserwator jednak ma prawo nadal w to wątpić i w taki sposób kształtować swoją rzeczywistość.

Gdyby te doświadczenia były potwierdzone na większej grupie doznających wstrząsu prądem elektrycznym, obserwator musiałby zmienić swoją rzeczywistość i przyłączyć się do tej grupy? Też nie! On może nadal w to wątpić. Zauważ już teraz, że rzeczywistość kupiona od kogoś na wiarę nie jest twoją rzeczywistością. Ona jest w pewnym sensie hipotezą, którą raz będziesz popierał, innym razem sprzeciwiał się jej, nie mając co do tego swojego własnego, spójnego zdania.

Z podobnymi doświadczeniami spotykamy się na progu przekraczania światów oraz czasoprzestrzeni. Nic nie są warte tutaj doświadczenia innych, choćby były one nawet potwierdzone naukowo. Dopóki sam sobie nie ukształtujesz własnej rzeczywistości opartej o własne doznania, każda inna będzie tylko namiastką tego, czego możesz doświadczyć.

Rzeczywistość drugiego człowieka jest latarką rozświetlającą drogę dla niego. Możesz z niej korzystać i podążać w jego świetle, ale czy nie czas, by zapalić swoją, która oświetli nam własną ścieżkę? Można i trzeba do tego dążyć, by iść własną drogą, doświadczać na sobie i dla siebie, i w oparciu o własne doznania tworzyć swoją rzeczywistość.

Niech rzeczywistość twoja, moja i nasza będą różne, a nie jednakie. Tylko wtedy mamy możliwość stawania się kreatorami samego siebie i tylko takie jest przeznaczenie.

Henryk Markowski

Jedna odpowiedź do “Hipnoza w penetracji wcieleń innych ludzi”

  1. papiezpedal pisze:

    czesc fajna stronka pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Ta strona używa cookies.

Czytaj więcej na temat polityki cookies.