Badania doświadczeń życiowych innych ludzi - Solaris - rozwój osobisty

Badania doświadczeń życiowych innych ludzi

Sesja ta miała na celu potwierdzenie możliwości wcielenia się w świadomość innej istoty niż swoją własną inkarnację z danego okresu. Ponieważ na jednej z sesji otrzymaliśmy potwierdzenie przez naszych Duchowych Nauczycieli możliwości takiego eksperymentu. Warunkiem tutaj mają być czyste intencje.

Jako pierwszą osobę, w którą „medium” miałby się wcielić, wybrałem istotę bliską jego sercu. Wybór padł na partnerkę z tego życia (byłą żonę), z którą spotykał się w innych wcieleniach. Wybrałem tę istotę, ponieważ z przeglądu wcześniejszych regresji wiedziałem, że ta istota odeszła z tego świata śmiercią samobójczą. Z przeglądu tamtego wcielenia wynikało, że był to okres XIX wieku, gdzieś na kresach wschodnich. M. wówczas ciężko przeżywał śmierć swojej żony i w pewnym stopniu czuł się za nią odpowiedzialny. Jednak nic więcej o przyczynie tego desperackiego czynu nie powiedział. Dzisiejszy eksperyment miał na celu przeniesienie M. do świadomości swojej żony z tamtego okresu i spenetrowanie jej życia, precyzyjniejsze niż do tej pory, określenie miejsca i czasu tych doświadczeń oraz zbadanie ścierających się kultur narodowościowych.

Jako punkt drugi dzisiejszej sesji zapragnąłem wcielić M. w postać historyczną dobrze wszystkim znaną, w okresie ostatnich dni jej życia na Ziemi. Tyle komentarza.

– Kiedy widzisz z tego miejsca zarys doświadczeń, tych dwojga ludzi, masz taką możliwość, aby wstąpić w ciało i doświadczyć jeszcze raz. Mając świadomość obecności swojej Wyższej Jaźni i kierując się czystymi intencjami, zejdziesz na Ziemię, by doświadczyć w ciele swojej żony. Pragniesz doświadczyć i odczuć wszystkie te uczucia i emocje, które dusza twojej żony tam zgromadziła. Pragnienie takie jest podyktowane lepszym zrozumieniem relacji dwojga ludzi: z poziomu ciała, umysłu i duszy. Teraz, kiedy policzę do trzech i pstryknę palcami staniesz się tą kobietą, o której mówiłem. Jeden… dwa… trzy… Jesteś już na Ziemi, masz ciało. Rozejrzyj się dookoła i powiedz, ile masz lat, co widzisz, co odczuwasz, co słyszysz, czy ktoś jest przy tobie?
– Dziewiętnaście lat mam.
– Jak wyglądasz?
– Długa do kostek suknia, wielowarstwowa, ale uboga w kolory. Taką się nosi. Taka świąteczna, wizytowa. Włosy splecione w… o jejku, w warkocz, tak. Długie, tak zgodnie z miejscową modą. Jest jakaś rozmowa, bardzo ważna, dotycząca… Dotyczy zakontraktowania związku małżeńskiego.
– Zakontraktowania? Czy to coś takiego jak zaręczyny, czy coś innego? Opowiedz mi o tym, jakie są twoje odczucia?
– Dwie strony układają się, dwie rodziny.
– Dwie rodziny. A młodzi mają coś do powiedzenia, czy nic?
– Mają świadomość, że to jest wspólnota interesów. Obrona przed… Właściwie to spowoduje utrzymanie stanu posiadania. Konsolidacja, forma obrony przed… To się nazywa, przed Moskalami, przed okupantem. Są to ciężkie czasy dla szlachty zaściankowej, dla zwykłych ludzi, niezależnych ludzi. Bo jeszcze pokutuje odróbek, pańszczyzna. Bezwolna grupa, która jest praktycznie poza nawiasem społeczeństwa. Natomiast ci, którzy są światli, mają świadomość bycia ludźmi, którzy posiadają jeszcze jakieś koneksje szlacheckie, pańskie, czy coś w tym rodzaju, nie wychylają się za bardzo, nie mają łatwego życia. Są to trudne okresy, bo można nieopacznie być oskarżonym i na podstawie tej zostaje się, mimo woli, osadnikiem na Syberii. Wielu sąsiadów, okolicznych chłopów, szlachty, mieszczan właśnie w ten sposób straciło swoją niezależność i zostało ukaranych zesłaniem na Syberię, aby ją kolonizować.
– A powiedz mi, jakiej narodowości są twoi rodzice?
– W dziwnym układzie są, ponieważ to jest mieszanka. Można powiedzieć, że reprezentują Polaków i Ukraińców, i Litwinów, i Białorusinów. Ale mentalnie czują się Polakami. Natomiast bardziej współistnieją z miejscową ludnością, która na tym terenie, w przeważającej części jest białoruskiego pochodzenia. Są bardzo fałszywi, przekupni, donoszą, podsłuchują. To jest dla wielu z nich jedyne źródło dochodu. Po prostu, bycie kapusiem. Nasza rodzina tego nie lubi, piętnuje. Jest jeszcze kwestia tarć, między kościołem katolickim a prawosławnym. Społeczność jest mieszana, ale współistnieją ze sobą i katolicy, i prawosławni, i spora grupa żydowska. I są też, jak to się ich nazywa, odszczepieńcy. Ewangelicy, augsburgowie, luteranie. Jest to zlepek, ale na tym poziomie wszyscy siebie szanują, tolerują, wspomagają. A to w imię tego, żeby Moskalom pokazać, że jednak przetrwamy, że damy sobie radę.
– Moskal was gnębi w jakiś sposób?
– Musi.
– Musi?
– Inaczej nie utrzymałby stanu posiadania.
– Dobrze. Chciałbym się jeszcze ciebie spytać, do jakiego kościoła, do jakiej religii przynależy twoja rodzina?
– A, właśnie! Polaków się zawsze kojarzy z katolikami. I kościół katolicki, i prawosławny. Matka uczęszcza na nabożeństwa do kościoła katolickiego, ojciec do prawosławnego. Ale ciężko im żyć z tego powodu. Bardzo ciężko.
– I w domu są niesnaski z tego powodu?
– Właśnie, próbuje się nie dopuszczać do tego.
– Dobrze. Ty masz teraz dziewiętnaście lat. Jesteś już zakontraktowaną kobietą pewnemu mężczyźnie. Co możesz mi powiedzieć o tym mężczyźnie, który stara się o twoją rękę, którego rodzice zaakceptowali i próbują omówić ten związek? Co możesz o tym chłopcu powiedzieć? Czy kochasz go? Jakie są twoje uczucia w stosunku do niego?
– Uczucie, w jakiś naturalny sposób, jest przypisane temu związkowi. Natomiast z kolei ten związek też jest taką odskocznią od tego, co się dzieje w domu rodzinnym, który jest odwiedzany przez funkcjonariuszy carskich, którzy szczególnie, gdy są po alkoholu, są nieobliczalni. Dlatego taki związek jest ucieczką od tej rzeczywistości, która jest nie przewidywalna. Wiele, wiele się może zdarzyć.
– Czyżby oni byli napastliwi, ci żołnierze, gdy są po alkoholu?
– O, nie tylko żołnierze, ale i urzędnicy. Szczególnie urzędnicy. Prymitywni bardzo.
– Czy miałaś już jakieś przykre doświadczenia z nimi? Możesz coś o tym powiedzieć?
– Nie, ale mam świadomość, że może się tak zdarzyć – tak. I to z dużą dozą prawdopodobieństwa.
– Dobrze, a powiedz mi jeszcze o swojej edukacji. Czy chodziłaś do szkoły, jak to było w tym czasie? Jakie są w ogóle szkoły?
– Szkółka przyparafialna, na poziomie takiej szkoły czteroletniej? Ła! Cztery lata, jakaś szkoła powszechna. I praktycznie, to dla dziewczyny, dla przyszłej żony, matki wystarczające. Jeszcze szkoły gospodarstwa wiejskiego. Nauka prowadzenia domu, gotowania, pieczenia, smażenia.
– To też taką szkołę skończyłaś, tak? Gospodarstwa?
– Tak, tak. Przysposobienia gospodarczego. I to wszystko. No i prace ręczne: szydełkowanie, haftowanie, szycie, wyszywanie.
– Też potrafisz to robić, tak?
– No trzeba się na tym znać.
– A powiedz mi, jak masz na imię. Może sobie przypomnisz, jak do ciebie się zwracają, jak mówią?
– Oficjalnie to w metryce jest Łucja. A tak Lutka. He… Lutka?
– A powiedz mi, coś o swoich rodzicach. Możesz im się przyjrzeć i coś o nich powiedzieć?
– Zrezygnowani, zastraszeni. Dający się manipulować. I to przenoszą na mnie, na rodzeństwo.
– Jakie masz jeszcze rodzeństwo?
– Trzy siostry.
– Trzy siostry? W jakim wieku, starsze, młodsze?
– Młodsze, najmłodsza cztery latka.
– Wszystkie młodsze, ty jesteś najstarsza?
– Tak.
– Dobrze. A powiedz mi jeszcze, co ciebie w tej chwili wiąże, co ciebie łączy, jakie uczycie do twojego chłopaka. Jak on ma na imię? Opowiedz mi, o tym wszystkim coś, dobrze?
– Przede wszystkim to, że jest sposobnością, aby wyrwać się z tego domu. To jest raz. Dwa, żeby zmienić środowisko. Wiąże się to z awansem społecznym. Bliżej miasta mieszka.
– Mieszka bliżej miasta, tak?
– Tak, mieszka z rodzicami, więc jest to bardzo ważne, bardzo ważne.
– Czyli w kontrakcie przewidują, że będziesz mieszkała razem z nim, tak?
– Przyszły mąż… Wiem, że jego rodzina jest znana. Oni się nazywają Ariczowie?
– Ariczowie?
A on ma na imię Karol. Karol Aricz.
– Dobrze. Teraz chciałbym, żebyś się przeniosła trochę do przodu w czasie. Kiedy policzę […]. Powiedz mi, gdzie jesteś, co widzisz, czego doświadczasz?
– Mieszkam już u Ariczów. Jestem w ciąży.
– Tak? A wesele było huczne? Jak to było z tym? Jakoś tak przeszło bez zauważenia?
– To nie miało znaczenia.
– Dla ciebie nie miało?
– Nie miało znaczenia. To było typowe… Typowo polskie, takie wesele. Interes, interesem.
– A w jakim kościele braliście ślub?
– W dwóch! W katolickim i w prawosławnym
– Tak?
– W cerkwi też, bo ojciec sobie tak zażyczył. Ale to się tak praktykowało.
– Dobrze. A Karol? Z jakiego kościoła się wywodzi?
– Katolicki. Z polskiego, jak to się tam nazywa, czyli z katolickiego.
– Twój ojciec chciał, żebyście również w cerkwi to potwierdzali, tak?
– Dla niego to było bardzo ważne. To się wiązało też z pewnym awansem, bo uwikłał się w pewien układ z okupantem. Aczkolwiek on nie uważa ich za okupantów. Za swoich.
– Za swoich, czyli jest bliżej okupanta?
– Tak, ale to się wiąże też z tym, że jest w niewygodnej sytuacji. Bo to się zaczyna opierać o szpiegowanie teściów, męża, całej rodziny. Są takie dziwne metody, bardzo prymitywne, ale to pozwala okupantowi utrzymać stan posiadania.
– Rozumiem. Skomplikowane jest to życie?
– Tak. Bardzo skomplikowane i niewdzięczne.
– Dobrze. Mieszkasz u Ariczów. Powiedz mi, jak duże jest to mieszkanie, dom, może posiadłość. Opowiedz mi, jak ci tam jest, ile masz teraz lat?
– Dwadzieścia trzy. Jest to drewniany budynek. Taki, jak tam się buduje. Dworek dosyć obszerny. Częściowo zbudowany z bali i częściowo z desek. Jest solidnie zbudowany.
– Solidnie. Duży jest?
– Duży, tak.
– Wygodnie sobie mieszkacie?
– Tak. No czasy są burzliwe. Są i dobre, i wręcz bardo niebezpieczne. Trudno żyć tam.
– Teraz jesteś w ciąży?
– Tak.
– Z pierwszym dzieckiem?
– Tak.
– Jak ci się współżyje z teściową? Jak jest z mężem, jaki on jest dla ciebie?
– Oni wiedzą, że jestem w takiej, a nie w innej sytuacji, że mam przypisane pewne zobowiązania. Ale oni to rozumieją i praktycznie rezygnują ze swojej powinności wobec mojej rodziny. I z tego powodu też jestem atakowana, nagabywana, zastraszana. Jest mi ciężko, jest mi trudno. Z jednej strony obowiązek wobec rodziny i najbliższych rodziców. A z drugiej strony – to jest wstrętne być kapusiem, donosicielem. Rozwalać od wewnątrz to, co budowały całe pokolenia u teściów, czyli rodziny mego męża.
– A z mężem, jakie uczucie ciebie wiąże?
– Wszystko jest poprawne.
– Jesteś mu w pełni oddana, wierna i tak dalej?
– Raz, że przez tradycję. Dwa, jest świadomość obrony stanu posiadania, który po prostu, wykupywany, zagarniany jest przez Rosjan. Trzeba o tym pamiętać.
– To, Rosjanie zabierają co jakiś czas, tak?
– Mają różne, dziwne preteksty.
– Rozumiem. Dobrze, teraz kiedy policzę […]. Powiedz, gdzie teraz jesteś, kto jest przy tobie, co widzisz, czego doświadczasz?

(długa cisza)

– No co? Dziwne?
– Nie wiem, jak to określić. Jest tak zagmatwane to wszystko. W takiej sytuacji dziwnej. Praktycznie przymuszona zostałam do szpiegowania własnych teściów. Własnego męża. Nie, no to są katusze, duchowe katusze, to nie, nie… Dziwne to jest. Wokół niemiła atmosfera. Robi się wszystko, żeby wynaradawiać Polaków, żeby im na siłę zabierać, co się da. Ziemię, majątki, domy. Ojciec atakuje, ojciec domaga się. I on więcej ma strachu w spodniach, jak rozumu.
– Czyli ojciec ma jakieś kontakty z Moskalami? Jak to jest?
– No tak, został ich agentem, nazwijmy to. Żyje z donoszenia, z układania takich nieuczciwych różnych gierek, planów, które uderzają w Polaków, Litwinów, w mniejszym stopniu Białorusinów – to najwięksi sprzedawcy swoich idei. Oni praktycznie są jak Rosjanie. Nie mają jakichś ambicji jako naród.
– A powiedz mi, czy twoja ciąża już doszła do rozwiązania? Czy masz już dziecko, czy jeszcze nie?
– Jest córka. Jest druga ciąża.
– Tak? Ile córka ma lat?
– Ta ma trzy.
– Trzy ma już, tak? I to takie ważne wydarzenie umknęło gdzieś twojej uwadze?
– To dla mnie nie ma znaczenia. To jest najmniej ważne.
– Intrygi polityczne?
– Tak jest. To jest dla mnie najgorsze. Najbardziej niebezpieczne. Zdaję sobie sprawę, że jedna i druga strona może mnie doprowadzić do stanu jak najgorszego.
– Podwójną rolę, jakbyś tutaj grała, tak? Czy jesteś lubianą synową przez teściów, czy nie? Powiedz mi o swoich uczuciach. Co ci mówią?
– Właściwie gdyby była odwrotna sytuacja, gdybyśmy mieszkali u moich rodziców, to tylko by było brać kozika i riezać, riezać. Ciąć, mordować, mścić się. Ale tam jest zupełnie inny poziom.
– Jak oni ciebie akceptują?
– Praktycznie akceptują inaczej. Przez wzgląd na sytuację raczej tolerują.
– Tolerują raczej tylko, tak?
– Tak.
– Czy twój Karol jest za tobą, czy za rodzicami?
– Dla niego jest najważniejsza rodzina. I dziecko, i ja. Właściwie praktycznie jesteśmy najważniejsi.
– Kocha dziecko, tak?
– Tak.
– A jak wasza córeczka ma na imię?
– Wszyscy mówią na nią Iza. A w sumie to miała mieć na imię zupełnie inaczej. Zonia, bo tak chcieli moi rodzice.
– Rodzice tak chcieli, ale ma na imię Iza, tak?
– Izabela, Zonia.
– Izabela, Zonia, rozumiem.
– I tak wszyscy mówią Iza.
– Dobrze, teraz kiedy policzę do trzech […]. Jesteś już w innym miejscu, w innym czasie. Rozejrzyj się. Zobacz, kto jest wokół ciebie, jakie emocje, jakie odczucia towarzyszą tobie w tym momencie?
– Jesteśmy w kościele na nabożeństwie, ale mam świadomość, że mój mąż raczej chodzi tam tylko po to, aby widziano, że jest. Zdaje sobie sprawę, czemu służy ta instytucja. On się formalnie, wewnętrznie z tym nie godzi. Ja o tym wiem. I żałuję, że wiem o tym, bo moja rola coraz bardziej się skłania do tego, że zaczynam być traktowana jak ktoś, kto infiltruje środowisko, typowo polskie, katolickie. Mam świadomość, że jestem jedną z tamtych. To wszystko, wszystko za sprawą mego ojca. Ja rozumiem jego pobudki i czym się kieruje, ale to jest wstrętne, to jest niegodziwe to, co robi. Najgorsze jest to, że ja zaczynam to samo. No bo, jak można donosić na własną rodzinę, na własnego męża, na teściów.
– Nie możesz się oprzeć ojcu, chociaż czujesz do siebie wstręt, tak?
– To chyba już tradycja rodzinna. Żeby przetrwać, robi się różne rzeczy. A ja tutaj nie musząc, tego robić, robię.
– Robisz. A powiedz, ile teraz masz lat? Ile dzieci?
– Dwoje dzieci.
– Dwoje dzieci?
– Mam trzydzieści sześć lat, dwie córki.
– W jakim wieku córki są teraz?
– O, już jedna prawie dorosła. Piętnaście, a druga prawie trzynaście. (W trakcie zmiany kasety dowiaduję się, że teściowie nie żyją)
– Tak? Co było powodem ich śmierci? Powiedz.
– Broniąc swojego stanu posiadania, który przechodził z rąk do rąk, przez pokolenia. Żeby się ratować przed degradacją, czy niepowodzeniami, jeżeli chodzi o zbiory, z wywiązywaniem się chociażby z kontrybucji, z podatkami, to uszczuplali swój stan posiadania, sprzedając kawałki ziemi to tu, to tam. Poprzez takie działanie pomniejszali swój stan majątkowy, ale z drugiej strony zaczęli się uczyć wybiegów, aby uniknąć płacenia podatków w takiej wysokości, jakie są nałożone, tylko mniejsze. Oczywiście ruchy niepodległościowe, angażowanie się w działalność polityczną. Próba oswobodzenia się, czy oderwania się od Rosji była bardzo dla nich ważna. Nie odpowiadała im kultura, mentalność ludzi, ale niestety, ludzie, którzy mieszkali tam, na pograniczu, nie uświadamiali sobie, że ci ludzie jako okupanci, a jeszcze nie daj Boże, Białorusini w formacjach carskich, czy Litwini, czy inne grupy etniczne, stawali się bardzo niebezpieczni. Często dochodzi do scysji, do kłótni. Mąż wie, że jestem pod wpływem swojej rodziny a boję się stracić i jedno, i drugie. Nie chcę stracić własnej rodziny, ani z nimi kontaktu. I nie chcę, stracić mojej rodziny tutaj, ani dzieci, ani męża. Ale jestem zobowiązana do pewnej lojalności. Dlatego też to, co robię, to jest krzywdzące dla mojej rodziny, dla męża, dla dzieci. Ujawniam pewne fakty, drobne grzeszki, i to w różnej formie. Ustnej, raportów, albo krótkich pisemnych. I to takie rzeczy… Nie, to nie jest godziwe, ale co mam zrobić?
– Powiedz mi, jak doszło do

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Ta strona używa cookies.

Czytaj więcej na temat polityki cookies.