DLA UCZĄCYCH SIĘ KOCHAĆ SIEBIE - Solaris - rozwój osobisty

DLA UCZĄCYCH SIĘ KOCHAĆ SIEBIE

Nie jest łatwo kochać siebie. Łatwo jest nam siebie: krytykować, obwiniać, zmuszać do nadmiernego wysiłku dla dobra innych. To są nasze nawykowe działania. Czas to zmienić. Bo nawyki są naszą drugą naturą. Czas odnaleźć swoją pierwotną naturę – piękną i czystą. Czas podarować sobie czas a może nawet coś więcej.

Anka przechodziła poważny kryzys małżeński. Oboje z Robertem pracowali i zajmowali się dwójką dzieci. Rok temu kupili wymarzony własny dom. Anka z pracy wracała późno. Robert odbierał dzieci z przedszkola i zajmował się nimi do czasu powrotu żony. Mimo braku zachwytu zaczął radzić sobie w kuchni. W weekendy Anka wpadała w szał nadrabiania zaległości. Prała, gotowała, sprzątała cały dom, a jednocześnie chciała spędzić jak najwięcej czasu z dziećmi i mężem. Na tego ostatniego najczęściej nie starczało jej już siły. W niedzielę popołudniu padała z wysiłku. Zasypiała, czytając dzieciom bajki na dobranoc. Anka źle się czuła ze świadomością, że nie daje rady. Wkładała w dom maksimum wysiłku a i tak okazywało się, że nie jest wystarczająco dobrą matką ani żoną. Kiedy przytrafiło jej się zapalenie oskrzeli poczuła, że to najlepsza rzecz jaka spotkała ją od dawna. Mogła spać bez ograniczeń. Po trzech tygodniach choroby Anka była słabsza niż kiedykolwiek. Snuła się po domu bez celu. Nie poszła do pracy, nie poszła do lekarza. Straciła motywację do czegokolwiek. Dopiero awantura z mężem i groźba rozwodu zmusiły ją do wyjścia do biura. Jednak to nie sprawiło, że poczuła się lepiej. Przestało jej zależeć na czymkolwiek. Na rodzinie, na sobie. Poczuła, że jest na progu depresji. Instynkt samozachowawczy spowodował, że poszukała porady specjalisty.

Rozwiązanie jej problemów było prostsze, niż się spodziewała. Miało na imię Kasia. Kasia przychodziła co tydzień, żeby zająć się domem. Anka na początku nie potrafiła przyznać się przed sobą i światem, że nie daje rady. Potem miała problem z wyasygnowaniem pieniędzy na pomoc domową, bo przecież „najważniejszy jest kredyt”. Ostatecznie okazało się, że kredyt na dom na tym nie ucierpi. Pomoc Kasi zmieniła życie Ani. Nagle okazało się, że Anka znajduje przyjemność i w pracy, i w kontaktach z dziećmi. Po miesiącu uzgodniła z Robertem, że sobotnie przedpołudnie jest tylko dla niej. W tym czasie chodziła do kosmetyczki, na basen, masaż. Po raz pierwszy od dłuższego czasu poczuła się znowu kobietą. Podczas czekoladowego zabiegu relaksacyjnego pomyślała, że dobrze byłoby spędzać więcej czasu z mężem. Od tego czasu, w niedzielne wieczory dziećmi zajmowała się siostra Roberta, a oni wychodzili. Robert odzyskał Ankę. Taką jaką znał a nawet lepszą, dojrzalszą, bardziej świadomą swojej kobiecości, bardziej odważną. A wystarczyło zadbać o siebie.

Nie jest łatwo dać coś sobie i nie czuć się z tego powodu winną. A może się to opłacić i to nie tylko tobie, ale wszystkim wokół ciebie. Inwestycja w siebie jest jedną z lepszych inwestycji jakich możesz dokonać w swoim życiu. Każdy z nas zasługuje na to, by czuć się kochanym i wyjątkowym. Ale żeby to się ziściło w naszym życiu, najpierw sami musimy zatroszczyć się o nasze potrzeby. Nikt nie zna nas lepiej niż my sami. Nie oczekujmy, że świat domyśli się o co nam chodzi. Świat co najwyżej wyśle nas do lekarza, a ten przepisze lekarstwo. Jednak czy będzie to lekarstwo na to, co nas naprawdę boli? Jeśli chcesz wieść spełnione, satysfakcjonujące życie, czas abyś pokochała siebie tak jak potrafisz kochać innych. I pamiętaj, że nie chodzi o puste deklaracje, w stylu „Przecież ja kocham siebie!” Chodzi o dowody. Pokaż światu, jak bardzo kochasz siebie. Czy równie ochoczo wydajesz pieniądze na siebie co na dzieci? Jak często słuchasz siebie i swoich pragnień? Ile razy powiedziałeś „tak” choć myślałaś „nie”? Jeśli nie masz szacunku dla własnych potrzeb, lekceważysz je – tyle razy wysyłasz komunikat do siebie: „Nie jesteś wystarczająco ważny dla mnie. Inni są ważniejsi.”. Nie dziw się potem, że twoje życie wystawia cię do wiatru. Ciężko sobie na to zapracowałaś.

Gdybyś miała ochotę zmienić swój stosunek do siebie i okazać sobie nieco miłości, poniżej pewne propozycje działań. Może nie wszystkie przypadną ci do gustu, może niektóre wzbudzą opór lub uśmiech politowania na twarzy, ale może znajdziesz tam też takie, które zatrzymają cię na chwilę. Weź z poniższych punktów tyle ile jesteś w stanie, bo pisałam go z myślą o Tobie. Dla Ciebie.

Mały poradnik dla uczących się kochać siebie:

  • Daj sobie trochę luzu i trochę więcej przyjemności. Do tej pory mam problem z dawaniem sobie przyjemności, więc wiem, że nie będzie łatwo. Ale od czegoś trzeba zacząć. Może od masażu Ma-uri?
  • Rób, co chcesz. A przynajmniej staraj się robić, co chcesz. Małymi kroczkami, przyzwyczajając siebie i swoją podświadomość, możesz doprowadzić do stanu, kiedy większość z twoich działań będą to rzeczy, którymi lubisz się zajmować, robisz to z chęcią i nikt nie przekonuje cię, że tak trzeba, należy. W szczególności, sama siebie nie przekonujesz, że tak trzeba i należy.
  • Zaufaj sobie i przestań się obwiniać. Czasem nie widać sensu w tym, że zwalniają nas z pracy albo biznes nie kręci się tak jak trzeba, albo relacje z najbliższymi nie są takie, jakie miały być. Czasem nie widać od razu, że zdarzenia w tej chwili będące katastrofą, w dłuższej perspektywie czasu doprowadzą nas do dużo lepszych dla nas rozwiązań.
  • Okaż sobie szacunek, nie marnuj swojej energii na ludzi i zdarzenia, które cię męczą.
  • Zastanów się, kim są ludzie, z którymi się spotykasz? Czy to przyjaciele, znajomi, osoby ważne dla biznesu. Lubisz się z nimi spotykać, czy traktujesz to, jako obowiązek?
  • Dbaj o swoje ciało. To ważny element twojego życia doczesnego. Nie lekceważ rangi, jaką pełni w twoim życiu. Inwestycja w zdrowe, zadowolone ciało jest bez wątpienia najlepiej opłacalną w twoim życiu. Wreszcie inwestowanie może być przyjemne!
  • Chciej więcej! Pozwalaj sobie na marzenia i pragnienia, które są nierealne. Nie zastanawiaj się nad sposobami ich urzeczywistnienia. Cokolwiek wymyślisz, wszechświat zrobi to lepiej, a przy okazji cię pięknie zaskoczy.
  • Oddychaj głębiej! Pamiętaj o tym, że oddech jest energią życia. 20 głębszych oddechów każdego dnia może przedłużyć twoje życie o kilka lat. A ile przy tym dodatkowych korzyści: lepsza cera, przemiana materii, regulacja ciśnienia, prawidłowy przepływ energii, pogodny nastrój. To tylko kilka ze skutków ubocznych „kilku głębszych”
  • Śmiej się głośniej! Śmiech jest najlepszym lekarstwem. Śmiech pokazuje nasze prawdziwe Ja. Szczególnie szczery śmiech z siebie i do siebie.
  • Kochaj mocniej! Kochaj bezwarunkowo. Tak jak sam chcesz być kochany.
  • Miej nadzieję! Bez względu na to, co cię spotkało w życiu, zawsze może być pierwszy dzień nowego życiu. Jedyne, co musisz zrobić to zaufać sobie i życiu.
  • Żyj odważniej! Zapomnij o własnych ograniczeniach. Żyj tak, jakbyś był kimś, kim chcesz zostać.
  • Zatrzymaj się. Przeznacz 20-30 minut każdego dnia tylko dla siebie. Na nic nie robienie, patrzenie w ogień świecy, leżenie do góry brzuchem, fantazjowanie, medytację, kontemplację. Rób to regularnie, a poprawi się Twoje zdrowie, będziesz bardziej spokojna, staniesz się mniej podatna na problemy i z pewnością znacząco przedłużysz swoje życie.
  • Pamiętaj: nie musisz walczyć, nie musisz wygrać, nic nie musisz, możesz, jeśli chcesz.
  • Bądź wdzięczna. Wdzięczność to potężne narzędzie. Przyciąga nam jeszcze więcej tego, za co jesteśmy wdzięczni. Warto być wdzięcznym. Warto dziękować losowi za to, co już nam podarował. Warto dziękować sobie, za to co osiągnęliśmy, czego dokonaliśmy. Warto dziękować sobie, za to kim się stajemy.
  • Dobrze myśl. Myśli kreaują nasze życie. Wybieraj słowa, których używasz. Zwróć uwagę na to co mówisz i na to, co myślisz o sobie i o innych. Dla podświadomości podmiot zdania jest nieważny. Liczy się energia słowa. Jeśli jest niska, taka energia wróci do ciebie. Myśląc piękne rzeczy, takie właśnie przyciągasz do siebie. Dobre myśli wyrażają szacunek do siebie samego i do kreatora rzeczywistości.
  • Pozwalaj sobie na małe przyjemności. Pozwól sobie na odniesienie jakiegoś, choćby niewielkiego sukcesu, np. załatw jakąś zaległą sprawę. Albo spraw komuś radość, ugotuj coś szczególnego do jedzenia, umów się z przyjaciółką na kawę w Twojej ulubionej herbaciarni. No i oczywiście zawsze możesz iść na zakupy!
  • Pokochaj siebie, za to co cię spotkało w twoim życiu. Poszukaj w każdym trudnym zdarzeniu takich aspektów, które cię wzbogacają, dają coś pozytywnego. Pokochaj siebie za swoje błędy. Jesteś tego warta!
  • Wybaczaj. Żale jakie trzymamy w naszym sercu do innych, często do nas samych zamykają nasze serce w okowach bólu. Krzywdzimy tym przede wszystkim siebie. Żeby siebie kochać, trzeba się nauczyć przebaczać.
  • Nie bój się bać! Pozwól sobie na odczuwanie strachu. Uwolniony strach jednocześnie wyzwala niesamowitą energię. Wysiłek jaki wkładamy w tłumienie, wypieranie strachu możemy wtedy przeznaczyć na konstruktywne działania. Uczciwość wobec siebie procentuje niepomiernie.
  • Pozwól sobie na bycie niedoskonałą. Bo takim zostałeś stworzony. Po coś. W jakimś celu. Przyjmij to jako dar.
  • Bądź dla siebie dobra. Od tego się wszystko zaczyna i na tym kończy. Jeśli nie będziesz dla siebie dobra, świat otrzyma stosowny komunikat. Da ci ani mniej, ani więcej niż ty sama sobie dajesz. Więc lepiej bądź dla siebie dobra!

Jeśli weźmiesz z tego tekstu przynajmniej kilka punktów dla siebie i choćby dla próby postarasz się udoskonalić relacje ze sobą, świat o ten jeden gest stanie się lepszy. Bowiem im bardziej kochamy siebie, tym więcej miłości jest na świecie. Możemy kochać tylko siebie, bo wszystko inne jest tylko odbiciem tego, co czujemy do siebie samych.

Beata Markowska

15 odpowiedzi na “DLA UCZĄCYCH SIĘ KOCHAĆ SIEBIE”

  1. Lena pisze:

    Nie zgadzam sie z tym ze kochanie siebie jest warunkiem szczescia, w kazdym razie nie takie kochanie siebie o jakim tu mowa. Czytam i oczom nie wierze. Tu nie kochanie siebie chodzi a o spelnianie swoich zachcianek, ukrywanie swoich niedociagniec i porazek. Jeszcze mi brakowalo tylko stwierdzenia „jestes tego warta” no i w 18 punkciie (a jakze!) sie znalazlo… Znam wiele osob (glownie kobiet) stosujacych w mniejszym lub wiekszym stopniu te porady i co? A no coraz wieksza depresja. Coraz mniej cieszy i daje satysfakcje. Na poczatku byly wypady z klezankami na kawe, potem weekendowe wypady do spa, fitnesy w tygodniu po pracy itpnitd W tym czasie, maz,mopiekunka lub ktos z dziadkow zajmowal sie dziecmi, ktore powoli odzwyczajaly sienod bycia z mama. Potem mama zaczynala kurs jazdy na motocyklu, potem inna pilotazu i co? I dalej nic – jedno wielkie nieszczescieni szukanie wiecej i wiecej czasu dla siebie, bo przeciez to wzzystko aby sie w koncunpokochac.

    Moja rada jest inna. Tylko te osoby sa szczesliwe, prawdziwie szczesliwiengdy szczerze i bezinteresownie dzialaja dla innych – w swojej rodzinie czybpoza nia. Tylko prawdziwa milosc do innego czloweika daje szczescie. Gdy sie kocha mysli sie „co moge dla Ciebie/jego/jej zrobic? A nie co ktos czy ja sama moge zrobic dla siebie. Na swoim ego nie zbuduje sie szczescia. Wystarczy tylko otworzyc oczy i przyjrzec sie ludziom naprawde szczesliwym. Zycze wszystkim watpiacym i smutnym budowania szczescia przez milosc bezinteresowna ku innemu czlowiekowi. Tylko tak mozna znalezc szczesceie.

    Lena

    • Anna pisze:

      Lena, widać że twoje życie polega na spełnianiu oczekiwań innych. To twój wybór, ale z twojej wypowiedzi wylewa się ogrom nieszczęścia. Nie zrozumiałaś przekazu płynącego z artykułu. Nikt tutaj nie wspomniał o egoizmie, tylko ty go dostrzegasz, bo w życiu widać, że maskujesz go niby to pomagając i kochając innych. A człowiek nie pokocha drugiego szczerze dopóki sam siebie nie pokocha.

  2. Roman pisze:

    Beato, piękny artykuł. Momentami przeszkadza, że kierowany do kobiet i mam wówczas poczucie bycia mężczyzną który jest z założenia nieczuły itd. Podobnie jest nasza wrażliwości inne rzeczy.
    Tym niemniej dżiekuję za tak madry i ciekawy tekst.

  3. Barbara pisze:

    Fajny, inspirujący tekst, chociaż nie ze wszystkimi tezami się zgadzam. Kochać siebie mądrze to wielka umiejętność i trzeba się jej uczyć przez całe życie.

    Chcę się odnieść do komentarza Leny, która moim zdaniem nie bardzo zrozumiała przesłanie artykułu i miłość do siebie myli z egoizmem. Nie bierze też pod uwagę, że żeby umieć prawdziwie kochać innych najpierw trzeba pokochać siebie. Osoby które zajmują się wyłącznie życiem innych tak naprawdę uciekają od siebie a inni są w ich działaniu przedmiotem (zajmowanie się kimś dodaje ważności, stanowi alibi do oderwania od własnych problemów) a nie podmiotem.

    Najlepiej jest gdy znajdujemy złoty środek i bliźnich kochamy równie mocno jak samych siebie.

  4. Urszula pisze:

    Dzieki za ten poradnik.Aktualnie uczę sie kochac siebie,walczę z zaniżonym poczuciem własnej wartości które zrujnowało mi życie ,mimo całego potencjału jaki posiadam.Nie jest to łatwe zadanie wymaga dyscypliny i determinacji ale daje nadzieję na lepszą przyszłość pozbycie sie permanentnego smutku.

  5. Marzena pisze:

    Kochaj, samego siebie jak bliźniego swego

  6. Daga pisze:

    „Rób co chcesz”. Najtrudniejsze do zrealizowania, gdy jest się „zewnątrzsterownym”, jak ja. Nie wiem, skąd bierze się brak energii do buntu przeciwko naciskom innych osób – chyba z lęku przed opuszczeniem własnego grajdołka. Jest mały, ciasny, duszny i smutny – ale zawsze znany i własny.
    Dopiero gdy prawie się w nim uduszę – odważę się zaczerpnąć oddech i pójść za sobą, za swoją prawdą i chęciami. Nie tymi, które wdrukowują mi inni.
    Artykuł bardzo ważny, poruszył mnie.

    • Majka pisze:

      Niestety, mam to samo. Strach przed odrzuceniem i krytyką powoduje, że ciągle spełniam potrzeby innych, zwykle bliskich mi osób, rodziny, rodziców itp. i na koniec jestem tak wykończona , że jedyne co jestem w stanie zrobić to paść na łóżko ze zmęczenia. Nie umiem przerwać tego błędnego koła.

      • katja pisze:

        Przeczytaj książkę ” pokochaj siebie ” W. Dyer (chyba takie nazwisko)

        i weź odpowiedzialność za wyrażanie siebie, masz takie same prawa w zyciu jak inni, zgadzać się z czymś bądź nie :) jak dasz sobie akceptacje to nie będziesz szukać jej w swiecie, świat zadba o Ciebie sam…

  7. nowak pisze:

    takich porad mi potrzeba bardzo dziekuje

  8. aga pisze:

    Pani Beato – dziękuję za ten artykuł! A Pani Lenie mogę współczuć i wyrazić nadzieję że kiedyś będzie bardziej gotowa i otwarta by jeszcze raz przeczytać ten tekst.

  9. Ela pisze:

    Kochac siebie to akceptowac sie w pelni ze swoimi zaletami i wadami. O zaletach nie wspomne ale o wadach, ktore bardzo czesto ktos wbijal nam w glowe – tylko w ten sposob czul sie taaaaaaki madry , z zazdrosci , chcial wpedzic w poczucie winy , miec wladze itd- Czyli cos z tego chcial miec. Jesli znamy swoje uzasadnione slabosci to je zaakceptowac a potem cos z nimi zrobic. Jesli nie da sie chwilowo cos z nimi zrobic to tez zaakceptowac.. Innej drogi nie ma. Spelniac oczekiwania innych o sobie zapominajac do najlepsza droga do maga deprechy. Trzeba umiec ustalic granice pomocy. Pani Lena widocznie tak lata i pomaga na kazdy gwizdek bo chce cos z tego miec- chce byc lubiana, oczekuje akceptacji i uznania. Jesli ma nas ktos lubic to polubi bez tej sluzalczosci. No i moge zalozyc sie o wszystko, ze w momencie odmowy zostanie pani swinia i samolubem, krytyka jak kosmos. Potem beda zale. Tylko, ze ci co brali i brali i brali /mega egoisci, bo co innego maja robic?/ czuli sie swietnie o Pani zupelnie nie myslac i naraz zostali pozbawieni tego milego uczucia no i niech pani nie oczekuje zrozumienia bo go nie dostanie. Polecam „Przebudzenie” Anthony de Mello. Jest tam swietnie przedstawiony temat dobroczynnosci otwierajacy z trzaskiem oczy. Kochajac siebie trzeba obchodzic sie z samym soba uprzemie, delikatnie, byc dla siebie poprostu dobrym, dawac sobie akceptacje, uznanie, lubic sie + to czego nam brak od innych ludzi.No a dlaczego? aby o to wszystko nie zebrac od innych ludzi, nie plaszczyc sie. To jest ta wewnetrzna wolnosc.Pani Leno dla swojego dobra, wlasnie kochajac siebie, niech pani poczyta sobie „Przebudzenie” i przemysli. Ja pomagam tylko tym ludziom, ktorzy naprawde pomocy potrzebuja ale nie tym, ktorym sie nie chce albo im wygodnie. Najlepsze jest wtedy pytanie kogos- a wlasciwie co zrobiles sam aby rozwiazac dany problem? W 90 % okazuje sie, ze nic. Pani Leno robilam kiedys tak samo. To byl moj straszny blad.Jesli Pani mi nie wierzy to kiedys poczuje to na wlasnej skorze. Wspolczuje serdecznie tego bolesnego przebudzenia. Powodzenia w madrym kochaniu siebie.

  10. Kinga pisze:

    Cóż tu dodac. Nic. Świetny artykuł! Wśmienity a zarazem prosty przekaz. Zgadzam sie z Tobą Pani Autorko i gratuluje.

  11. Ewa pisze:

    Dziękuję za ten artykuł . Dopiero zaczynam uczyć się siebie, ale myślę że powoli nauczę się siebie kochać, a tym samym wiem ze pokocham prawdziwa miłością wszystkichej moich bliskich. DziekujDziękuję

  12. Natii pisze:

    Jesli nie kochamy siebie nie potrafimy obdarowac tym wspanialym uczuciem innych.;kazdy z nas zasluguje na szczesie i zycie najpiekniejsze jakie mozna sobie wyobrazic poniewaz tu na ziemi jestesmy tylko raz:) nie warto gnebic sie za cos czego nie mozna juz zmienic do niczego to nieprowadzi

Dodaj komentarz

Ta strona używa cookies.

Czytaj więcej na temat polityki cookies.