Ból przeszłości - Solaris - rozwój osobisty

Ból przeszłości

Oto dwie historie. Z pozoru odmienne, ale tylko z pozoru.

HISTORIA SARY

Sara jest przepiękną kobietą. Na zdjęciach z dzieciństwa uśmiecha się nieziemskiej urody dziewczynka. Olśniewający, cudowny, jasnowłosy anioł. Kiedy patrzę na te fotografie, mimowolnie się uśmiecham. Łagodne oczy dziecka sprawiają, że moje serce się rozpływa. Patrzę na Sarę, która stoi obok mnie. Ona też się uśmiecha, ale z widocznym bólem. Jest Amerykanką, do Polski przyjechała kilka lat temu odnaleźć swoje korzenie. Znalazła i korzenie, i wielu przyjaciół. Postanowiła pozostać. Opowiada mi o tym, że kiedy była mała, opiekowała się nią niania. Kilka razy dziennie stawiała ją przed lustrem i powtarzała jej: „Jesteś brzydka, jesteś gruba, jesteś tak potwornie gruba, że nie mogę na ciebie patrzeć.” Niania nie mogła znieść anielskiej urody Sary, która nie korespondowała z jej własnym wizerunkiem, dlatego starała się odegrać na niewinnym dziecku. Działo się to ponad 20 lat temu. Teraz Sara ma 26 lat i waży prawie 130 kilogramów. I nawet, jeśli wtedy patrząc w lustro i powtarzając za swoją nianią „Jestem gruba” nie widziała w lustrze nikogo takiego, teraz nie ma co do tego żadnych wątpliwości.

OPOWIEŚĆ RENATY

Renata ma 36 lat, dobrze wygląda, dba o siebie, ma męża i 2-letniego synka Kubusia. Z mężem często się kłócą, o drobiazgi i rzeczy większe. Zdarza się, że Renata eksploduje w momentach najmniej oczekiwanych albo wychodzi nagle, bez jednego słowa. Zbyszek jej nie rozumie. Składa to na karb kobiecej chwiejności, skoków hormonalnych i temperamentu żony. Kiedy pytam o to Renatę, opowiada mi że dyrektywny ton głosu Zbyszka uruchamia w niej takie pokłady złości i niezgody na poniżające traktowanie. Zupełnie nie kontroluje wtedy swojego zachowania. Ból i zranienie, jakie wówczas odczuwa, są tak głębokie, że nie jest wtedy w stanie racjonalnie porozumiewać się. Krzyczy na Zbyszka albo z płaczem wychodzi. Najczęściej robi obie rzeczy jednocześnie. „Rena, o jakim poniżeniu ty mówisz?!” – teraz Zbyszek unosi się, zdziwiony i zdezorientowany mylną diagnozą żony.

No właśnie, o jakim poniżeniu mówi Renata? To pytanie jest kluczem do zachowania Reni. Ton głosu męża nieświadomie uruchamia w niej jakieś wspomnienie. I wtedy Zbyszek już nie ma przed sobą swojej żony, tylko roztrzęsioną nastolatkę, która została odrzucona przez surowego ojca. Podczas rozmowy staram się rozluźnić Renatę, aby udało jej się dotrzeć do pamięci tego wspomnienia. I oto jest wspomnienie źródłowe. Renata ma 11-12 lat. Ojciec wraca z pracy. Renia z utęsknieniem rzuca mu się w ramiona. Ojciec siada na taborecie i chce ściągnąć buty, ale córka mu nie daje. Ze śmiechem przytula się do niego, całuje go i domaga się żeby tata też ją przytulił. Wtedy następuje moment dla niej równie niezrozumiały, co bolesny. Ojciec odrzuca ją od siebie z dużą siłą. Renata upada na podłogę, uderzając głową o twardą posadzkę. Guz na czole jeszcze długo będzie jej przypominał o tym zdarzeniu. Rana na sercu nie zagoi się nigdy. Ojciec coś do niej krzyczał a potem opanował się i mówił tym tonem wyższości, który tak zapadł w jej pamięci. Ona chciała taty, chciała ciepła, chciała też dać wiele swojej miłości, które wypełniały po brzegi jej duszyczkę. Nie miała komu, bo inkwizytor, w którego przemieniał się tata, odrzucił jej uczucie. Renata siedzi obok mnie i zastanawia się. Może była zbyt natarczywa, może w tym wieku nie powinna tak ekspresyjnie wyrażać swych uczuć, może dla ojca to było niezręczne. Może. Ale w tej chwili nie ma to znaczenia. Liczy się to, że Renata poczuła się zraniona. Ponieważ to uczucie jest niewygodne, wyparła tamto wspomnienie i związane z nim poczucie odrzucenia do odmętów niepamięci. Wydawało jej się, że całkiem skutecznie. Przecież przez lata nie pamiętała. Tylko dlaczego wymieniła je bez zastanowienia, kiedy zapytałam o to co kojarzy się z niewłaściwym tonem męża. I dlaczego Zbyszek nigdy nie był w stanie się dogadać z Renatą? Bo tam już nie było Renaty. Była mała Renia, która próbowała wykrzyczeć swojemu ojcu w twarz, że nie może jej tak traktować, że to co robi, rani ją do głębi. To ważne, żeby spotkać się z tym, co nas boli i wyrazić. Problem Renaty polegał, że ona wyrażała to cały czas w sposób nieświadomy i robiła to wobec niewłaściwej osoby.

To ból przeszłości. Dotyka wielu osób. Krzyczymy albo zamykamy w sobie ból, który nie pochodzi ani z tego miejsca ani z tego czasu. Zarówno Sara jak i Renata cierpią z powodu ran zadanych im wiele lat temu. To nieuświadomione programy, które tkwią w nas i budują nasze ego. Odtwarzamy je przez całe nasze życie raz za razem. Czy ktoś z nas się nad nimi zastanawia? Jak często próbujemy dowiedzieć się, o co nam tak naprawdę chodzi? Brak nam autorefleksji, bo nikt nas nie nauczył kontaktować się z emocjami. Całkiem możliwe, że nasi rodzice tego nie robili, za to byli mistrzami w tłumieniu swoich i naszych emocji: „Nie krzycz, przestań płakać, bądź cicho, zachowuj się”. Dzięki temu nauczyliśmy się świetnie wypierać swoje uczucia. Ale.

Jeśli coś nas w przeszłości zraniło i nadal budzi w nas to emocje, bez względu na to czy je okazujemy czy nie – jest to wyraźny sygnał, że przyczyna naszej agresji lub biernej agresji, która z czasem przeradza się w autodestrukcję – leży zgoła gdzie indziej. To, co się wtedy zdarzyło, pozwala nam odkryć pierwotne zranienia. Otwiera przed nami drogę do naszej zranionej Jaźni. Drogę zupełnie nieuczęszczaną, którą nawykowo omijamy. To, co może stać się szansą na uzdrowienie, najczęściej jest kolejnym pretekstem do awantury lub zamknięcia się w sobie. Tak się dzieje przez lata. Nasz problem jednak nie znika, tylko zostaje coraz głębiej wyparty do podświadomości. Jak go stamtąd wyciągnąć? Jest kilka szkół i technik zajmujących się transformowaniem negatywnych zapisów w naszej matrycy na coś przeciwnego. Jedne techniki bazują na biernym udziale zainteresowanego, który tylko przygląda się działaniom porządkującym w jego systemie (ustawienia Rodzinne Berta Hellingera). Inne zakładają czynny udział zainteresowanego, który używając narzędzia w postaci własnego umysłu – „operacja na otwartym sercu” dokonuje się na planie jego wyobraźni. Ta ostatnia metoda jest wykorzystywana przez kilka szkół (Huna, OneBrain, NLP). Techniki te różnią się szczegółami, ale założenie i wykonanie są dość podobne. Punktem wyjścia jest przejście klienta w stan alpha, rozluźnienie, dotarcie do swojego wnętrza, kontakt z wewnętrzną Jaźnią. Po osiągnięciu tego stanu, przywołuje się obraz sytuacji, która wzbudziła w nas emocje. Idąc po nitce do kłębka, docieramy do sytuacji źródłowej, najczęściej mającej miejsce w dzieciństwie. To wtedy kształtowana jest nasza osobowość i sposób reagowania. Jeśli w raniącej nas sytuacji czujemy się jak skrzywdzone dziecko, nie oceniamy jej z perspektywy dorosłego, który rozumie motywy i kieruje się logiką – sprawa dotyczy przeszłości. I tam należy się udać. Jak to zrobić?

ĆWICZENIE

Zapewnij sobie komfort i bezpieczeństwo pracy. Znajdź miejsce i czas, kiedy nikt ci nie będzie przeszkadzać przez co najmniej pół godziny.

Kiedy będziesz gotowa, najlepiej połóż się, nie krzyżując nóg ani rąk lub usiądź z nogami opartymi o podłogę.

Rozluźnij się, zamknij oczy, przez moment oddychaj głęboko. Przy każdym wdechu powtarzaj słowo „przypływ”, wydechu – „odpływ”. Podążaj za swoim oddechem, zobacz jak wpływa do płuc, klatka piersiowa unosi się, powietrze przepływa do brzucha, wypełnia przeponę, brzuch unosi się.

Kiedy poczujesz się zupełnie zrelaksowana, przypomnij sobie problem. Odtwórz go w pamięci z najdrobniejszymi szczegółami. Jaki to był dzień, jaka pora roku, jaka pogoda panowała za oknem? Ile miałaś wtedy lat? Jak tego dnia się czułaś? Co robiłaś? Przypomnij sobie wszystkich uczestników tego zdarzenia? Jak do tego doszło? Co czułaś, kiedy to się stało? Jakie słowa padły? Co właściwie się stało? Najważniejsze, to odtworzyć stan emocjonalny, który Ci wtedy towarzyszył. Jeśli czujesz potrzebę uruchomienia jakichś emocji – zrób to. Jeśli chcesz wyrazić je płaczem, krzykiem, gestem, ruchem – zrób to. Pozwól sobie na swobodę wyrażania. Być może po raz pierwszy.

Kiedy już poczujesz się mocno skontaktowana ze swoją wewnętrzną Jaźnią, przejdź do pracy związanej z uzdrowieniem tego wspomnienia. Posłuż się swoim wewnętrznym okiem, zwanym wyobraźnią i zobacz w swoim ciele rzecz, która jest obca, nie należy do twojego ciała. Może to jest jakaś śrubka, kula, jakiś dziwny mechanizm, a może całe centrum dowodzenia, które sterowało tym zdarzeniem. Nie ma to znaczenia, jak duże to jest. Sprawdź tylko gdzie to jest i jak wygląda.

Teraz wyobraź sobie, że wyciągasz to z siebie. Następnie wydając z siebie głośne „ziuu”, rzuć to daleko od siebie, na lewą stronę, gdzie znajduje się śmietnik historii. Możesz go sobie wyobrazić na wiele sposobów: jako zwykły śmietnik albo kosmiczny odkurzacz, który pochłania wszystkie nieczystości, albo jako wiecznie gorejący ogień, trawiący każdą rzecz, która zostaje doń wrzucona.

Kiedy uda ci się wyrzucić z siebie zbędny przedmiot, wówczas pogłaszcz miejsce, w którym on tkwił do niedawna. Wyślij tam miłość i światło. Zobacz jak rana się goi, miejsce zasklepia i jak rodzi się tam nowe życie. Szczęśliwe życie.

Nie można tak po prostu zapomnieć bólu, lęku, upokorzenia, których kiedyś doznaliśmy. Naturalnie dążymy do stanu radości, wolności, szczęścia, dlatego staramy się wymazać z naszego życia raniące wspomnienia. W ten sposób możemy je co najwyżej wyprzeć. A to, co wyparte i tak wróci. Jeśli emocji nie oczyścimy w należyty sposób, jak biała dama z lochów podświadomości będą nas nawiedzać, przybierając różne formy i postaci. Nie da się bowiem zabić ducha. On już nie żyje. Ale ileż jest w nim mocy! I ile szkód potrafi zrobić. Zachęcam do zrobienia powyższego ćwiczenia. Warto. Jeśli masz zaufaną osobę, która może Cię poprowadzić podczas niego, skorzystaj z jej pomocy. Bądź otwarta na wsparcie z zewnątrz. Twoja podświadomość to małe dziecko, należy jej się uwaga i zaopiekowanie. Bądź dla siebie łagodna i troskliwa. Bądź na siebie uważna.

Beti Markowska

Jedna odpowiedź do “Ból przeszłości”

  1. Basia pisze:

    Piekne to

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Ta strona używa cookies.

Czytaj więcej na temat polityki cookies.