BAJKA DLA DOROSŁYCH - Solaris - rozwój osobisty

BAJKA DLA DOROSŁYCH

Dlaczego „wiedźma” to źle kojarzący się epitet, choć etymologicznie, wiedźma to ta, co wie. Dlaczego milion kawałów o teściowej a żadnego o teściu? Rozumiem, że bracia Grimm stworzyli taki archetyp, bo mieli na pieńku z jakąś starszą kobietą, być może nie jedną. Ale moja mama i teściowa to fajne, pełne wdzięku i poczucia humoru, kobiety. Nie pasują do wizerunku złośliwej, bezzębnej staruchy. Szczególnie, to ostatnie. Czasy się zmieniły, stan usług stomatologicznych poprawił się znacząco, dlaczego by więc nie odczarować złej czarownicy?

Czy pamiętasz swoją ulubioną bajkę? Która to była? O Kopciuszku? Królewnie Śnieżce? Jasiu i Małgosi? Śpiącej Królewnie? Kochałam każdą z nich. Czytając je, czułam się bezpieczna. Zawsze kończyły się tak samo. Dobro zwyciężało. Czytając bajki córce, odkryłam że zło w tych wspaniałych bajkach jest reprezentowane przez kobiety. Z rzadka przez smoka. Jakoś nie trafiłam na bajki gdzie zły był król, lub „ojcoch”, czyli przybrany ojciec albo wiedźmin. W wiedźminie kochała się przynajmniej połowa czytelniczek, a na starą czarownicę jakoś nie było amatorów. Macocha, czarownica, Baba Jaga, zła królowa. To one były kwintesencją zła w bajkach, poza wspomnianym smokiem, który robił niejako w zastępstwie. Mogłabym zaryzykować twierdzenie, że po bardziej wnikliwych oględzinach okazałoby się, że to nie był żaden smok, tylko smoczyca.

Oprócz faktu, że zło w moich ukochanych bajkach było uosabiane przez kobitki, jeszcze jedna rzecz te dzieła łączyła: wszystkie one napisane były przez mężczyzn. Co takiego zrobiły im kobiety (albo czego nie zrobiły), że autorzy odgrywali się na rodzie niewieścim tak okrutnie? Nie mnie dociekać. Ale widzę klarownie, że Andersen, bracia Grimm, Charles Perrault i inni podobni zrobili sobie publiczną psychoterapię. Mam tylko nadzieję, że skuteczną. Faktem jest niezaprzeczalnym, że przy okazji stworzyli niezapomniane dzieła, które czyta się z wypiekami na twarzy. Tylko dlaczego tak nędznie potraktowali stare kobiety? A uściślijmy, że starą kobietą w czasach Perrault’a stawało się tuż po 30-tce. Dlaczego w tych bajkach, stara kobieta zawsze musi być zła? Nigdy mądra. Dlaczego „wiedźma” to epitet, choć etymologicznie, wiedźma to ta, co wie. Dlaczego milion kawałów o teściowej a żadnego o teściu? Rozumiem, że bracia Grimm stworzyli taki archetyp, bo mieli na pieńku z jakąś starszą kobietą, być może nie jedną. Ale moja mama i teściowa to fajne, pełne wdzięku i poczucia humoru, kobiety. Nie pasują do wizerunku złośliwej, bezzębnej staruchy. Szczególnie, to ostatnie. Czasy się zmieniły, stan usług stomatologicznych poprawił się znacząco, dlaczego by więc nie odczarować złej czarownicy? Jak długo będziemy wychowywać następne pokolenia w przekonaniu, że kobieta sprowadza mężczyznę na złą drogę a on, samiec alfa, zawsze ratuje świat?

Nie wyciągam teraz sztandaru feminizmu, żeby nim zamachać wam przed oczami, tylko odwołuję się do dziejowej sprawiedliwości, a raczej jej braku. Odwołuję się do świata, który został stworzony w twoim wnętrzu, w twojej głowie. Wtedy i który cały czas tworzysz. Każdy z nas buduje swoje osobiste mity i zasila je przez całe swoje życie. Czasem są to mity, które utrudniają nam osiągnięcie osobistego szczęścia. Jesteśmy napakowani różnymi schematami myślenia, żyjemy według scenariuszy, których ani nie pisaliśmy, ani nie decydowaliśmy o ich przyjęciu. Tak zostaliśmy wychowani, tak odebraliśmy ten świat. Bajki brały w tym istotny udział. Bajki pomagają dziecku poznać świat i prawa nim rządzące. Dzięki bajce można wyjaśnić dziecku wiele trudnych zagadnień. A nasza podświadomość dalej jest dzieckiem. I taka pozostanie. Lubi, gdy mówimy do niej jej językiem. Jest to język obrazów, porównań, przenośni, język wielkich wartości i ideałów. Dla niej każdy problem urasta do rangi końca świata, a głębokie spojrzenie w oczy zawsze jest bardziej wymowne niż słowa.

Ćwiczenie:

BAJKOTERAPIA

I tak jak kiedyś los napisał twój scenariusz poprzez bajki, te czytane na dobranoc i te opowiedziane przez życie za dnia – tak teraz ty stwórz dalszy ciąg tego scenariusza. Nie pozwól by stare przekonania decydowały o twoim życiu. Zrób to sama, własnoręcznie. Napisz bajkę. Dla siebie. Dla swojego dziecka – wewnętrznego dziecka.

Napisz bajkę ze sobą w roli głównej. Przypomnij sobie jakąś przykrą scenę z przeszłości. I obojętnie, czy będzie to scena z dzieciństwa, czy z życia dorosłego, niech cię uratuje z opresji jakaś dobra wróżka, lub inna bajkowa, albo stworzona przez ciebie postać. Możesz też obrócić się na pięcie i polecieć do Nibylandii. Wymyśl takie rozwiązanie, które najbardziej ci odpowiada, daje ci największe poczucie bezpieczeństwa, spełnienia, szczęścia.

Wymyśl bajkę, w której zagrożone królestwo zostanie uratowane przez jakąś uroczą dziewoję. W nagrodę hoża dziewczyna dostanie tron, wybierze sobie księcia na męża, po czym będzie długo i mądrze rządziła. A królestwo będzie miodem i mlekiem płynące.

Bohaterką tej bajki niech zostanie dobra czarownica. Niech będzie piękna i seksowna. Da się zrobić?

Miłej zabawy! Czekam na waszą twórczość.

Pozdrawiam

Beti

Dodaj komentarz

Ta strona używa cookies.

Czytaj więcej na temat polityki cookies.