Hiperprzestrzeń - Solaris - rozwój osobisty

Hiperprzestrzeń

Pamiętam, że czasami rodzice zabierali mnie do słynnego japońskiego Ogrodu Herbacianego w San Francisco. Jedno z moich najszczęśliwszych wspomnień z tego okresu związane jest z tamtejszym stawem. Przesiadując nad nim, zafascynowany obserwowałem karpie, które dostojnie pływały pod liliami wodnymi i mieniły się kolorami.

W tych spokojnych chwilach pozwalałem swobodnie błądzić mojej wyobraźni. Zadawałem sobie naiwne pytania, jakie może sobie stawiać tylko dziecko, na przykład: jak karpie w stawie postrzegają świat? Jak dziwny musi być ich świat, myślałem.

Przebywając przez całe swoje życie w tym płytkim stawie, karpie wierzą, że ich „wszechświat” składa się z mętnej wody i lilii. Spędzając większość czasu na żerowaniu na dnie stawu, mają tylko niejasne przeczucie, że ponad powierzchnią może istnieć inny świat. Nie mogą zrozumieć natury mojego świata. Zaintrygowało mnie to, że siedziałem tylko kilka centymetrów od karpi, a jednak dzieliła mnie od nich ogromna otchłań. Karpie i ja prowadziliśmy swoje życie w dwóch osobnych wszechświatach, nigdy nie przekraczając nawzajem ich granic, chociaż znajdowała się między nimi tylko najcieńsza z barier – powierzchnia wody.

Kiedyś wyobraziłem sobie, że i karpie mają swoich „uczonych”. Wyśmiewaliby oni każdą rybę, która twierdziłaby, że ponad liliami istnieje równoległy świat. Dla „karpia-uczonego” rzeczywiste byłoby tylko to, co ryby mogą zobaczyć, lub to, czego mogą dotknąć. Staw byłby dla nich wszystkim. Niewidzialny świat poza stawem nie miałby naukowego sensu.

Pewnego razu złapała mnie burza. Zauważyłem, że powierzchnię stawu bombardują tysiące kropli deszczu. Gdy woda wzburzyła się, fale popychały lilie wodne we wszystkich kierunkach. Szukając schronienia przed wiatrem i deszczem, zastanawiałem się, jak odbierałyby to wszystko karpie. Miałyby wrażenie, że lilie wodne poruszają się same, że nic ich nie popycha. Nie dostrzegałyby wody, w której żyją, tak jak my nie widzimy powietrza i przestrzeni wokół nas, byłyby więc zaskoczone tym, że lilie wodne mogą same się poruszać.

Wyobrażałem sobie, że aby ukryć swoją niewiedzę, ich „uczeni” wymyślili sprytną ideę, zwaną siłą. Nie mogąc zrozumieć, że na niewidzialnej powierzchni mogą istnieć fale, doszliby do wniosku, że lilie poruszają się, ponieważ coś tajemniczego i niewidzialnego, zwanego siłą, działa między nimi. Mogliby nadać tej iluzji dystyngowaną, robiącą wrażenie nazwę, taką jak „działanie na odległość” lub „zdolność lilii do poruszania się bez popychania”.

Innym razem wyobraziłem sobie, co by się stało, gdybym wyłowił jednego „uczonego” ze stawu. Zanim wpuściłbym go z powrotem do wody, rzucałby się wściekle w moich rękach. Byłem ciekaw, jakby to wyglądało dla reszty karpi. Dla nich byłoby to z pewnością bardzo niepokojące wydarzenie. Najpierw zauważyłyby, że jeden z „uczonych” zniknął z ich wszechświata. Po prostu zaginął, nie zostawiając śladu. Gdziekolwiek by szukali – nie znaleźliby niczego, co mogłoby wyjaśnić jego zniknięcie. Kiedy w kilka sekund później wrzuciłbym go z powrotem do stawu, „uczony” pojawiłby się nagle znikąd. Inne karpie odebrałyby to jako cud.

Po dojściu do siebie „uczony” opowiedziałby niezwykłą historię. „Niespodziewanie – stwierdziłby – w jakiś sposób zostałem wyjęty z wszechświata (stawu) i wrzucony w tajemniczy inny świat, pełen oślepiających świateł i obiektów o niezwykłych kształtach, których nigdy przedtem nie widziałem. Najdziwniejszy był stwór, który mnie więził i w najmniejszym stopniu nie przypominał ryby. Byłem zaskoczony, widząc, że nie miał żadnych płetw, a jednak mógł się poruszać. Uderzyło mnie, że znane mi prawa natury nie stosowały się w tym innym świecie. Potem, tak samo nagle, znalazłem się z powrotem w naszym wszechświecie”. (To opowiadanie o podróży poza wszechświat byłoby, oczywiście, tak fantastyczne, że większość karpii odrzuciłaby je jako kompletny nonsens).

Często myślę, że jesteśmy podobni do karpi pływających beztrosko w stawie. Przeżywamy życie w naszym „stawie”, przekonani, że Wszechświat składa się tylko z rzeczy, które można zobaczyć lub dotknąć. Jak w przypadku karpi, nasz świat składa się z rzeczy znanych i dostępnych obserwacjom. Zadowoleni z siebie, nie chcemy przyznać, że tuż obok, choć poza naszym zasięgiem, mogą istnieć równoległe wszechświaty lub inne wymiary. Jeśli nasi uczeni tworzą takie pojęcia, jak siła, to tylko dlatego, że nie potrafią wyobrazić sobie niewidzialnych drgań, wypełniających pustą przestrzeń. Niektórzy oburzają się, gdy wspomni się o wyższych wymiarach, ponieważ nie można ich łatwo zmierzyć w laboratorium.

Michio Kaku

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Ta strona używa cookies.

Czytaj więcej na temat polityki cookies.